Up In the Sky – Londyn w chmurach

with Brak komentarzy

atrakcje Londynu warto zobaczyć Tower Bridge - akcjarelacja.com.pl

 

Uznajmy, że to notatka podróżna, choć dla mnie to spacer po bliższej i dalszej okolicy. Przyjrzyjmy się jakie atrakcje warto zobaczyć w Londynie. Po ciekawostkach i zwiedzeniu londyńskich muzeów (pisałam o nich w poprzedniej notatce), zapraszam do zmiany perspektywy. Przyznaję, że sama taką panoramiczną perspektywę na Londyn lubię. Daje ona chwilę wytchnienia od tempa i zgiełku. No i dystansu:) Może przewrotnie, ale dla mnie to wyjątkowo atkowo atrakcyjna perspektywa. 

Do takiego zwiedzania Londynu warto się przygotować. Czas się nie rozciąga, a poruszanie się po Londynie dla osoby niewprawionej i nieprzyzwyczajonej do londyńskiej komunikacji publicznej może okazaś się uciążliwe.

Przypominam o zasadzie ‘minuta przeznaczona na planowanie to 10 minut oszczędności w trakcie’.

Poniżej znajdziesz kilka punktów programu pt. View from the Top, widok z lotu ptaka na Londyn.

Chciałabym posłużyć się metaforą I’m walking on sunshine, ale bardziej realistyczny byłby spacer w chmurach. Bo to Londyn przecież 😉

 

Let’s go!

 

Tower Bridge

Mało kto o tym wie, że na Tower Bridge jest dozwolony wstęp. Nad mostem znajduje się oszklony taras widokowy. Tower Bridge wznoszący się o rzut beretem od Tower of London, londyńskiej Twierdzy, jest mniej znaną atrakcją Londynu. Choć znajduje się o niecały kilometr od London Bridge został zbudowany ze względu na dynamicznie rozwijający się w XIXw. East End. Powstał w odpowiedzi na potrzebę sprawnego przedostawania się z południa na północ Londynu i spowrotem. Został zaprojektowany w stylu gotyckim i postawiony na podwyższonych pomostach. Nie budowano mostów na wysokości chodników ze względu na funkcję rzeki jako szlaku transportowego. Most na dogodnej dla pieszych wysokości utrudniałby, a nawet uniemożliwiał, przepływ statków i barek na Tamizie.

Wejście na górę mostu znajduje się po stronie Tower of London. Po kładce na poziomie tarasu można przejść z jednego brzegu Tamizy na drugi niemal w chmurach lub wśród słonecznych promieni (zależnie od pogody). Z góry roztacza się piękny widok na wszystkie strony Londynu. Można też zaobserwować podnoszenie mostu oraz zwiedzić maszynownię odpowiedzialną za jego zwodzenie. U podnóża południowej wieży znajduje się wystawa dotycząca okolicy w czasach powstawania Tower Bridge.

 

Wyjście z Tower Bridge prowadzi do urokliwej dzielnicy Bermondsey, gdzie można zatrzymać się na lunch, obiad lub kolację przed dalszym przemierzaniem miasta.

Koszt: ok. £10

 

Tate Modern

Tate Modern jest jedną z narodowych galerii sztuki nowoczesnej. Wstęp do galerii jest bezpłatny. Niektóre z wystaw specjalnych są biletowane i odpłatne – warto się zapoznać z grafikiem wystaw jeśli coś jest dla nas szczególnie interesujące.

Tate Modern mieści się w przekształconym i przystosowanym budynku byłej elektrowni Bankside Power Station. Na szczycie Tate Modern znajduje się panoramiczny taras widokowy, na który wstęp jest wolny.

Jest tam też kawiarnia, w której można usiąść, odpocząć, wyglądać na St Paul’s po przeciwnej stronie Millenium Bridge.

Koszt: za jeden uśmiech i garść podziwu

 

atrakcje Londyn warto zobaczyć Tate Modern

 

Big Easy

Z Tate Modern można się przejść do Borough Market obok London Bridge , gdzie rano i do wczesnego popołudnia znajdziesz świeże pieczywo, wędliny i sery oraz inne wypieki. Ale można też podejść do stacji Bank w londyńskim The City i stamtąd wybrać się DLR, czyli Docklands Light Railway, w kierunku Canary Wharf.

Do Canary Wharf warto dotrzeć późnym popołudniem lub wczesnym wieczorem. Jest to typowo biznesowa część Londynu znajdująca się w niegdyś portowej i handlowej dzielnicy East End’u.

Tu można pospacerować i przyjrzeć się jak nowoczesne budynki komponują się ze starym budownictwem składów i przystani. A po spacerze odpocząć i odświeżyć się w jednym z nabrzeżnych barów lub restauracji. Na koniec warto się wybrać do znajdującego się w samym środku ogrodu botanicznego, a następnie spróbować street food w Giant Robot lub nowoorleańskiej kuchni w Big Easy. Przepadam za obydwoma. W Big Easy zwykle grają muzykę na żywo i można zaobserwować namiastkę a’la trainspotting przyglądając się przyjeżdżającym i odjeżdżającym pociągom kolejki DLR.

 

To kilka stosunkowo znanych, łatwo dostępnych miejsc, choć rzadziej wspominanych w przewodnikach. Może dlatego mniej uczęszczanych przez turystów.

 

 

Chciałabyś odwiedzić któreś z tych miejsc?

Miejsca, które warto zobaczyć w Londynie

with Brak komentarzy

warto zobaczyć w Londynie j. angielski

 

Był maj, jest czerwiec. Były matury, będą wakacje. Może kogoś przywiać do Londynu. Wakacje po mojej maturze dały początek reszcie mojego życia. Zabrzmiało patetycznie. Ale realnie tak było i jest.

Bez względu na to czy jesteś akurat po maturze, jeśli wybierasz/ chciałabyś się kiedyś wybrać do Londynu, podpowiem jak warto się do tego zabrać, co i gdzie odwiedzić, zobaczyć, zwiedzić. Dobrze wiedzieć, co zobaczyć w Londynie jeśli przyjeżdza się na krótko, bo to spore miasto. Ale po kolei.

Jeszcze parę słów o maturze. Na chwilę wróciłam myślami do tamtych czasów. Uderzyło mnie jakie nasze otoczenie ma znaczenie.

To z kim spędzamy czas ma duży wpływ na nas jako osoby i to jak układa się nasze życie. W liceum (byłam na biol-chemie) w klasie maturalnej snułyśmy w swoim gronie plany na przyszłość.

Część wybierała się na kierunki ścisłe (dah), część miała odmienne pomysły na siebie. Moje najbliższe kumpelki wybierały się na medycynę, farmację, biotechnologię, anglistykę i turystykę.

Możliwe, że pod ich wpływem wymyśliłam “jak będę miała język w gębie i fach w ręku”  to nie tylko dam sobie radę, ale będę mogła być niezależna i pójść gdzie chcę. Podróżować, doświadczać. Możliwe, że wpadłam na to trochę później. Nie pamiętam dokładnie. Od zawsze chyba lubiłam synergię.

 

Podróż po Londynie

Do podróżowania mam proste podejście – nie chcę być typową turystką. Próbuję poczuć się i zachowywać jak tutejsza, nawet jeśli tylko przez chwilę. Pominę na chwilę kwestie językowe. Turystycznym angielski mogę zająć się osobno.

Opowiem jak podeszłabym do zwiedzania i poznawania Londynu. Z perspektywy londynki (zastanawiam się czy to odpowiednia forma żeńska słowa londyńczyk). Dowiesz się co, gdzie, za ile. Co warto zobaczyć w Londynie, za co w Londynie nie ma sensu płacić, czego lepiej unikać.

Ale po kolei. Zwykle zaczynam od ogólnej orientacji w terenie. Jest kilka turystycznych miejsc w Londynie, które warto odwiedzić i zobaczyć. Może nie wszystkie na raz, ale warto wybrać jedno lub kilka z poniższych:

 

Warte odwiedzenia w Londynie – muzea:

 

Natural History Museum

Jedno z trzech wielkich muzeów w Londynie, mieszczące się przy Exhibition Road w South Kensington. Znajduje się w pięknym, ogromnym budynku i można w nim spędzić godziny.  Są w nim eksponaty botaniczne, z entomologii, mineralogii, paleontologii i zoologii. Rewelacyjne dla dorosłych i dzieci. Dla każdego coś ciekawego – od minerałów po kamienie szlachetne, od warstw ziemi po wystawę ptaków.

W głównym holu można było spotkać Dippi’ego – olbrzymich rozmiarów szkielet diplodoka.

Natural History Museum w Londyniej nie należy do nudnych. W Muzeum Historii Naturalnej oprócz eksponatów można w nim znaleźć rozmaite instalacje i i sale interaktywne.

 

Science Museum

Zainspirowane powodzeniem pierwszej międzynarodowej Światowej Wystawy, Londyn w 1857r. Cieszyła się ona tak ogromnym zainteresowaniem (zwiedziło ją ponad 6 mln osób), że zabrano się za stworzenie przestrzeni na stałą ekspozycję. W Science Museum, Muzeum Nauki, można  głównie zobaczyć eksponaty dotyczące przemysłu, górnictwa i rolnictwa. Wystawiano też nowości techniczneczne i naukowe tamtych czasów, które dla nam współczesnych są już historyczne.

W Science Museum można prześledzić rozwój brytyjskiej nauki, techniki, przemysłu i żeglugi.

Podziwiam, lubię, wręcz uwielbiam Science Museum. Wiele uwagi poświęca działalności oświatowej. Organizowane są w nim odczyty, publikacje adresowane do różnych pod względem stopnia wykształcenia odbiorców. Jako pierwsze na świecie zorganizowało specjalny dział ekspozycji przeznaczonych dla dzieci tzw. Children Gallery, gdzie w formie zabawy dzieci i młodzież poznają otaczający świat, pogłębiają wiedzę i rozumienie praw jakimi się rządzi przez bezpośrednie doświadczanie. Zwłaszcza prawa fizyki. Poza tym ekspozycje zachęcają do odwiedzania muzeum. Raz nie wystarczy, żeby zgłębić ogrom wiedzy. Można tam między innymi zobaczyć, jak będzie się wyglądało za 30 lat, polecieć w wirtualną podróż na Marsa, zmienić płeć, zobaczyć jak działają na skórę nowoczesne kosmetyki. I UWAGA – do muzeum wstęp jest wolny.

Muzeum znajduje się tuż obok Natural History Museum, więc są bardzo dogodnie usytuowane jeśli ma się niewiele czasu.

Science Museum w Londynie.

 

V&A museum – muzeum Victorii i Alberta

The Victoria and Albert Museum, czyli V&A w Londynie, jest największym na świecie muzeum sztuki dekoracyjnej i projektowej (applied and decorative arts and design).

V&A mieści się w Brompton, the Royal Borough of Kensington and Chelsea. W praktyce jest o rzut kamieniem od Muzeum Historii Naturalnej i Muzeum Nauki.

V&A jest ogromne i mieści ponad pięć tysięcy eksponatów od ceramiki, rzeźbiarstwa, złotnictwa, biżuterii, wyrobów metalowych, po meblarskie, rysunki, malunki i fotografię. Ogrom pięknych obiektów sztuki użytkowej. Jest czym nacieszyć oczy.

W V&A organizowane są również wystawy mody z różnych epok oraz poświęcone konkretnym stylom lub projektantom. Magia.

 

W powyższych muzeach odbywają się wystawy tematyczne, wydarzenia kulturalne, spotkania z nauką. Warto sprawdzić co jest w planach planując przyjazd do Londynu. Zachęcam do odwiedzenia, jeśli nie wszystkich to przynajmniej jednego z nich. Koniecznie.

Te trzy to nie wszystkie muzea w Londynie warte uwagi, ale gdzieś trzeba zacząć. 

Wstęp do narodowych muzeów jest wolny, więc większość dużych muzeów w Londynie można odwiedzić bezpłatnie, z wyjątkiem wystaw specjalnych.

Victoria & Albert Museum

 

Z dodatkowych wskazówek:

Zwiedzanie, samemu czy z dziećmi, warto zaplanować w terminie innym niż brytyjskie School Breaks/ half-terms, inaczej w muzeach może być bardzo tłoczno.

 

Warte odwiedzenia w Londynie – galerie związane ze sztuką, malarstwem

 

National Portrait Gallery

Jest pierwszą na świecie galerią portretów i chyba najsławniejszą galerią sztuki. W londyńskiej National Portrait Gallery znajdują się kolekcje portretów postaci historycznych, ważnych i sławnych. Znajduje się w centrum Londynu na St Martin’s Place, od Trafalgar Square. Można tu znaleźć obrazy malarzy i twórców z różnych epok, w różnych stylach. Słowa nie oddają tego, co w galerii można zobaczyć.

Przed przyjazdem do Londynu warto zapoznać się z aktualnie wystawianymi kolekcjami dzieł, jeśli planuje się odwiedzić Galerię Portretów.

Centralna lokalizacja galerii jest sporym udogodnieniem jeśli chce się przejść do Soho, Leicester Square czy na Covent Garden. Londyńskie China Town i Theaterland też są o rzut beretem stąd.

National Portrait Gallery

 

The Wallace Collection

Najbardziej lubię zwiedzać miasta przemierzając je i przemieszczając się pieszo. Oprócz konkretnych miejsc, muzeów, galerii czy zamków po drodze można poczuć klimat miasta.

Dlatego, na koniec tej części notatki podróżnej po Londynie, zapraszam na spacer do The Wallace Collection. Po schodzeniu niezliczonych pomieszczeń, komnat i korytarzy przyda się chwila odpoczynku i wytchnienia, o które może być trudno w tempie i rytmie Londynu.

Od National Gallery i National Portrait Gallery przy Trafalgar Square można przejść do The Wallace Collection przy Manchester Square w około pół godziny. Po drodze odwiedzając Piccadilly Circus, przejść przez Mayfair i Bond Street z luksusowymi butikami aż do Oxford Street. Po przejściu przez Oxford Street w szerz znajdziesz się w spokojniejszej okolicy.

The Wallace Collection jest mniej znana niż poprzednie miejsca. Sama dowiedziałam się o niej przypadkiem, przechodząc w okolicy.

Ta galeria różni się od pozostałych okolicznościami, w których powstała, tym jakie, gdzie i skąd pochodzące kolekcjami mieści.

The Wallace Collection była prywatnym zbiorem rodzinnym powstałym w rezydencji Markizów Hertford, wiele dzieł pochodzi z Francji i zostało nabytych w czasach Francuskiej Rewolucji. Prawdopodobnie jest to największa i jedna z najważniejszych na świecie kolekcja francuskiej sztuki dekoracyjnej XVIIIw. Porównywalna z Luwrem i Wersalem.

The Wallac Collection 

 

Sam budynek Hertford House, w którym się mieści jest fantastycznym przykładem architektury i dekoracji wnętrz okresu XVII – XVIIIw. Ojciec pierwszego właściciela i rezydenta Edwarda Seymour, pierwszego earl’a Hertford, Edward Seymour (starszy), książę Somerset był bratem królowej Jane Seymour. Edward ojciec zaczął budować Somerset House na Strand, skąd zaczęłyśmy ten spacer.

 

W Londynie można obserwować historię i sztukę na ulicach, wystarczy dobrze się rozejrzeć i wiedzieć czego szukać.

To tyle na teraz. W kolejnych notatkach zajmę się nowocześniejszymi obiektami kultury i sztuki. Podpowiem też miejscówki dla łasuchów rozmaitych i różnorodnych kuchni, miejsca odpoczynku.

 

Jeśli coś Cię zainteresowało- daj proszę znać w komentarzu. Jeśli chciałabyś, żebym się skupiła na konkretnym obszarze czy zagadnieniu – też. Dzięki 😉

Ilościowe przyczyny trudności z articles – a/an

with Brak komentarzy

jak łatwo się nauczyć angielskie articles a/an

 

Poprzednio opisałam w możliwie najprostszy sposób zasady stosowania angielskich przedimków, czyli articles a/an i the.

Jeszcze słów kilka o articules, czyli część druga notatki tym razem skupiając uwagę na ilości i liczebności.

 

część pierwsza – ogólne zasady

 

Celowo przedstawiam a/an i the  w oddzielnych częściach, bo z obserwacji i wieloletniego doświadczenia wynika, że to w dużej mierze pomieszanie policzalnych i niepoliczalnych rzeczowników, czyli fizycznych namacalnych (foremnych i nieforemnych) i abstrakcyjnych (trudno uchwytnych) rzeczy i elementów rzeczywistości sprawia zamieszanie.

 

Jednostki czasu, dystansu, wagi

 

Jeśli a/an pojawia się przed kasą lub czasem to zwykle sugeruje one

 

  • a/an w takim wypadku oznacza 1 – słownie “jeden/jedna/jedno”

£1 = a pound = one pound = jeden funt     $1,000,000 = a million dollars = one million dollars = jeden milion dolarów

Na tej samej zasadzie an hour, a kilometer, a kilogram, a gram

ale

 

Jeśli spotkasz się z wyrażeniem £100 a week, tutaj “a” nie jest wymienne z “jeden”.

W takim wypadku “a” odnosi się do “week” i oznacza £100 per one week, czyli kwotę za tydzień/opłatę za tydzień/ koszt przypadający na tydzień.

 

Niby to samo, ale nie do końca i warto dostrzec różnicę w zastosowaniu.

 

Użycie a z a little/ a few

 

Kolejnym przypadkiem kłopotliwego zastosowania “a” jest zastosowanie go przy wyrażaniu małej ilości/liczebności:

 

a little/ little  a few/ few

 

  • a little / little jest stosowane z niepoliczalnymi rzeczownikami 

np. płyny (woda/wino/piwo itp.), mąka, sól, cukier, olej, krem itd.

One są niepoliczalne ze względu na swoją formę, konsystencję.

Wiem, zaraz pomyślisz “ale przecież je się da policzyć” – no, tak, ale tylko jeśli zastosuje się pojemnik lub określoną jednostkę np. szklanka wody, lampka wina, kufel piwa, szklanka/kilogram cukru, ziarnko/szczypta/5g soli, łyżka oleju, słoiczek/tubka kremu itd.

Te substancje same w sobie nie są policzalne dopóki nie nadamy im formy czy opakowania. Jasne?

 

W powyższej konstrukcji “a” wskazuje na trochę, brak “a” natomiast sugeruje “prawie wcale”.

 

  • a few/ few

Z zasady a few i few są stosowane w taki sam sposób jak wyżej z tą różnicą, że występują przy rzeczownikach mnogich np. people, czyli ludzie.

 

O tyle dobrze się składa, że ten przykład jest taki jak w polskim

a person/ a human – people

osoba/człowiek – ludzie

a few people – kilku ludzi

few people – niewielu ludzi

 

Podsumowując

a/an może znaczyć jeden/jedna/jedno w zastępstwie liczebnika

a little/ little to mała/ niewielka ilość

a few/ few  to mała/ niewielka liczba

 

 

Bardzo podobnie rzecz się ma z much/many. Przy nich jedyna trudność również wynika z policzalności rzeczownika.

 

Mam nadzieję, że pomogłam. Tylko pamiętaj proszę, że prosząc o radę pytasz

„Could you give me a piece of advice, please?”, a nie „Could you give me an advice”.

 

Advice – rada jest niepoliczalna i dlatego potrzebuje określenia a piece.

 

 

W razie pytań – pytaj śmiało w komentarzu. Postaram się pomóc.

 

Jak uczyć się skuteczniej?

with Brak komentarzy

Rady Beaty Topolskiej | Trener Angielskiego

Misja angielski jak uczyć się skuteczniej

 

Chodziłaś na kurs językowy albo miałaś angielski w szkole? Próbowałaś lub próbujesz uczyć się angielskiego samodzielnie? Skoro to czytasz podejrzewam, że któraś z lub kombinacja sytuacji może być Ci znana.

Od miesięcy zbieram i przedstawiam zagadnienia dotyczące skutecznej nauki zwłaszcza angielskiego, a kiedy usłyszałam, że Beata Topolska – Trener Angielskiego pisze o tym książkę byłam pełna zachwytu. Ekscytacja rosła i najzwyczajniej nie mogłabym tej książki nie przeczytać. Jeśli przemknęło komuś przez myśl “ale po co mi to”, to śpieszę z wyjaśnieniami.

Pomino własnych umiejętności i doświadczenia poznanie perspektywy innego eksperta jest zawsze wartościowe. Nie zależnie od mojego poziomu wtajemniczenia, wielu lat zgłębiania zagadnień dotyczących dydaktyki, metodyki i lingwistyki leży mi na sercu powodzenie osób uczących się, czyli wasze. Dlatego sprawdzam i poznaję materiały i narzędzia, które mogą was i te dążenia wesprzeć.

Poprosiłam Beatę, żeby opowiedziała o tym dlaczego napisała “Misja: angielski” i w czym jej lektura może wam pomóc.

 

Misja:Angielski  Ucz się skuteczniej

 

Pomysł na napisanie „Misja:Angielski” powstał już kilka miesięcy temu, ale dopiero na początku roku odważyłam się zabrać za pisanie na poważnie. Marzyłam o stworzeniu czegoś, co będzie nie tylko narzędziem dla wszystkich, którzy od lat chcą opanować język angielski, a wciąż im nie wychodzi, lecz także solidnym motywacyjnym kopniakiem, który popchnie do działania tych, którzy wątpili w siebie i sens nauki w ogóle.

Brakowało mi na rynku poradnika, który w praktyczny sposób opisywałby wszystkie elementy pracy nad językiem, a jednocześnie odpowiadał na potrzeby osób dorosłych – takich, które na naukę nie mogą poświęcić dużo czasu. Postanowiłam więc sama taki napisać i mam nadzieję, że mi się to udało;)

W moim e-booku poruszam wiele aspektów dotyczących nauki języka angielskiego, jednak najbardziej zależało mi na opisaniu rzeczywistych problemów, z jakimi na co dzień borykają się nie tylko moi dorośli uczniowie, ale również każdy, kto podejmuje wysiłek nauki języka obcego.

Tutaj postanowiłam przedstawić trzy, które w moim odczuciu są najczęstsze, a które powodują, że czasem zupełnie bezwiednie możecie sabotować swoją naukę.

 

Problemy z jakimi borykają się osoby uczące się angielskiego

 

#1 Brak systematyczności

Nauka języka obcego niestety nie działa, jak nauka jazdy na rowerze – nie wystarczy, że raz opanujecie zasady, aby do końca życia mieć je z głowy. Bez systematycznej pracy będziecie kręcić się w kółko i w rezultacie przez całe miesiące (a nawet lata) możecie tkwić na tym samym poziomie. Uświadomienie sobie tej prawidłowości to właściwie pierwszy krok, jeśli zależy Wam na poprawie swoich językowych kompetencji. Bez systematyczności nie zauważycie postępów – bo po prostu ich nie będzie.

 

#2 Brak praktyki

To zawsze jest dla mnie absolutnie zadziwiające, jak wiele osób kompletnie pomija praktykę w swoich planach opanowania języka angielskiego. Wypełnianie ćwiczeń, czytanie podręczników czy używanie aplikacji w telefonie, to nie jest praktyka, a przynajmniej nie w takim sensie, w jakim ja ją rozumiem. Fundamentem nauki, który przyniesie widoczne i trwałe efekty musi być wykorzystywanie wszystkiego tego, czego się uczycie w wypowiedziach USTNYCH. Tylko wówczas będziecie w stanie używać poznanej wiedzy w codziennym życiu bez zapomiania przysłowiowego języka w gębie.

 

#3 Zbyt wysokie oczekiwania

Muszę przyznać, że w mojej pracy regularnie spotykam uczniów, którzy rezultaty swojej pracy nad językiem chcieliby widzieć niemal natychmiast po rozpoczęciu kursu. Jeśli ich nie widzą – szybko się zniechęcają, tracą motywację i w rezultacie rezygnują z nauki, kiedy na horyzoncie pojawią się pierwsze niepowodzenia. Musicie więc pamiętać o tym, że nauka języka obcego to proces, przez który każdy z Was przechodzi indywidualnie i aby obiektywnie ocenić swoje postępy potrzeba najczęściej kilku miesięcy. Często też te efekty, których tak bardzo oczekujecie nie będą w pełni mierzalne jak np. ocena na egzaminie i zauważycie je dopiero np. podczas wyjazdu za granicę.  Nie odpuszczajcie więc i nie rezygnujcie z nauki, kiedy ogarną Was pierwsze wątpliwości. Zmiany na korzyść, zwłaszcza jeśli chodzi o poziomy bardziej zaawansowane, są subtelne i samemu trudno je zauważyć. Jeśli macie regularny kontakt z językiem angielskim i pracujecie systematycznie, to niemal na 100% jesteście w błędzie, myśląc, że nie robicie postępów!

 

Co znajdziecie w Misja:Angielski?

 

W e-booku „Misja: angielski. Ucz się skuteczniej!” znajdziecie więcej przykładów problemów oraz konkretnych rozwiązań, jak sobie z nimi radzić. Ponadto, dowiecie się z niego:

  • jak przestać bać się mówić i zacząć komunikować
  • jak samodzielnie ułożyć sobie plan nauki i go realizować
  • jak skutecznie przygotować się do certyfikatu językowego
  • jak wybrać odpowiednie zajęcia z języka angielskiego dla siebie

 

E-book „Misja: angielski. Ucz się skuteczniej!” w sprzedaży już od 6.05 w promocyjnej cenie 29 zł

 

“Misja:Angielski” przeczytałam z zapartym tchem i uśmiechem. Nie raz a często pojawiała się myśl “one MUSZA to przeczytać”.Ta lektura zbiera w bardzo przejrzysty sposób wszystko, co warto wiedzieć jeśli uczysz się angielskiego.

 

Beata opowiada bardzo rzetelnie ze swojej trenerskiej perspektywy i na podstawie wieloletniego doświadczenia o procesie uczenia się, blaskach, cieniach i trudnościach jakich doświadczają dorosłe osoby uczące się języka. Bez owijania w bawełnę, bez nadęcia i z polotem.

“Misja: angielski” może uchronić Cię przed wieloma problemami i przykrościami, które obserwuję u osób posługujących się angielskim jako drugim językiem, w zderzeniu z anglojęzyczną codziennością i rzeczywistością biznesową.

 

Ucz się skuteczniej Misja Angielski

 

 

Jak uczyć się skuteczniej Beata Topolska

 

 

 

 

Beata Topolska jest trenerem angielskiego z wieloletnim doświadczeniem.

Na swoim blogu Trener Angielskiego stara się pokazać jak skutecznie i z przyjemnością uczyć się angielskiego, a także jak doskonalić swój warsztat lektorski.

 

A Ty? Z jakimi trudnościami się zmagasz?

W czym potrzebujesz pomocy?

 

 

Artykuł o articles, czyli angielskie a, an i the

with Brak komentarzy

a, an, the angielskie przedimki - articles

Do tej pory nie opisywałam gramatyki. Napisano o niej wystarczająco wiele książek. Ale. Ze względu na ponawiające się prośby przyjrzę się konkretnym zagadnieniom. Przedstawię je w możliwie prostej formie po to, żeby ułatwić ich zrozumienie. Kiedy zrozumiecie o co chodzi i wyćwiczycie użycie te kwestie powinny się rozjaśnić. Zasadniczo jestem zwolenniczką upraszczania skomplikowanego.

To może być lekkie zaskoczenia, ale na uczenie się można spojrzeć jak na reakcje chemiczne – analizę i syntezę.

Po co?

Zwykle przeraża nas ogrom niepojętego. Rozkładanie zagadnień na mniejsze elementy i przyglądanie się im oddzielnie ułatwia uporanie się z nimi. Kiedy opanuje się elementy złożenie ich w całość przychodzi znacznie łatwiej. 

Zaczniemy od drobiazgów, które uprzykrzają życie.

 

Articles a, an , the

Articules, czyli przedimki nieokreślone a/an lub określony the.

Jako studentka na Gramatyce Opisowej uzupełniałam je w tekstach na czas. Poziom hard core – nie ma czasu na zastanawianie się. Od tamtego czasu sporo się zmieniło, bo nauczyłam się ich na “wyczucie”.

Ostrzegam – przedstawię ich najbardziej podstawowe i najczęstsze użycie, bo mam wrażenie, że za dużo na raz powoduje ambaras.

 

Gramatyka angielskiego

Z czym i kiedy a/an

Zasadniczo “a” używamy do rzeczownika nieokreślonego i pojedynczego.

Jakaś jedna rzecz, obiekt czy osoba zwykle będzie poprzedzona “a”

 

  • a book
  • a girl/boy/singer/teacher/mathematician

 

Zasadniczo o osobie lub przedmiocie jednym z wielu. Jeśli ma np. imię to ta zasada nie obowiązuje.

 

„An” stosowany jest na takich samych zasadach jak wyżej w przypadku rzeczownika zaczynającego się od samogłoski ( w brzmieniu).

  • an apple, an egg
  • an airplane
  • an eagle
  • ale też an hour ( nieme “h”)

 

Zasadniczo jeśli rzeczownik jest jednym z wielu i wspomniany jest po raz pierwszy lub ogólnie traktowany jest jako nieokreślony. Dla ułatwienia możesz w domyśle dodać “jakiś/jakaś” lub  “jeden/jedna/jedno z wielu”.

W podobny sposób używamy a/an przy zawodach. Bo osoba, o której mowa jest jedną/ym z przedstawicielek/li tego zawodu.

Magda is a teacher.

Kate is a singer and Jane is an actress.

 

Prawdopodybnie nie są jedynymi przedstawicielkami czy wykonawczyniami danej profesji.

Ustaliłyśmy, że a/an dotyczy pojedynczych nieokreślonych (niekonkretnych) rzeczowników lub jednego z wielu.

 

Z czym i kiedy the

Przechodząc do sytuacji kiedy już wiadomo o jakiej rzeczy czy osobie mowa wskazujemy na nią używając „the”.

Wtedy w kontynuacji wypowiedzi staje się ona określona jako ta/ten/to konretna rzecz lub osoba. Wyróżniamy jedną z wielu na podstawie toczącej się rozmowy i założenia, że rozmówcy wiedzą o którą rzecz/osobę chodzi. Mam nadzieję, że teraz ma to sens.

„The” używane jest też z pojedynczą rzeczą (osoba/istota/obiekt/przedmiot), która jest z założenia jedna jedyna w swoim rodzaju. Wtedy poprzedzamy to słowo określeniem “the”. Podobnie jak poprzednio zakładamy, że rozmówca wie o czym mowa, czyli:

 

  • the sun, the moon ( jeśli mowa o jedynym księżycu ziemi), the earth

ale też

  • the queen, the king, the president, the pope (bo z zasady papież jest jeden), the principle, jeśli jest tylko jeden dyrektor czy naczelny

w tym wypadku ograniczamy instytucję do królestwa, kraju, organizacji czy placówki.

 

W tych przypadkach czasami trudność czy błędy pojawiają się przez braki w wiedzy ogólnej.

Po polsku dookreślenie jest domyślne, a po angielsku zawiera się w “the”.

 

Z użyciem „a/an” i „the” można się spotkać w kilku innych wypadkach. W innych wypadkach zwykle pełni inną funkcję. Podejrzewam, że to powoduje zamęt. Nie spotkałam się z jasnym rozgraniczeniem zastosowań. Narazie skupmy się na podstawowych zasadach.

Częstym choć nie zawsze uświadomionym powodem problemu z articles jest nieświadomość liczby rzeczownika i jego policzalności/niepoliczalności. Odpowiednik rzeczownika postrzeganego w polskim jako policzalny w angielskim może być postrzegany odmiennie.

Kilka przykładów niepoliczalnych rzeczowników:

 

Substancje w znaczeniu ogólnym

bread

jam

beer/wine

tea/coffee

water

oil

cream

soap

dust

paper

wood

stone

 

Wyrazy abstrakcyjne

help

information

knowledge

experience

work

advice

suspicion

horror

hope

beauty

mercy

relief

 

Podsumowując – a/an” używamy z wyrazami policzalnymi, pojedynczymi o których się dowiadujemy po raz pierwszy albo są jednym z elementów jednolitego zbioru (np. jedna kobieta jest przedstawicielką kobiet). Kiedy już wiadomo o czym mowa i wyodrębniamy ten konkretny wyraz określamy go przez zastosowanie „the”.

A/an oznacza jedną rzecz z wielu. The pomaga nam wyłonić, o którą konkretnie rzecz/osobą lub wyszczególniony zbiór elementów chodzi.

 

Na tym narazie poprzestanę. Serio – mam nadzieję, że jest przejrzyście i już przedimki nie będą sprawiały trudności. 

 

Jeśli zagadnienie Cię ciekawi, chciałabyś dowiedzieć się więcej albo coś jest niejasne  – śmiało daj znać w komentarzu.

 

1 2 3 4 5 9