Mity o Nauce Angielskiego

with Brak komentarzy

mity o nauce angielskiego

Kiedy zaświtał mi pomysł prowadzenia strony o praktycznej nauce języka angielskiego chyba nawet nie przeszło mi przez myśl jak różnorodnym się to okaże zajęciem. Bądź co bądź, to jeden z najpopularniejszych języków obcych. Czego można nie wiedzieć o uczeniu się angielskiego? Zwłaszcza po latach szkolnej nauki?

 

Little did I know

 

Okazuje się, że sporo. Nawet nie podejrzewałam jak często przyjdzie mi wracać do studiów (na końcu będzie suchar).

Często sięgam też do psychologii, dydaktyki i socjologii. Na dodatek, o czym mi się nie śniło, dostałam w prezencie fantastykę i mitologię.
Tak na marginesie – w podstawówce z własnego kieszonkowego kupiłam Mitologię Parandowskiego. Doczekałam się nowocześniejszej, bardzo ludzkiej wersji.

Choć, przyjrzymy się mitom.

 

MIT 1 Nie Mam Talent Do Języków

No tak, bo do używania języka jest potrzebny talent. To niezwykle ciekawe założenie biorąc pod uwagę, że stwierdza się to przekonanie używając..UWAGA.. języka. Jeśli zna się i używa jakiegokolwiek języka nie ma przeciwwskazań do poznania i używania kolejnego.

Logicznie rzecz biorąc posługiwanie się językiem jest cechą ludzką niezależną od talentu. A gdyby tak zatrzymać się na moment przy kwestii talentu w znaczeniu “predyspozycja”, to wręcz każda osoba, każdy przedstawiciel gatunku Homo Sapiens rodzi się wyposażony w taką predyspozycję.

 

MIT 2 Jestem Na To Za Stara

To na uczenie się istnieje jakaś granica wieku? Chyba jedynie mentalna.

Uczenie się jest właściwie wrodzone. Umiejętność uczenia się jest cechą organizmów. Organizm, który się nie uczy i nie adaptuje ginie.

 

Use it or lose it

 

To co się ćwiczy i stosuje ulega wzmocnieniu nie zanikowi. Jeśli odpowiednio używa się mózgu to nie traci on zdolności do uczenia się. Dokładnie o tym zagadnieniu traktują badania naukowe dotyczące neuroplastyczności.

Na naukę nigdy nie jest za późno. Ba! Ten mit kryje w sobie swoisty paradoks. Uczenie się, pozostawanie aktywnym wręcz “odmładza”. A przynajmniej pomaga utrzymać sprawność i dobrą pamięć na dłużej 🙂

 

MIT 3 Dzieci Uczą Się Szybciej

Mhm. Abstrahując od własnego wykształcenia – Kształcenie Zintegrowane i nauczanie angielskiego, czyli Pedagogika o specjalności wczesnoszkolnej z dodatkową specjalizacją w nauczaniu języka, przeprowadziłam prostą kalkulację.

Dzieci zwykle zaczynają mówić około dwóch latach. Mówią dość sprawnie choć niezawsze wyraźnie około czterech-pięciu. Zwykle zaczynają czytać około szóstego roku życia. Do płynności potrzebują sporo wprawy. Zanim potrafią wyraźnie i czytelnie pisać dochodzimy do siedmiu, może nawet dziesięciu lat.

Podejrzewam, że poza wyjątkami, zasób słownictwa mają ograniczony. Prawdopodobnie nie rozumieją słowa kompromis czy konsensus, a nawet nie zawsze rozróżniają rząd od urząd, czy użerać od obżerać się. I to w pierwszym, rodzimym języku.

Tak więc nauczenie się pierwszego języka może zająć od pięciu do dziesięciu lat. Nastolatek opanuje drugi język znacznie szybciej. Jeśli tylko zechce. Dorosła osoba ma jeszcze większą wprawę i zasób doświadczeń, więc ten czas może znacznie skrócić.

Nie jestem księgową, ale nawet na oko to chyba jednak dzieci się nie uczą języków szybciej 😃

 

MIT 4 Naukę Języka Trzeba Zacząć W Dzieciństwie – Tylko Wtedy Ma Sens

No właśnie – trzeba? Można. Wiadomo,  warto zaczynać jak najwcześniej. W dzieciństwie zwykle ma się mniej obowiązków, a główną aktywnością jest zabawa. Poprzez zabawę do nauki. Następnie nauka. Ta ostatnia już nas nie opuści. Niektórzy ją ignorują, co nie znaczy że od nich odchodzi.

Rozpoczynając naukę w dorosłości można przystąpić do niej znacznie bardziej świadomie i aktywnie uczestniczyć we własnym procesie. Same plusy.

 

MIT 5 Trzeba Się Przeprowadzić Do Danego Kraju   i Zamieszkać Wśród Tubylców

Immersji i sub-immersji poświęciłam dwa artykuły. W skrócie – języków można uczyć się absolutnie wszędzie. Przy odrobinie chęci można stworzyć dla siebie wspierające warunki do opanowania języka obcego i nabierania swobody w jego używaniu. A w dobie internetu bez trudu można zorganizować konwersacje z innymi osobami uczącymi się tego samego języka lub native speakerem. Opcji jest ogrom.

Chcieć to móc. No chyba, że się nie chce. Ale wtedy wyjazd czy przeprowadzka też nie pomogą.

 

I racja, można by odbić piłeczkę, że mieszkam od nastu lat w anglojęzycznym środowisku. To prawda. Prawdą jest też to, że po raz pierwszy przyjechałam po maturze na kilka tygodni, przed tem i potem języka uczyłam się w Polsce. W dużej mierze samodzielnie.

Wracając do punktu wyjścia – przeprowadzka czy długie wyjazdy nie są konieczne.

 

MIT  6 Native Nauczy Lepiej

To zależy. Potrafisz nauczyć polskiego osobę, która tego języka nie zna ni w ząb?

Wiedziałabyś od czego zacząć? Jak wytłumaczyć polską gramatykę, wymowę, pisownię, słowotwórstwo? Jak objaśnić powiedzenia, które towarzyszą nam od dzieciństwa?

Jak wyjaśniłabyś “Na dwoje babka wróżyła” lub “ Polak nowe przysłowie sobie kupi – przed szkodą i po szkodzie głupi”?

 

Jeśli jesteś nauczycielem języka polskiego jako języka obcego może odpowiedziałaś twierdząco. W innym wypadku najpierw trzeba by sobie odświeżyć gramatykę własnego języka. Potem jeszcze nauczyć się jak uczyć i wyjaśniać zagadnienia, które niemal wyssało się z mlekiem matki.

 

Bardzo podobnie będzie się sprawa miała w przypadku każdego innego języka.
Niezwykle łatwo zapominamy o klątwie wiedzy.

 

MIT 7 Mów Dobrze albo Wcale

To chyba mogli wymyślić jedynie dorośli, którzy nie umieją jeździć na rowerze.

Rozumiem, że można zapomnieć jak to było uczyć się mówić albo chodzić. Można nie pamiętać tych wszystkich upadków i trwogi opiekunów kiedy się ciągle na coś wpadało albo na siebie ściągało. No, ale naukę jazdy na rowerze raczej się pamięta. Boczne kółka, utrzymywanie równowagi przy pomocy patyka z tyłu roweru. Potem samodzielne próby utrzymania równowagi, upadki, otarte kolana, łokcie. Łzy, a później radocha kiedy wreszcie nabrało się wprawy i śmigało po okolicy.

Gdyby podejść do chodzenia i jazdy na rowerze “albo się nauczę od razu albo wcale” nigdzie byśmy nie doszli ani nie dotarli, prawda?

 

MIT 8 Tylko Zajęcia w Renomowanej Szkole Językowej są Gwarancją Sukcesu

Szczerze, tego mitu trochę nie rozumiem. Chyba mam problem z pojmowaniem renomy jako gwarancji jakości.

Może trochę dlatego, że moje doświadczenie jest raczej sprzeczne z tym założeniem.

 

Jako dziecko uczęszczałam na kurs angielskiego prowadzony przez szkołę o nazwie “Renoma”. Po latach nauki bardzo niewiele umiałam. W liceum nie korzystałam z żadnej pomocy w nauce angielskiego. W pierwszej klasie lekcje angielskiego prowadziła rusycystka, później jeszcze trzech anglistów. Pomimo piątki z angielskiego na maturze nie umiałam się wysłowić. W swoim optymizmie wyjechałam do Anglii i doświadczyłam brutalnego zderzenia z rzeczywistością.

 

Zabrałam się za siebie. Poukładałam gramatykę. Zaczęłam czytać książki i oglądać filmy w oryginale. W ciągu pierwszego roku wyrównałam poziom. Nadal nie przestaję się uczyć.

 

Może rzeczywiście renoma w czymś pomoże. Tego nie wiem. Obeszłam to „na piechotę”.

 

MIT 9 Nie Mam Czasu na Naukę

A chcesz mieć? Czasu wszyscy mają tyle samo. Dobę dziennie:)

 

To jak organizujemy swoje zadania i zajęcia w tym czasie zależy od nas samych. Organizacji zajęć i zarządzania sobą w czasie można się nauczyć. Nauka i obcowanie z językiem nie muszą być szczególnie czasochłonne. Jeden – dwa kwadranse w zupełności wystarczą. Najlepiej codziennie.

 

Niedomiar czasu i nadmiar zajęć są zmorą naszych czasów. Wieczne busy, busy. Jesteśmy zajęci, bo dokładamy sobie zajęć. Jeśli coś, cokolwiek jest dla nas ważne znajdziemy na to czas. Można sobie w tym pomóc. Można przygotować pomoce naukowe z wyprzedzeniem, można ustalić niepodważalny odcinek czasu tylko i wyłącznie na naukę.

Jeśli się tego nie zrobi, skorzystamy z niego czy nie, czas minie.

 

MIT 10 Inni Wiedzą Lepiej

Może to akurat nie jest mit, ale prawda absolutna też nie. Czasem pokładamy zbyt dużą nadzieję i wiarę w to, że inni wiedzą więcej i lepiej.

 

Tylko niby czemu ktoś miałby wiedzieć, co dla Ciebie czy dla mnie jest najlepsze? Myślę, że inni dobrze nam życzą. Czy sobie z tego zdają sprawę czy nie.

 

Mi mówili “obyś cudze dzieci uczył” i “ będziesz studiować do 30-stki”. Mieli rację. Bardzo im za to dziękuję.

 

Który mit jest Twoim ulubionym? Znasz jeszcze jakiś?

Nauka Angielskiego Indywidualnie

with Brak komentarzy
indywidualna nauka angielskiego - akcja relacja
Przy wyborze kursu idywidualnego czy grupowego wspomniałam, że „chodzenie na angielski” to nie wszystko.
 
To chyba nie było dla nikogo zaskoczeniem?

Indywidualna nauka

Niezbędnym elementem nauki, a właściwie rozwoju własnych umiejętności jest nauka indywidualna. Odczucia i podejście do pracy domowej, zwłaszcza po szkolnych doświadczeniach, mogą być cokolwiek średnie. Nie zmienia to faktu, że bez powtarzania, przetwarzania i utrwalania z nauki nic nie będzie.
 
Co można ćwiczyć we własnym zakresie?
Oczywistymi wydają się: słuchanie i czytanie. Pisanie i mówienie też można ćwiczyć samodzielnie, ale charakterystyka umiejętności biernych sprawia, że są bardziej prawdopodobnymi kandydatami.
 
W kwestii czytania sprawa się zamyka na zrozumieniu tekstu. W rozumieniem wypowiedzi ustnych warstw i czynników wpływających na rozumienie przekazu może być więcej. Choćby intencja.
 
Tekst pisany zwykle jest dostosowany przez autora tak, żeby był jak najbardziej czytelny i jednoznaczny.
 
Z wypowiedziami ustnymi jednoznaczność nie jest aż tak oczywista.

Rozumienie ze słuchu

Nad zwyczaj często obserwuję dobrze znany “słuch wybiórczy”. Słuchanie, ale nie słyszenie.
 
W realu, w bezpośredniej interakcji w takich wypadkach nad wyraz łatwo o “dziury”. “Dziury” powstają kiedy wystąpi deficyt uwagi. Deficyty uwagi występują kiedy słuchający bujają gdzieś w obłokach. Często zamiast słuchać myślą już nad odpowiedzią. 
 
Te “dziury” to jeden z częstszych powodów błędów gramatycznych w odpowiedziach. Czemu?
 
Gdyby się słuchało, tak rzeczywiście słuchało, to bez trudu dopasowałoby się strukturę gramatyczną odpowiedzi do tej zastosowanej w pytaniu. Często odpowiedzi można udzielić w tym samym czasie, więc jeśli się uważnie słucha to zupełnie nie ma się nad czym głowić.

Słuchanie ze zrozumieniem

Wracając do uczenia się i rozwijania swojej swobody językowej.
 
Uczenie się w grupie, prawdziwie zaangażowanej grupie, sprzyja wyrabianiu cierpliwości i nabywaniu wprawy w uważnym słuchaniu.
 
Co za tym idzie sprzyja to bezbłędnej gramatyce, eliminacji nieporozumień i przyjemności w prowadzeniu rozmowy
 
Nie ma chyba nic bardziej frustrującego w trakcie rozmowy niż mentalnie nieobecny rozmówca
 
Uwaga jest cenna

Rozmowa w realu

W pędzie do własnych efektów można zapomnieć, że ESL jest trzykrotnie więcej niż native speakers. Może dobrze byłoby mieć to na uwadze już w trakcie nauki?
 
Wyrażę się tu najjaśniej jak potrafię – mamy niewielki wpływ na to na jakim poziomie w realnych, życiowych interakcjach będzie angielski naszych rozmówców. Czasem będzie to zakres szerszy albo węższy od własnego. Uczenie się z innymi osobami może nieść nieuświadomione korzyści.
Może na przykład umożliwić oswojenie się z potrzebą dostosowaniem komunikatów do możliwości i poziomu umiejętności odbiorcy. Może też być świetną okazją do wypracowania mechanizmów radzenia sobie kiedy odbiór komunikatu jest dla nas zbyt trudny.
Czasem kogoś bawi kiedy mówię, że nikt do mnie nie mówi wyraźniej dlatego, że jestem non-native, ale taka prawda. Co najwyżej zdarzało się, że mówiono głośniej:)

 

Kurs angielskiego – grupowy czy indywidualny

with Brak komentarzy

 

angielski kurs czy indywidualne lekcje

Jak myślisz, co lepsze – kursy językowe czy prywatne zajęcia z lektorem? Pewnie wiele osób dorosłych zastanawia się jaka forma nauki angielskiego jest lepsza. Czasem to pytanie bywa powodem zagorzałej debaty. Ile osób, tyle opinii.

Pierwsze, co mi przychodzi do głowy, to – ZALEŻY.

Do sprawy można podejść na kilka sposobów.

 

W grupie siła

Co charakteryzuje naukę angielskiego na kursie językowym? Wśród oczywistych elementów odgórnie ustalony program, podręcznik i proces grupowy. Większa liczba osób na kursie językowym daje możliwość interakcji i ćwiczenie z kilkoma osobami w jednym miejscu. Warunki na kursach angielskiego pozwalają też na wykorzystanie większej różnorodności form pracy.

 

Kursy angielskiego są prowadzone według ustalonego z góry programu. Może być to dużą zaletą, bo z wyprzedzeniem wiadomo czego się spodziewać i na co przygotować. Z drugiej strony to samo można postrzegać jako wadę, bo w pewnym stopniu ogranicza elastyczność.

 

Podobnie może być z grupą. Więcej osób w grupie to więcej interakcji.

Ale. Stwarza to pewne ograniczenia, np. nie pozwala na dostosowanie zawartości programu w trakcie kursu do zmieniających się potrzeb.

Opuszczenie lekcji może pozostawić luki w przerabianym materiale.

Wybieganie przed grupę lub pozostawanie w tyle, może zaowocować frustracją.

No i nie ma się wyłączności na czas i uwagę nauczyciela.

 

Indywidualizacja

To może jednak indywidualne lekcje angielskiego? Do angielskiego na zajęciach indywidualnych podejście, poziom i materiały można zaplanować dla konkretnej osoby i jej potrzeb. Indywidualne zajęcia czy konwersacje pozwalają też na zmiany i dostosowanie planu w trakcie realizacji.

 

Na indywidualnych zajęciach angielskiego słuchacz ma czas i uwaga lektora na wyłączność. Daje to znacznie większą intensywność podczas lekcji angielskiego. Można oczekiwać wzmożonych efektów.

Paradoksalnie może to również zaowocować negatywnymi emocjami, jeśli oczekiwania nie pokrywają się z realiami.

Zajęcia indywidualne to współpraca – wymaga poznania i dopasowania, wzajemnego zrozumienia, a czasami kompromisu.

 

Tak, tak, może to oczywiste (choć wnioskując z komentarzy uczniów niekoniecznie). Lektor przygotowuje dla słuchacza materiały, planuje przebieg zajęć, dołoży wszelkich starań, aby student-słuchacz osiągał zadowalające efekty.

Ale. Nauka angielskiego to wspólny projekt. Cała odpowiedzialność za wyniki nie spoczywa wyłącznie na prowadzącym. Do tanga trzeba dwojga:)

 

Indywidualne lekcje angielskiego charakteryzuje mniejsza dynamika, ale większa intensywność. Z jednej strony osoba ucząca się może tego oczekiwać, ale z drugiej może mieć mało przestrzeni na złapanie oddechu.

 

Jaka jest różnica między rolą nauczyciela w klasie, na kursie językowym a na indywidualnych zajęciach?

Na kursie nauczyciel ma więcej osób pod opieką niż na prywatnych zajęciach.

Na prywatnych zajęciach lektor pracuje znacznie bliżej z indywidualnymi osobami, zajęcia są skrojone na miarę możliwości i potrzeb studenta. Na indywidualnych lekcjach można się skupić na uzupełnieniu braków i rozbudowaniu istniejącej już wiedzy.

 

Z kolei nauczyciel przygotowuje plan lekcji na podstawie programu nauczania pod kątem grupy, którą prowadzi. Siłą rzeczy musi uśrednić poziom nauczania do potrzeb i możliwości grupy, a nie jednostek. Więcej “zmiennych” ogranicza elastyczność modyfikacji planu w trakcie kursu. Część energii i czasu jest też pochłaniana przez regulawanie procesu grupowego i, niestety, przywoływanie do porządku.

Główną różnicą jest liczba osób i elastyczność programu.

 

Na co jeszcze zwrócić uwagę wybierając formę nauki angielskiego

Kurs grupowy czy indywidualny rozpatruję jako formy wsparcia. Obie te formy na dobrą sprawę nadają strukturę nauce.

Wspomniałam o tym, że obie formy bazują na programie. Osobiście zaczęłabym od poznania tego programu. Sprawdziłabym też czy odpowiadają mi proponowane materiały.

 

Przy weryfikacji i selekcji formy dla siebie warto pamiętać, po co się to robi. Język to nie tylko zbiór słownictwa czy zasad gramatycznych. Język to przede wszystkim środek komunikacji z innymi. Ucząc się kolejnego języka warto brać pod uwagę w jakich warunkach i o czym najprawdopodobniej i najczęściej będzie się rozmawiało.

 

Choć elementów języka można nauczyć się w izolacji, to od czasu do czasu trzeba je poddać próbie i wyjść do ludzi.

 

Myślę, że kursy językowe i prywatne lekcje angielskiego są dla siebie uzupełnieniem. Jedna z form może być bardziej wskazana w zależności od aktualnej potrzeby. Dobrze byłoby też brać pod uwagę własne upodobania i typ osobowości.

 

Co jeszcze jest ważne w nauce angielskiego?

Na kursie angielskiego w szkole, grupie czy zajęciach indywidualnych przebywa się parę razy w tygodniu, maksymalnie po parę godzin. Chyba nie trzeba podkreślać czy uświadamiać, że samo chodzenie na zajęcia to trochę za mało w drodze do swobody językowej?

Nauka języka wymaga systematyczności, konsekwencji i motywAkcji 😉

 

Kurs językowy czy zajęcia indywidualne z lektorem przede wszystkim pomagają w planowaniu kroków, zagadnień do opracowania i doborze materiałów. Nauczyciel, lektor czy korepetytor mają zwykle w tym większą wprawę, znajomość procesu i niuansów językowych. Nie znaczy to, że samodzielnie nie można się nauczyć angielskiego czy innego języka obcego. Można.

 

Każdy program kształcenia, z założenia, przewiduje rozwój samodzielności w prowadzeniu własnego procesu.
Chodzenie na kurs grupowym czy indywidualny pozostaje do indywidualnego zweryfikowania.

 

Nie sądzę, żebym wyczerpała temat, więc pewnie jeszcze do tego wrócę.

 

Co i jak sprawdzało się u Ciebie?

Jak się uczyć, żeby się nauczyć – w 5 krokach

with Brak komentarzy

jak sie uczyc zeby nauczyc

Jeszcze tylko święta, Kevin sam w domu i zaczniemy snuć plany i robić postanowienia noworoczne.

Zwykle te kilka okołonoworocznych tygodni jest doprawione silną wolą, która z czasem paruje. Jeśli zamierzasz od stycznia uczyć się angielskiego, czy jakiegokolwiek innego języka, to pewnie planujesz wytrwać przynajmniej do wakacji.

Niestety zwykle około marca zapał topnieje.

Racja – gdzieś trzeba zacząć. Styczeń jest równie dobrym momentem jak każdy inny.

 

Nowy projekt można rozpocząć kiedykolwiek. Gdybym podejmowała się teraz tego zadania, chciałabym wiedzieć jakie należy podjąć działania i kroki, żeby w nim wytrwać i zobaczyć efekty. Kluczem do sukcesu nie jest silna wola. Utrzymywanie silnej woli wyczerpuje nasze bateryjki. Kluczem do sukcesu są system i systematyczność. Połączone z częstym kontaktem z językiem i bodźcami, które przypomną o jego nauce.

Idealnym sposobem na szybkie, satysfakcjonujące wyniki jest codzienny kontakt z żywym językiem. W małych dawkach. Około kwadrans dziennie wystarczy. Dlaczego kwadrans? Po pierwsze 15 minut to na tyle krótka, że trudniej wykręcić się brakiem czasu. Po drugie to wystarczająco długo, żeby zrobić coś konkretnego i wartościowego. Podkreślam i powtarzam do bólu i znudzenia, że małe kroki są skuteczne, pod warunkiem że się je stawia. Co w takim razie sprzyja ich podejmowaniu?

 
Wielokrotnie obserwowałam odpuszczanie w myśl, że tak mało to za mało i w ogóle bez sensu się za cokolwiek zabierać. 
W takich chwilach przychodzi mi do głowy budownictwo. Gdyby tak podchodzić do infrastruktury ludzkość mieszkałaby pod chmurką. Każdy budynek, dom i szkoła powstają cegła po cegle. Według projektu.
Miałam okazję zaobserwować i usłyszeć o efektach takiego podejścia w trakcie pierwszej edycji Move Your English (programu, który stworzyłam i przetestowała z grupą chętnych). Większość osób z lekkim niedowierzaniem przyznawała, że te kwadranse i rozłożony na kawałki materiał były szczególnie owocne. To, że spróbowały i przekonały się na własnej skórze zmieniało ich podejście do nauki.
 
Te 15 minut dziennie może znacząco, pozytywnie wpłynąć na rezultaty. Jeśli zależy Ci na efektach zapoznaj się ze sprawdzonymi krokami w tym jak się uczyć, żeby się nauczyć.

 

System, czyli krok po kroku

1. Wyznacz sobie CEL. Oczywista oczywistość? Może. Ale to absolutna podstawa i warunek konieczny. Osiągnięcie płynności językowej lub uzyskanie certyfikatu owszem są celami, ale bądźmy szczere, mało zachęcającymi do działania.
Jest wiele sposobów na wyznaczanie celu. Tu CEL ma być przede wszystkim własny. Ma być konkretny i nieodległy w czasoprzestrzeni. Nie musi to być rejestracja na kurs przygotowawczy do FCE czy IELTS. Nie musi to być przeprowadzenie rozmowy z native speakerem czy poprowadzenie prezentacji po angielsku przed pełną salą.
Lepszy będzie własny, wygodny i bliski CEL. Taki, który chcesz zrealizować. 
„Oglądam anglojęzyczny film na You Tube – 15 minut, 3 razy w tygodniu.” będzie zupełnie dobry na początek. Kiedy zrealizujesz ten etap – ujmij CEL bardziej szczegółowo np. „Oglądam anglojęzyczny film na You Tube – 15 minut, 3 razy w tygodniu, bez napisów, wypisuję z niego nowe słowa, robię fiszkę.” Zakładam, że to jasne. 
CEL ma być konkretny i ZAPISANY w czasie teraźniejszym. Te 15 minut kilka razy w tygodniu to wstęp. Rozgrzewka.

 

2. Stwórz sobie warunki. Przeznacz na naukę kwadrans dziennie. Codziennie. Tak, 15 minut – tylko tyle i AŻ tyle:)  Ale. Te 15 minut ma być przeznaczone nauce. Nie szukaniu materiału, nagrania, filmu, książki, gazety czy zeszytu. Wybacz jeśli się rozdrabniam, ale notorycznie obserwuję kręcenie się w kółko i czas poszedł.. na ryby.  W kwadransie dziennie chodzi o wyrobienie w sobie nawyku nauki. Przyzwyczajenie się zajmie Ci trochę czasu, ale się opłaci. Pod warunkiem, że nie będziesz się wybijać z rytmu. Wszystkie pomoce naukowe, zeszyty i pisadła przygotuj z wyprzedzeniem. Najlepiej miej je zawsze w tym samym miejscu i w zasięgu ręki. W 15 minut bez problemu przesłuchasz odcinek nagrania i zrobisz do niego jedno lub zadania. Można? Można!

 

3. Metody. W tym szaleństwie jest metoda. Metoda to z definicji (jak wiesz lubię definicje:) sprawdzony sposób. Sposoby sprawdza się na sobie i wybiera te, które pasują najlepiej. Jak buty.

Kolejno przechodzimy do metodyczności.  To trochę takie tłumaczenie:

jak się uczyć angielskiego, żeby się nauczyć

A bardziej po naszemu systematyczności. Bo kolejnym krokiem do sukcesu jest właśnie systematyczność i monitorowanie postępów. Pisałam o tym przy okazji Łańcucha Systematyczności

 

4. Zanurz się. Chodzi o immersję, czyli otaczanie się językiem. Każda okazja i forma jest dobra. Oglądaj filmy po angielsku, słuchaj muzyki, słuchaj podcast’ów, czytaj książki, gazety, artykuły. W sieci jest tego wysyp. Na You Tube znajdziesz nagrania od super profesjonalnych materiałów British Council po clipy i vlogi native speaker’ów. Spróbuj kilku i zasubskrybuj te, które najbardziej przypadną Ci do gustu.

A że tępię wymówki od razu dodam, że nie, nie trzeba wyjechać do anglojęzycznego kraju, zamieszkać z native’ami na lata, żeby nasiąknąć. Popełniłam na ten temat kilka wpisów np. ten o immersji.

 

5. Narzędzia. Choć może przydałaby się wędka, to mogłaby być trochę nieporęczna:) Wystarczą komórka i NOTES. Trochę żartuję, ale co do notesu jestem absolutnie poważna. Smartphone umożliwi oglądanie i słuchanie w ruchu, nawet pozwoli na rozwiązywanie testów czy quiz’ów. Notes jest jednak niezastąpiony nie tylko w trakcie nauki pisania. Zapisywanie ręczne dodatkowo stymuluje mózg, co usprawnia i przyspiesza zapamiętywanie.  We wcześniejszym wpisie wspominałam o najlepszych aplikacjach to nauki.

 

Próbowałaś kiedyś takiego podejścia?

 

Perfekcja & Present Perfect

with Brak komentarzy
Perfekty czasy perfect planowanie
Jak to jest z tymi Perfectami tj. angielskimi czasami Perfect? Taka sytuacja. Szłam na spotkanie w piątkowy wieczór w centralnym Londynie. Wchodzę do baru, a na ścianie lśni wielki, purpurowy neon “We’ve been waiting for you”. Wywołał na mojej twarzy zamierzony uśmiech. Przywołał też kilka myśli. Dosłownych i w podtekście.
Będzie trochę o strukturze, ale bardziej o kontekście.

Perfekcja

Im dłużej się przyglądam i głębiej zastanawiam nad tym, co obserwuję w zakresie uczenia się i używania angielskiego tym bardziej dochodzę do wniosku, że perfekcja to dla wielu zasłona dymna. Nie zrozumcie mnie źle, zasadniczo nie mam nic przeciwko perfekcji, dążeniu do niej itd. Ale. Fajniej by było, gdyby chęć jej osiągnięcia (choć uważam, że złudna, no ale ludzie lubią żyć złudzeniami) była paliwem do działania, kopem na rozruch a nie hamulcem.
Wątpliwe szanse na rozruch przy zaciągniętym ręcznym.
Czasem mam wrażenie, że to przeświadczenie, że w angielskim jest tyle czasów, a te Perfecty są takie trudne do ogarnięcia to zwykła wymówka. Taka w stylu “jak robić to [od razu] dobrze albo wcale”, czyli w domyśle perfekcyjnie.

Ironia

Perfecty są bardzo wdzięcznymi czasami. Trochę przyczynowo-skutkowymi, otwartymi na zmiany.
Z czasami Perfect jest tak, że wiadomo o zdarzeniu lub działaniu, ale nie jest doprecyzowane kiedy nastąpiło. Wiemy, że się zaczęło, ale nie wiemy czy i kiedy się skończyło na dobre. Kiedy czynność czy działanie ma określony koniec staje się Past Simple – sprawa jest zamknięta i prosta.
Kiedy jedynym co wiemy, to to że czynność miała miejsce, ale nie bardzo wiemy kiedy i właściwie nie jest to ani ważne ani istotne, a interesuje nas sam fakt i/lub efekt pomaga nam to wyrazić konstrukcja Perfect.
np. chcemy wiedzieć czy ktoś kiedykolwiek był w podróży zagranicznej albo czy kiedykolwiek był w Rzymie/Paryżu/Lwowie wyrazimy tą ciekawość zadając pytanie Perfect
  • Have you ever been abroad? Have you ever been to Rome/Paris/Lviv?
Albo chcemy zapytać czy ktoś ostatnio był u fryzjera, no jakoś inaczej wygląda
  • Have you recently been to a hairdresser? 
Albo chciałabyś wiedzieć czy zadanie, na którego wykonanie oczekujesz zostało już zrealizowane zapytasz:
  • Have you done the task?

Jak widzisz za pomocą Present Perfect mówimy o czymś w bliżej nieokreślonej przeszłości, o zdarzeniach, które miały miejsce i obserwujemy lub oczekujemy na ich efekty.

Gdybyś się zastanawiała nad odpowiedziami na wspomniane pytania – odpowiedzi będą wyrażały efekty luźno, konkretnie lub zapewniały o zamiarach/bądź ich braku.
Np.:
  • I’ve been abroad a couple of times
  • I’ve been to Rome once and to Paris a number of times. I went to Lviv in the summer of 2010.
  • No, I’ve not had a haircut. Yes, I went to have a haircut on Wednesday.
  • Yes, I’ve just completed the task / No, I haven’t done it yet / I’m going to do it after lunch when I’ve received a reply.
Zanim pomyślisz – OMG czemu nie można odpowiedzieć w jeden sposób, używając tej samej struktury?! Można.
Odpowiedź zależy od udzielającej ją osoby.

Szukasz sposobu idealnego?

Nie wiem dlaczego (choć się domyślam) w nauce angielskiego najwięcej mówi się o cud-metodach, błędach i aplikacjach do nauki. Dorosłe osoby podchodzą do nauki tak jakoś pochopnie. Chcieliby najszybciej i najskuteczniej. Najlepiej na już, na wczoraj.
Może jednak warto zacząć stopniowo? Bo widzisz czas Perfect dotyczy doświadczenia.
1 2 3