Jak sobie radzić z krytyką?

with Brak komentarzy

Interakcje między ludzkie dotyczą większość z nas niemal codziennie. W bliższych i dalszych relacjach. Obserwujemy i jesteśmy obserwowani. Nadajemy i odbieramy komunikaty – czasem mówimy, rozmawiamy i komunikujemy się. Zdarza się nam też udzielać bądź doznawać krytyki. Jak zatem radzić sobie z krytyką?

 

Nie ma co czarować – z reguły mało kto lubi być krytykowany. Mnie zastanawia udzielanie świadomej informacji w morzu krytycznych informacji, pół-informacji i pseudofaktów.

 

Zgodzisz się chyba, że z zasady nie lubimy krytyki. A konkretniej – nie lubimy być krytykowane.
Wśród indywidualnych reakcji na krytykę podstawową bywa reakcja obronna, prawda?

 

Czym właściwie jest krytyka?

 

Tak żeby zacząć rzeczowo warto określić definicję krytyki – formalną i potoczną.

Słowo Krytyka pochodzi z łaciny, gdzie znaczy osądzający – analiza i ocena dobrych i złych stron z punktu widzenia określonych wartości. W świetle takiej definicji spodziewałabym się zrównoważonego podejścia zmierzającego do formułowania obiektywnej opinii. Ale, no bo zwykle jest jakieś ‘ale’, w życiu poza-akademickim, codziennej rzeczywistości, spojrzenie lubi się skupiać na złych stronach, zapominając o analizie. No i punkt widzenia i określenie wartości lubią być subiektywne.

Dalsza część definicji przypomina, że krytyka jest niezbędnym elementem myślenia. Hmmm… powiedziałabym, że analiza i myślenie są niezbędnymi elementami myślenia, ale niech będzie.

 

Formalnie krytyka dotyczy poprawności.

 

No dobrze, to dlaczego nie lubimy być krytykowani? Może dlatego, że nie lubimy być oceniani? Niestety tak się składa, że od wczesnych lat szkolnych jesteśmy do oceniania przyzwyczajani. A może pomimo przyzwyczajenia, to jako dorosłe osoby, mamy wyrobioną postawę i opinię o sobie? A może raczej odwrotnie? Może kwestia pewności siebie gra w tej kwestii istotną rolę?

W mowie potocznej krytyka kojarzy się z atakiem, a przed nim się bronimy. Naturalnie.

 

Jeden ze sposobób na radzenie sobie z krytyką

 

Czym się różni krytyka od konstruktywnej krytyki? Co sprawia, że jest konstruktywna?

Nie zależnie od sytuacji, czy informacja pochodzi od przełożonego, kogoś znajomego czy obcego krytyka zwykle podnosi nam ciśnienie i wpływa na nasze samopoczucie. Trudny, niewygodny temat, bo dotyczy spraw, które wpływają na to jak postrzegamy siebie.

Zanim zabierzemy się do wygłaszania krytyki najlepiej zastanowić się jaki jest jej cel. Można, na przykład, przepuszczenie komunikatu przez Trzy Sita Sokratesa.

W skrócie, zanim zaczniemy mówić, zawsze powinniśmy przesiać to, co chcemy powiedzieć.

Pierwsze sito to sito prawdy. Czy sprawdziłaś, że to co masz mi do powiedzenia, jest zgodne z prawdą? Skąd pochodzi dana informacja, czy jest faktem czy może czyjąś opinią?

Jeśli nie mamy pewności co do prawdziwości informacji dobrze przesiać to przez drugie sito, którym jest sito dobra. Czy to, co tak bardzo chcesz powiedzieć jest przynajmniej jakąś dobrą wiadomością?

Jeśli nie jest to nic dobrego, wręcz przeciwnie… to warto użyć trzeciego sita. Czy to, co zamierzasz powiedzieć, jest przynajmniej pożyteczne?

Jeśli raczej nie, to lepiej nie mówmy o tym wcale – powiedział Sokrates.

“Jeżeli to, co chciałaś powiedzieć nie jest ani prawdziwe, ani dobre, ani pożyteczne, wolę nic o tym nie wiedzieć. A i tobie radzę o tym zapomnieć.”

W świetle Sokratesowskiej mądrości warto siebie zapytać jako odbiorcy

  • jaka jest intencja nadawcy komunikatu?
    Czy ktoś informuje mnie o powstałym błędzie? Czy przedstawia mi sytuację ze swojego punktu widzenia? Czy komunikat nastawiony jest na poprawę sytuacji?

Chyba łapiesz o co chodzi. Ogólnie rzecz biorąc – czy informacja zmierza w kierunek poprawy czy jest bezcelowa.

  • czy zgadzam się z treścią komunikatu? Tu przyda się rozdzielić treść od formy.

Jeśli otrzymam informację “ale jesteś wysoka, może nie powinnaś chodzić w szpilkach”, to choć niekoniecznie zawsze zgodzę się z nadawcą tego komunikatu, to zgadzam się z FAKTEM, że jestem wysoka. Wzrost jest faktyczną cechą, kwestia obuwia opinią i indywidualnym wyborem.

Nie mam problemu z krytyką mojego wyboru, bo nie mam problemu ze swoim wzrostem. Gdyby sprawa dotyczyła czyjejś tuszy i ubioru, podejrzewam, że nie raz mogłoby być to kłopotliwe.

  • kim jest dla mnie osoba udzielająca mi krytyki?

Jeśli krytykuje nas osoba ważna lub/i bliska jest nam trudniej się ustosunkować do komunikatu, bo taka krytyka wywołuje poczucie zagrożenia. Odczuwane zagrożenie może być bezpośrednie np. w relacji przełożony-podwładny, ale może też wynikać z podświadomej obawy o bycie odrzuconym. Zostało nam to z czasów plemiennych, kiedy odrzucenie i wyizolowanie mogło skutkować zagrożeniem bezpieczeństwa.

 

Radzenie sobie z krytyką to dość obszerne zagadnienie, ale na początek przyda się ustalić czy zgadzamy się z udzieloną informacją. Jeśli tak, to możemy ją potwierdzić i za nią podziękować. Można powiedzieć: “też tak sądzę” co rozładuje sytuację , bo oboje macie rację. Nawet jeśli jest to negatywna informacja, ale przekazana na podstawie dobrych intencji może pomóc nam w korekcie zachowania.

Jeśli nie zgadzasz się z informacją wystarczy podziękować i zakomunikować, że uważam inaczej. Jeśli komunikat jest raniący informowanie nadawcy daje mu szansę się zastanowić, a nas nie przytłacza i nie zostawia z negatywnymi emocjami.

Jeśli ktoś nie przyjmuje naszej odpowiedzi i drąży temat, lepiej się oddalić i ochłonąć. Pamiętaj, że nie możesz kontrolować innych, ale możesz wpływać na własne emocje.
Po takiej konfrontacji koniecznie trzeba zadbać o “głos w swojej głowie” i nie rozpamiętywać, ani nie pogłębiać rany. Czyjeś opinie należą do nich i nie musimy ich przyjmować. Taki prezent należy do darczyńcy.

1 6 7 8 9