Jak poprawić pamięć i zapamiętywanie

with Brak komentarzy
Pamięć, zapamiętywanie i ułatwianie sobie przypominania są gorącym tematem wśrod osób uczących się języków obcych. Zastanawiałam się jak podejść do tego tematu, bo jest on rozleglejszy i bardziej złożony niż może się wydawać. Zapamiętywanie słownictwa w języku obcym to nie taka sobie prosta „pamięciówka”. Żeby słownictwo się utrawliło i można było z niego swobodnie korzystać w naszych mózgach zachodzi szereg procesów. Im lepiej znamy ich podstawy i podstawy funkcjonowania pamięc, tym świadomiej i dzięki temu skuteczniej możemy z nich korzystać.
Często przywoływanym w badaniach nad pamięcią przykładem jest “stary kelner” i to, że jak taki jegomość nie potrzebuje zapisywać zamówień, bo od ręki je pamięta. Zwykle jest to jedynie przelotna wzmianka, ale na jej podstawie odkryto i opisano pewne prawidłowości pamięci. Niezmiennie odnoszę wrażenie, że badacze i akademicy nie dorabiali przez kelnerowanie w czasie studiów. Miałam podobną przyjemność przez ładnych parę lat. 
Można by założyć, że osoby z pewnymi skłonnościami czy predyspozycjami (tu dobrą pamięcią) znajdują drogę do określonych zajęć i profesji jak np. prawnik, muzyk czy kelner. Jednak tak się składa, że proces wyboru profesji i ćwiczenia pamięci ma jednak charakter odwrotny. Jeśli badacze zechcieliby pochylić się nad tym przykładem, tudzież stolikiem i zamówieniem, może dostrzegliby jaki rzeczywiście ma miejsce proces. A może dostrzegają, ale uwzględnienie podstaw pomijają. Może istotne szczegóły zostały zaplątały się w pamięci.Kto wie?
 
Tak się składa, że eśli chcemy osiągnąć sukcesy w jakiejś dziedzinie, to musimy zapamiętać schematy i szczegóły związane z tą dziedziną. Tylko na czym to polega? I czy można to w jakiś sposób uogólnić, by wszyscy mogli poprawić swoją pamięć?
 
Pisałam już o aplikacjach do nauki angielskiego. Jeśli przeczytałyście tamtą notatkę możliwe, że zacznie się wam powoli układać większy obraz.
 

Czym jest pamięć

 
Pamięć to umiejętność rejestrowania i przywoływania wrażeń i informacji. Innymi słowy to zapisywanie i odczytywanie doświadczeń i ich elementów. Celowo stosuję ‘doświadczenie’, bo to powiązanie informacji z emocjami, a to znacząco wpływa na wiązanie. Lepiej pamiętamy coś, co przeżyliśmy i informacje, które mają dla nas znaczenie lub nas dotyczą niż suche fakty.
 
Ludzka pamięć nie jest jedynym typem pamięci i ma wiele rodzajów, ale przy tej okazji skupimy się na podstawach. Zasadniczo ludzka pamięć dotyczy wrażeń zmysłowych i symboli. Czyli przetwarzanych przez wzrok, słuch, węch, smak, dotyk i świadomość/podświadomość. Choć u podstaw pamięci leżą procesy chemiczne zachodzące w mózgu to badaniem ludzkiej pamięci zajmuje się psychologia poznawcza. Jest to rozległy obszar dotyczący wpływów i procesów, rozleglejszy niż nam w tej chwili potrzebny.
 

Pamięć jako proces

 
Zasadniczo działanie pamięci odbywa się w etapach:
 
 
 
  • odbiór i zapisywanie wrażeń
 
  • przechowywanie
 
  • odczytywanie i odtwarzanie

 

W 1956 roku psycholog z Harvardu profesor George Miller opublikował artykuł, który stał się klasyką badań nad pamięcią.

My problem is that I have been persecuted by an integer. For seven years this number has followed me around, has intruded in my most private data, and has assaulted me from the pages of our most public journals. This number assumes a variety of disguises, being sometimes a little larger and sometimes a little smaller than usual, but never changing so much as to be unrecognizable. The persistence with which this number plagues me is far more than a random accident. There is, to quote a famous senator, a design behind it, some pattern governing its appearances. Either there really is something unusual about the number or else I am suffering from delusions of persecution.
 
 Zaczynał się od powyższego wstępu: „Prześladuje mnie pewna liczba całkowita. Chodziła ona za mną przez siedem lat, wkradła się do moich najbardziej osobistych danych i szczerzyła się na mnie ze szpalt naszych najpopularniejszych dzienników. Ta liczba potrafi się ukrywać – czasami jest nieco mniejsza, czasami troszkę większa, ale zawsze można ją rozpoznać. Częstotliwość jej ataków nie może być dziełem przypadku. Ukrywa się za tym, że zacytuję słynnego senatora, określony plan, pewien wzór, który nią rządzi. I albo rzeczywiście jest ona niezwykła, albo cierpię na zwidy lub manię prześladowczą”.
 
Opisywana liczba prześladuje wszystkie osoby. Artykuł Millera o wymownym tytule „Magiczna siódemka plus, minus dwa – o niektórych ograniczeniach dotyczących przetwarzania informacji” dotyczy naszych możliwości przetwarzania informacji i podejmowania decyzji. Możliwości pamięci operacyjnej są ograniczone do siedmiu elementów jednocześnie. Standardowo nie potrafimy przetwarzać więcej na raz. Kiedy w naszej głowie pojawia się nowa myśl albo wrażenie, nie przechodzi to natychmiast do pamięci długotrwałej. Znajduje się raczej w zawieszeniu, w pamięci operacyjnej, czyli systemach mózgowych zajmujących się tym, co dzieje się w naszej świadomości w danej chwili.

 

Sposoby na poprawę pamięci

 
Pamięć operacyjna odgrywa bardzo ważną rolę, ponieważ filtruje to wszystko, co dociera do nas w postaci wrażeń ze świata zewnętrznego przed przeniesieniem tego do pamięci długotrwałej. Gdyby się to nie działo, zalewałyby nas nieistotne informacje. W tej pamięci zachodzi podział i odsiew znaczących informacji i bodźców od tych nieistotnych. Nie musimy pamiętać dłużej większości rzeczy przechodzących przez nasz umysł, wystarczy, że je odbierzemy i zaklasyfikujemy.
Pisałam o tym przy okazji trenowania i wykorzystania skupienia uwagi.
 
Taka ciekawostka – podział na pamięć długotrwałą i operacyjną jest tak efektywny, że zastosowano go w modelu, na którym oparto budowę większości komputerów. Ich pamięć długotrwałą gromadzą twarde dyski, natomiast operacyjną wykorzystuje do bieżących zajęć procesor.
 
Pamiętasz jeszcze wzmiankę o “starym kelnerze”? Wiek nie ma tu żadnego znaczenia. Możesz zajrzeć do notatki o korelacji między wiekiem i uczeniem się. Znaczenie mają jednak zjawiska i czynności wpływające na pamiętanie i zapamiętywanie. Rolę w tym wypadku odgrywają jeden z najstarszych rodzajów pamięci – pamięć przestrzenna. Dodatkowo znana przez wszystkich powtarzalność wpływa na utrwalanie, czyli przenoszenie do pamięci długotrwałej. Ale kluczowym jest tu tzw. zjawisko “open loop”. Mam nadzieję, że zamigała Ci ciekawość. Przyda się kiedy do pamięci wrócimy. A wrócimy wkrótce.
Ta notatka jest pierwszą z cyklu, bo dla zwiększania skuteczności uczenia się i zapamiętywania, materiał warto podzielić.

Znasz może kogoś o nieprzeciętnej pamięci? Dasz znać o tym w komentarzu?

 

 

Top trzy aplikacje do nauki angielskiego

with 2 komentarze

 

Jednym z pierwszych, a następnie często zadawanych mi pytań jest pytanie o aplikacje do nauki angielskiego. Pytanie o aplikacje do angielskiego pojawia się na tyle często, że się im przyjrzałam. Rozwiązań i jest kilka od najlepszej aplikacji do nauki angielskiego słownictwa,  przez oddzielną aplikację do nauki gramatyki języka angielskiego, po bardziej zbiorcze i holistyczne rozwiązania. Obiecałam się przyjrzeć kwestii aplikacji mobilnych i online’owym programom do nauki angielskiego, żeby rzetelnie odpowiedzieć na te pytania.

 

W tym przeglądzie wzięłam pod uwagę kluczowe kwestie – praktyczność, skuteczność, wielofunkcyjność i łatwość użycia.

Spojrzałam na naukę angielskiego pod kątem dydaktycznym, czyli w jaki sposób można prowadzić swój proces uczenia się języka angielskiego i jak się ta nauka przekłada na użycie i nabywanie swobody w komunikacji. Bo dla mnie zapamiętanie słów, reguł czy faktów nie jest wystarczającym wyznacznikiem. Mówimy o umiejętności – przypominam, że tym właśnie jest użycie języka angielskiego czy jakiegokolwiek języka. Umiejętność to przełożenie wiedzy (co) na zastosowanie (jak).

 

Duolingo

Program jest przejrzysty a nawigacja stosunkowo prosta. Proces nauki jest podzielony na rozdziały i tematy, te z kolei zawierają w sobie po kilka lekcji. Może się wydawać idealną aplikacją dla osób zmagających się z brakiem czasu i ciągle w biegu, bo jest mobilna i można się uczyć po trochu kiedy znajdzie się kilka minut. Niestety ta prostota niesie ze sobą zagrożenia.

Przetestowałam ją na sobie na obcym dla mnie języku i choć przyswajałam słownictwo szybko traciłam zapał. Zwyczajnie się nudziłam. Nie mogłam dostosować poziomu ani tempa do siebie. Trochę dla mnie za płytka i zniechęcająca, bo miałam zapału na więcej.

 

 

Narracja opisu aplikacji też mnie nie przekonuje – 34 godziny to równowartość semestru. Naturalnie. Semest to około pietnaście tygodni, po dwie godziny w tygodniu. Wychodzi na to samo. No i marketerów poniosło „Everybody agrees”? No nie wiem czy zapytali o zdanie sześć do ośmu miliardów ludzi. Część prawdopodobnie nie ma smartphone’a. Na dodatek ze sporym prawdopodobieństwem nie wszyscy ludzie chcą się uczyć kolejnego języka. Ale do brzegu – to nadmierne uogólnienie.

 

Na początek spoko. Na dłuższą metę nie padam z zachwytu.

 

Ucz się angielskiego

Serwisu www.uczsiejezyka.pl  zapewnia, że nauka angielskiego dzięki tej aplikacji jest łatwa i skuteczna. I, że możesz się uczyć angielskiego całkowicie za darmo. Pytają „po co płacić za programy, które nie mają więcej słów”? Jak najbardziej.

 

Program opiera się na grupowaniu niezbędnego słownictwa i przydatnych zwrotów w języku angielskim. Zawiera elementy gramatyki języka angielskiego i testy. Zawiera też słownik, odmiany czasów i ściągi z najważnejszymi temataki przydatnymi w szkole.

Szczerze – nie widzę wyróżników tej aplikacji ani usprawnień w nauce angielskiego. Już wyjaśniam.

„Po co płacić za programy, które nie mają więcej słów?” w pewnym sensie to pytanie uchwyciło esencję. W programach do nauki angielskiego, w kursach czy w indywidualnej nauce z nauczycielem czy lektorem nie płaci się za słownictwo. Do tego służy słownik. Bezpłatnie można użyć słownika internetowego. Przewagą słownika internetowego nad papierowym jest wymowa wzorcowa ( to ten symbol głośnika). Odmianę czasowników można znaleźć w większości podręczników, więc ten element niestety też mnie nie przekonuje. A co do ściągi z najważniejszych tematów… no nie wiem. Właściwie nie wiem, co to znaczy. Najważniejszych według jakiego kryterium? I po co do tego ściąga? Spis tematów to właściwie spis zawartości programu lub kursu.

 

 

Moją obawę wzbudziło zastąpienie zapisu fonetycznego wymowy zapisem „jak się czyta”. Z dydaktycznego punktu widzenia to kardynalny błąd.

Docierają do mnie niezadowolone komentarze i pretensje uczniów, którzy wolą taką „wymowę na oko”. Ale. To szkodliwy dla rozwoju umiejętności skrót.

 

Po przyjrzeniu się nowoczesnym, technologicznie „do przodu” mobilnym aplikacjom zastanowiłam się nad bardziej analogową.

 

Old School

Obok mobilnych aplikacji przyjrzałam się też dawniejszej formie nauki angielskiego. Takiej trochę archaicznej, a mianowicie – notes.

Notes to przenośna aplikacja, w której można wybrać indywidulany program nauki angielskiego i wielu innych zagadnień czy przedmiotów. Ma nieograniczone możliwości personalizacji. Można dobrać najdogodniejszy dla siebie poziom oraz słownictwo, gramatykę, wyjątki. Można w nim dodawać dowolne komentarze do każdej lekcji, a nawet każdego fragmentu. Pozwala spersonalizować interface. W każdej chwili można zapisać swój postęp. Zawsze można wrócić gdzie się skończyło. Pozwala na dodawanie własnych elementów. Można do niego wkleić autentyczne teksty, edytować, usuwać i poprawiać. Jest lekki.

Nie zawiesza się niezależnie od przeciążeń. Ma nieograniczone zasilanie, więc nie tracisz wykonanej pracy. Jako urządzenie przenośne nie potrzebuje baterii. Można zawsze przejrzeć swoje postępy. Jest bardzo prosty w obsłudze.

 

Ta aplikacja niesie ze sobą dodatkowe korzyści:

  • pozwala na rozwój kreatywności
  • absolutną selekcję i dowolność
  • działa niezależnie od zasięgu
  • nie wystawia na promieniowanie

Dodatkowo korzystanie z niej niesie daleko idące korzyści – ćwiczy ciało i umysł.

 

Dodatkowo jest kompatybilny z wieloma zewnętrznymi narzędziami – ołówkami, piórami, długopisami, cienkopisami, zakreślaczami, flamastrami. Do wyboru, do koloru. I dostępna jest prawie wszędzie.

Elementy programu można urozmaicać np. tak:

 

najlepsze aplikacje do nauki języka angielskiego

 

A na koniec dodam co warto wziąć pod uwagę na początek. Dość dawno o tym pisałam, ale właściwie jest to zawsze aktualne.

 

Korzystałaś z którejś z wymienionych aplikacji? A może polecasz jakieś inne?

 

 

Od czego zależy motywacja do nauki angielskiego

with Brak komentarzy

 

Już myślałam, że wyczerpałam temat, ale nadal słyszę i widzę pytania o motywację do nauki. Możliwe, że jeszcze nie wszędzie informacje o niej dotarły. Pomyślałam, że zapytam same zainteresowane o motywację do podjęcia nauki angielskiego.
Więc popytałam w moich instagramowych relacjach.

Ten wpis jest notatką zbiorczą. Zbiera informacje o systemie do nauki języków obcych i motywy osób uczących się angielskiego. Całość opatrzona jest wnioskami wyciągniętymi z rozmów z lektorami i moich obserwacji.

Na początek…

 

Zalety uczenia się języka obcego

 

Wiadomo – chętniej robimy to, co dla nas korzystne.

Często wymienianymi zaletami nauki angielskiego są:

  • możliwość dogadania się prawie wszędzie
  • poszerzanie strefy komfortu
  • rozwiewanie obaw
  • poznawanie innych kultur
  • bezpośrednie doświadczanie kultury, komunikacji, literatury, sztuki tworzonych oryginalnie po angielsku
  • poszerzanie horyzontu
  • swobodne podróżowanie
  • uczenie się języka obcego ułatwia naukę innych umiejętności, bo..
  • stymuluje mózg i utrzymuje go plastycznym

 

Oczywiście nie wszystkie z powyższych musisz postrzegać jako zalety. Możliwe, że masz własne propozycje, które dodałabyś do listy.

We własnym zakresie doświadczyłam właściwie wszystkich powyższych korzyści. Dodałabym większy i szerszy wybór materiałów, uczelni i stanowisk pracy. Dla osób pracujących w środowiskach czy firmach międzynarodowych prawdopodobnie zamigotałby też awans.

Dla osób przedsiębiorczych prawdopodobnie istotną zaletą jest dostęp do anglojęzycznych materiałów, nowości i ekspertów. Powiększa lokalną kałużę czy staw do znacznie szerszych i głębszych rozmiarów.

No i niezależność – znajomość języka usuwa konieczność polegania czy czekania na innych w kwestii tłumaczeń, kursów czy inspiracji. Podłączasz się do World Wide Web i hulaj dusza.

Nie byłoby fair nie wspomnieć o wadach. Warto się nad nimi zastanowić. Dobrze zastanowić. Zanim przystąpi się do nauki angielskiego. Prawda jest taka, że język to cały system elementów, połączeń i niuansów – nie zdając sobie z tego sprawy i oczekując szybkich efektów łatwiej stracić chęci.

Dlatego zachęcam do zastanowienia się nad tym, co przyjdzie Ci przeznaczyć na rzecz rozwoju. Koniecznie wyłuskaj to wszystko bardzo dokładnie, zapisz i miej pod ręką. Najlepiej jeszcze pomyśleć nad ewentualnymi działaniami zapobiegawczymi. Dlaczego?

A no, bo kiedy zaczną się schody, pojawi znurzenie i zniechęcenie – będzie na to za późno. Zacznie się podświadome zamiatanie pod dywan i motywacja znów za to zbierze.

 

Wasze najczęstsze motywy do nauki angielskiego

 

  • by bez stresu rozmawiać w języku ang
  • dla własnej satysfakcji z osiągnięć
  • dla podnoszenia kompetencji i podwyższania zarobków
  • po to, żeby rozumieć swoje otoczenie i móc bronić własnych praw
  • żeby podróżować, rozwijać się
  • dla wolności – wyboru i lokalizacji
  • żeby zmienić pracę, być bardziej konkurencyjnym i atrakcyjnym kandydatem

 

Wszystkie powyższe powody są jak najbardziej zasadne. Dobrze jest sobie uświadomić, że na różnych etapach rozwoju własnego i rozwoju swoich umiejętności językowych te motywy mogą i pewnie będą ewaluować.

Na początkowym etapie chce się obniżyć napięcie związane z byciem otoczonym komunikatami w niezrozumiałym języku (np. w podróży, na lotnisku, w szpitalu). Wstresujących sytuacjach brak komunikatywności jest trudnym uczuciem.

 

W miarę wzrastania umiejętności często pragnie się swobody i luz w wypowiedzi. Kiedy się już tę swobodę osiągnie, można chcieć rozbudować zasób słownictwa, poziom konstrukcji używanych w wypowiedzi. Komuś może zależeć na brzmieniu w określony sposób.

Początkowe motywacje mogą być podobne dla większości osób i coraz bardziej się różnić wraz z ich postępami. To wszystko zależy.

 

Wspomaganie motywacji do nauki angielskiego

 

Nie będzie odkrycia Ameryki. Prostymi i mega skutecznymi sposobami są:

 

  1. Określenie własnego powodu i korzyści z osiągnięcia sukcesu
  2. Zapisanie ich i umieszczenie w widocznym miejscu, tak żeby kłuły w oczy i nie pozwalały o sobie zapomnieć.
  3. Publiczna deklaracja celu i planu
  4. Ekscytujące zyski i bolesne straty, czyli “stare, dobre nagrody i kary

 

Chyba powyższe są bardzo konkretne i przejrzyste. Ewentualnie warto wyjaśnić i zaznaczyć, że te czynniki mają być określone na zapas, nie po czasie. Tak, żeby na żadne kombinacje nie było miejsca.

Skoro takie to proste, to dlaczego tak wiele osób ma z tym problem? Hmm.. odpowiedź sama ciśnie się na myśl.

 

Podpowiem – bo brak konkretnego, przejrzystego opracowania wymienionych elementów i konsekwencji w ich wdrażaniu.

 

Jak unikać wykolejenia

 

Na szczęście na takie trudności też istnieją sposoby.

 

  1. Prosty plan na rozruch, czyli na bardzo krótką metę. Taki plan określa bardzo konkretną umiejętność do opanowania i kroki konieczne od startu do mety. Czyli lina prosta.
  2. Plan rozszerzony. Taki plan składa się z większej liczby elementów, a jego celem jest rozłożenie dużego projektu na bardzo małe zadania “co, “jak, “kiedy, czyli wszystko od przygotowania poprzez cel, cele szczegółowe, priorytety, zadania i harmonogram.
  3. Tracker – bo koniecznie trzeba monitorować postępy.

 

Jedyne problemy, jakie dostrzegam w kwestii rozszerzonego planowania to, że przygotowanie takiego planu może być pracochłonne i czasochłonne. I przydałaby się znajomość zakresu zagadnienia.

Wszystko to jest dostępne i wykonalne. Zagadnienia językowe można znaleźć w podstawie programowej do nauczania angielskiego czy choćby w podręczniku do nauki. Jeśli starasz się o certyfikat językowy to pomocny będzie opis Europejskiego Systemu Kształcenia Językowego.

Kroki do osiągania ambitnych celów, dokładnie rozpisane znajdziesz w tym ebook’u do pobrania.

 

Jeśli jednak wolisz zobaczyć jak można przygotować taki plan, zanim sama podejmiesz próbę – możesz zapisać się na listę zainteresowanych kursem Move Your English. Właśnie taki program projektuję.

 

Co Ty na to? Dlaczego chcesz mieć świetny angielski?

 

 

 

Tu i tam – jak się skupiam

with Brak komentarzy

 

Jest późno. Kilka dni w biegu i rozjazdach. Lubię podróże i wyjazdy, ale w zawrotnym tempie się męczę. Po dłuższym wypadzie o niczym tak nie marzę jak o powrocie do swojej małej przestrzeni. Do mojego systemu. Tym razem jedyne o czym myślałam w drodze z lotniska to uporządkowanie zdezorganizowanego pokoju i jak znajdę miejsce na książki, bo wracam z toną dodatkowych w plecaku i właściwie nie wiem gdzie je upchnę. Ale marzę też o powrocie do własnej organizacji, spokoju i zebrania myśli. Tu i tam – jak się skupiam.

 

Przez raptem kilka dni w drodze zalał mnie wypełzający ze szczelin i zakamarków chaos, rozmowy śpieszne i bez ładu. Czuję się zmęczona nadmiarem. To mi nie pomaga w skupieniu.

Zdarza Ci się chcieć wrócić do własnego artystycznego nieładu?

Dla mnie nieład wewnętrzny i chaos zewnętrzny to trochę więcej niż urwisy z podwórka. To bardziej demotywator i krytykantka, pijawki energetyczne. Zmęczona męczę się jeszcze bardziej w bałaganie.

Więc pierwsze, co zrobiłam po wstawieniu prania to przeorganizowanie przestrzeni, poukładanie tego, co potrzebne i usunięcie tego, co mniej. Bez zbędnych ceregieli. Kiedy jestem zmęczona rozgardziaszem bywam zdecydowana jak rzadko. Poleciało wszystko, co zbędne. No prawie. I wykończona padłam, ale z przestrzenią na nowe plany i działania.

 

Skupienie się i czasoprzestrzeń

 

Co to ma do rzeczy? A no, jeśli masz za dużo na głowie i w okół ciągle coś się wala i przeszkadza to uczyć się trudno. Jeśli potrafisz ignorować bałagan albo Ci nie przeszkadza, to spoko. Ale istnieje spora szansa, że zaprząta Ci uwagę. Podkrada cząsteczki skupienia i energii. Masz wtedy dwa wyjścia:

  • usunąć rozpraszacze
  • kompletnie się odciąć

Fizycznie możesz zmienić pomieszczenie, zamknąć drzwi lub obrócić się plecami. Jeśli przeszkadzają Ci dźwięki, jak mi czasami kiedy moja kumpelka-współlokatorka edytuje nagrania w postprodukcji bez słuchawek, przydadzą się stopery do uszu. Mam kilka. Nie uwielbiam ich, ale dają radę i pomagają mi się skupić blogując dźwięki.

 

Skupienie się a rozpraszacze

 

Inną kwestią są rozpraszacze digitalowe, czyli w sieci online. Osobiście jestem zwolenniczką analogu w uczeniu się. To znaczy, że polecam i sama używam rąk, oczu, papieru i czegoś do pisania. Po prostu notuję. Nasz mózg to bardzo stary sprzęt i nie wszystkie update’y oprogramowania na nim śmigają. Motoryka i myślenie są natomiast stałym połączeniem, które działa bez zakłóceń.

 

Bycie offline sprzyja skupieniu się

 

Jeśli czynność, na której chcemy się skupić nie wymaga korzystania z internetu dobrze jest zwyczajnie się odłączyć. Po co jak w Matrix ma ciągnąć naszą baterię?

Wiem – łatwo powiedzieć. To trochę jak ta scena z red and blue pill. Wybór niekoniecznie jest łatwy – tak to już jest z uzależnieniami.

 

 

Zawsze można zacząć od małych kroków. Z własnego podwórka, w internecie jestem tylko na etapie przygotowań. Wyszukuję źródła i materiały, które uważam za przydatne do notatek. Kiedy już je znajdę, zapisuję offline. W fazie opracowywania i planowania pracuję analogowo. Lżej i szybciej mi się myśli. Smartphone przełączam na tryb samolotowy i wkładam do szuflady.

Out off sight, out of mind.

Notatki robię najpierw ręcznie, później w edytorze tekstu. Z edytora kopiuję do blog’a. W fazie redakcji nie przeszkadza mi email czy Facebook, bo nie są włączone. Staram się nie utrudniać sobie życia i nie nadwyrężać siły woli. Po prostu usuwam pokusy zanim zaczną ciągnąć mnie za nogę. Proste.

Ale. Mam świadomość, że możesz być na innym etapie radzenia sobie z rozpraszaczami i przejmowania kontroli. Może jeszcze Cię ciągnie do zastrzyków dopaminy, a może już jesteś na etapie odstawienia.

 

Strategiczne skupianie się

 

Jak możesz zauważyć na moim przykładzie – utrudniam sobie odruchowe reakcje. Utrudniam dotarcie bodźców do mnie przez brak powiadomień i tryb samolotowy.

Utrudniam sobie dostęp przez oddalenie “zastrzyku”, bo zanim oderwę się od zadania nad którym pracuję, wstanę, sięgnę do szuflady i odblokuję komórkę… zdążę się ocknąć albo zwyczajnie nie będzie mi się chciało. Więcej na temat strategii radzenia sobie z nawykami znajdziesz u Gretchen Rubin i wspominałam o nich w Lepiej.

 

Inspiracje a skupienie

 

Mam też słabości. Lubię Instagram. Nawet bardzo. Bardzo chętnie publikuję mini-lekcje angielskiego w relacjach IG. Chętnie oglądam piękne obrazy i stop-klatki. Chętnie czytam treści kilku osób, które na Instagramie obserwuję. Ale. Mam świadomość, że nadmiar stumulacji obrazami mnie rozprasza i obciąża moje obwody. Ciężej mi wtedy się skupić i coś konkretnego stworzyć.

Żeby się z tym uporać podeszłam do sprawy nauczycielsko. Zaplanowałam, co i kiedy robię na Instagramie. Sama siebie dyscyplinuję. Może się to wydawać przesadą. Ale. Dla mnie to trochę tak jak ze słodyczami – co za dużo, to nie zdrowo. Jeśli przesadzę to mnie zemdli.

Ma to również inny wymiar. Kiedy mam sporo pomysłów, ale jakoś mi się nie chce zabrać za ich realizację szukanie inspiracji wydaje się całkiem zasadne. No właśnie nie. Przeglądanie stron internetowych, portali etc. owocuje frustracją pod koniec dnia. Niestety.

Nic nie zrobione, ale czuję się zmęczona i rozdrażniona.

 

Literatura i odsiew

 

Dlatego. Jeśli już muszę się inspirować to biorę książki, notes i ołówek. Zapisuję czego szukam, co chcę znaleźć. Wertuję książki, zwykle coś mi się przypomni. I dopiero po takim przygotowaniu ewentualnie zaglądam do globalnej sieci. Jeśli jest to jeszcze konieczne, bo w takim procesie zwykle wytwarzam dla siebie wystarczająco zajęć, żeby już nic więcej nie szukać. Czemu właśnie tak? Może się wydawać, że w internecie znajdę więcej i szybciej. Niekoniecznie. Znajdę więcej, ale nie szybciej, bo istnieje ryzyko, że zacznę spadać in the rabbit hole ( w króliczą norę). Z takiego spadania głową w dół można się nabawić bólu głowy. Przesianie nadmiaru informacji i ich uporządkowanie jest dla mnie czaso- i energochłonne. A że jeszcze pamiętam chodzenie do biblioteki wiem, gdzie mogę znaleźć to czego potrzebuję.

Jeśli odcięcie się czy kontrola aktywności w sieci sprawiają Ci trudności może warto zapoznać się z poniższymi narzędziami?

 

Narzędzia wspomagające skupienie

 

OFFTIME

Aplikacja na telefon i tablet (system Android) dzięki której można wyciszyć lub całkowicie wyłączyć powiadomienia, połączenia czy Short Message Service (SMS). Jeśli chcesz się skupić, ale obawiasz się odciąć od czegoś ważnego – można w niej stworzyć wyjątki, czyli osoby, od których chcemy otrzymywać połączenia oraz aplikacje, które nie mają zakazu wyświetlania powiadomień.

Ma ona funkcję opóźnionej reakcji – jeśli chce się usunąć blokady trzeba odczekać 1minutę.

 

SELFCONTROL

Aplikacja na Mac OS X blokująca dostęp do stron, poczty email i do wszystkich źródeł rozpraszaczy, które dodamy na czarną listę. Ustawia się ją na czas. Nie można wyłączyć aplikacji przed upływem wybranego czasu, nawet poprzez zrestartowanie komputera, czy usunięcie aplikacji.

 

ZEN PEN

Minimalistyczny edytor tekstu w przeglądarce. Ustawiony na pełen ekran przysłania rozpraszacze i można się skupić wyłącznie na tekście.

 

STAYFOCUSED

Dodatek do przeglądarki Google Chrome. Działa podobnie do SELFCONTROL.

 

NOISLI

Strona z odgłosami sprzyjającymi koncentracji. Możemy wybierać spośród dźwięków zatłoczonej kawiarni, spokojnego lasu, szumiącego morza, letniej burzy, deszczu i wielu innych.

 

CALM.COM

Sposób na wyciszenie w lawinie obowiązków. Fajna opcja kiedy wszystko dostaje małpiego rozumu, a frustracja narasta. Wyhamowanie pomaga się przegrupować, dostrzec priorytet, a przynajmniej zastanowić się, co nim powinno być.

 

No. I to by było na tyle. Były wyjazdy i rozjazdy. Wróciłam. Teraz ogarniam.

 

A Ty? Jak się skupiasz?

 

 

 

Motywacja do nauki angielskiego

with 2 komentarze

 

Zdaję sobie sprawę, że w natłoku oczekiwań i dobrych chęci zmieszanych z nieznanym, rozległym terytorium zapał może gasnąć. Podręczniki i akademickie źródła metodyki nauczania języka angielskiego (języków obcych ogólnie) są zgodne z obiegową opinią. Odpowiednia motywacji to warunek skutecznej nauki języka angielskiego. Z naciskiem na odpowiednia. Czego ona realnie dotyczy? I gdzie szukać motywacji do nauki angielskiego? Czym się odpowiednia motywacja do nauki powinna charakteryzować?  

Taka motywacja składa się z trzech elementów:

  • świadomy wybór podjęcia danego działania
  • wola do podejmowania działania
  • wysiłek wkładany w podjęte działanie

Tylko te osoby, które wykazują chęć do nauki języka, będą w stanie się go nauczyć. Oczywista oczywistość? Może. Ale. Nie chcieć to gorzej niż nie móc.

 

Motywacja

 

Nie czarujmy się, na naszą motywację wpława wiele czynników: wewnętrznych i zewnętrznych. 

Jeśli chcemy sobie pomóc w nauce to oprócz dobrych chęci przyda się nam pozytywne nastawienie. I nie chodzi mi o to, żeby cieszyć się jak dziecko na zakuwanie słownictwa. Po pierwsze – nie polecam zakuwania. Mechaniczne zapamiętywanie to często recepta na 3 x Z… zakuć, zdać, zapomniec. A po co marnować czas i energię na coś, co się i tak zapomni? No sama pomyśl. Jaki to ma sens?

 

Dlatego to z kim się uczysz i z jakich materiałów ma znaczenie. Wybaczcie, ale podręczniki szkolne do nauki angielskiego, moim skromnym zdaniem, są nudne jak flaki z olejem. Blee.

 

A wiecie czemu jeszcze mamy często problem z uczeniem się angielskiego? Nie? Bo było nudno na lekcjach angielskiego w naszych szkolnych czasach. Bo nie rozumiałaś czego chciał nauczyciel. Bo nie lubiałaś nauczyciela albo się go bałaś. Trust me – I’ve been there too.

Zakładam, że osoby, których któreś z powyższych nie dotyczy nie czytają tej notatki. One prawdopodobnie angielskiego się nauczyły.

 

Peer preasure

 

Mogło być też tak, że rówieśnicy mieli na nas wpływ. Byli dużo do przodu albo zainteresowani nauką tyle co nic. I nam się to udzieliło. Doświadczyłam obu sytuacji. Koleżanki i koledzy mieli prywatne lekcje i na lekcjach w szkole byli do przodu albo niezainteresowani, a ja w żaden sposób nie mogłam ich dogonić. Znasz to? Można było zakuwać ile się chciało i tylko rosła frustracja, a nie moja swoboda językowa. Ci, którzy byli ze mną w tym limbo przyjmowali strategię “olać to – i tak się nie nauczę”. Bardzo skuteczna strategia. Założenony wynik osiągnięty  – ŻADEN. Jeśli nie zależy wam na takich wynikach, nie kopiujcie tej strategii. Nie warto.

A więcej nt. peer pleasure możecie przeczytać choćby w wikipedii:)

 

Stuteczna strategia na motywację do nauki angielskiego

 

Mało który podręcznik ujmuje kwestię motywacji wprost. A można łatwiej. Można przyjąć inną strategię. Skuteczną i bezpieczną. Mianowicie – CIEKAWOŚĆ.

Jeśli jesteś jedną z osób, które uważają, że dzieci uczą się lepiej i szybciej, to zastanów się z czego to wynika. Przypomnij sobie, co takiego robią dzieci nieustannie. Masz to?

 

Z tego, co zaobserwowałam dzieci ciągle zadają pytania. Ciągle. Dziesiątki i setki. I próbują. Próbują. Próbują. Aż się zmęczą i padną. Jak odpoczną – próbują dalej 🙂

Więc może zainteresuj się zagadnieniem, które możesz zgłębiać po angielsku. I szukaj odpowiedzi na nurtujące ciebie pytania.

 

Dla mnie motorem do nauki były kasa i rozrywka. Mieszanka piorunująca. Kasa, bo byłam biedną studentką i mogłam dorobić ucząc angielskiego albo pracując za granicą za kilkakrotnie wyższe stawki. Rozrywka ( i nauka), bo wymarzyłam sobie wyjazd za granicę. Połączeniem obu była chęć kupienia białego laptop’a, który wpadł mi w oko. Nic nie wiedziałam o komputerach. Okrągłe zero. Ale tak sobie wymarzyłam, poprosiłam znajomych w Anglii o poradę i za zarobioną w wakacje kasę kupiłam swój pierwszy w życiu komputer. Mac’a G4.

Chyba mało kto go jeszcze pamięta. A czemu był przydatny w nauce angielskiego? Bo w tamtych czasach, na początku XXI w., nie było dobrego tłumaczenia jego oprogramowania na polski ani dostępnych polskich kodeków. Więc siłą rzeczy używałam go po angielsku. Instrukcje i wsparcie czytałam po angielsku. Filmy oglądałam tylko w oryginale, bez napisów. Zachęciło mnie to do nauki. Skutecznie i szybko. Bo trochę głupio mieć takie cacko i nie umieć z niego korzystać. Znajdź to coś, co jest tobie potrzebne i chcesz to rozgryźć. To bardzo ułatwia naukę.

 

Co się dzieje z motywacją do nauki angielskiego?

 

Motywacja nie jest stała. Podlega wahaniom. W różnych fazach procesu wzrasta i słabnie. Na różnych etapach nauki angielskiego odczuwa się to inaczej.

 

Motywacja zewnętrzna

 

Bez owijania w bawęłnę – potrzebna jest motywacja wewnętrzna i z nią jest przyjemniej zabierać się za zadania, bo zwyczajnie się nam chce. Ale może być tak, że na początkowym etapie pomocna jest motywacja zewnętrzna, żeby ruszyć z miejsca. Zewnętrzną motywacją może być osoba, która nas wspiera albo z którą chcemy się dogadać. Motywacją zewnętrzną są korzyści – nagrody, wyjazdy, stypendia, podwyżki etc. Motywacją zewnętrzną może być awans. Taki bodziec będzie dobry na rozruch. Potem potrzebna jest motywacja wewnętrzna, żeby w procesie wytrwać. 

 

Motywacja wewnętrzna

 

Motywacja wewnętrzna do nauki angielskiego to zwykle to jak sobie siebie wyobrażamy kiedy już swobodnie porozumiewamy się używając angielskiego. Motywacja, zewnętrzna czy wewnętrzna, to to “po co” coś robimy.To ta korzyść, do której zmierzamy na końcu drogi albo ból, frustracje i przykrości, których chce się uniknąć. Jeśli na początku tej drogi nie ma się o tym pojęcia – może być ciężko.

Jeśli już wiesz, co i jak Cię motywuje – możesz przejść na wyższy poziom wtajemniczenia. Podtrzymywanie motywacji to na dobrą sprawę samodyscyplina.

 

Motywacja w fazach nauki

 

Według modelu Dörnyeia motywacja dotyczy trzech różnych faz nauki:

  • fazy przed przystąpieniem do działania
  • fazy w czasie trwania działania 
  • fazy po danym działaniu.

 

W skrócie. Przed przystąpieniem do nauki dokonujemy oceny, czy nauka angielskiego będzie dla nas atrakcyjna i opłacalna. Tej oceny dokonuje się m.in. poprzez pryzmat emocjonalnego stosunku do danego języka, poprzez ocenę atrakcyjności materiałów i korzyści instrumentalnych, jakie zyskasz kiedy się go nauczysz. No i ile czasu i energii będzie nas uczenie się kosztowało. Z atrakcyjnością materiałów można sobie pomóc notując w ładnych notesach, na kolorowo, oglądając zabawne albo wciągające filmy. Ważne żeby nie było nudno. W czasie działania określamy czy nam się podoba czy nie. Po działaniu określamy, co nam to dało, czyli efekty. I tu zwykle zaczynają się schody.

 

Jak sobie pomóc w utrzymaniu motywacji w nauce

 

Z procesami długofalowymi, jak ćwiczenia fizyczne czy nauka języka obcego, jest taki problem, że dystans od działania do efektu jest odległy. Trzeba ćwiczyć przez jakiś, zwykle stosunkowo długi okres, zanim można zaobserwować konkretne efekty. Nudzi się nam takie działanie i poddajemy się przed czasem. Zwykle o parę kroków od mety. I tu kłania się planowanie i dzielenie nauki na etapy. Każdy etap ma swój początek i koniec. Przy krótszych odcinkach łatwiej utrzymać się na kursie i trudniej wypaść z toru. M. in. dlatego skutecznym sposobem do wykonywania poszczególnych zadań w etapach jest technika Pomodoro.

 

Osobiście jestem zwolenniczką działania w zgodzie ze sobą. Moim zdaniem inaczej się nie da. Ani w nauce. Ani w życiu. Działania na siłę nie są przyjemne. Zwykle też prowadzą do efektow innych niż pożądane. O działaniu lepiej pisałam przy okazji tendencji wg. Gretchen Rubin. W tej notatce znajdziesz też opis tendencji i link do quiz’u.

 

Więcej na temat modelu motywacji i jej roli czy czynników na nią wpływających możecie przeczytać w Nowym spojrzeniu na motywację w dydaktyce języków obcych. Ale. To dość obszerna pozycja.

 

Zdaję sobie sprawę, że tego wszystkiego może wydawać się ogromnie dużo. O chaos myśli i spadek motywacji w takich warunkach nietrudno. Jeśli potrzebujesz pomocy w oswajaniu nauki i chcesz wreszcie ruszyć z angielskim możesz zapisać się na listę osób oczekujących na bezpłatny kurs, który właśnie projektuję.

 

The choice is yours.

 

Move Your English - bezpłatny kurs; motywacja do nauki angielskiego

 

A jak znajdziesz wolną chwilę napisz co dla Ciebie stanowi wyzwanie?

 

 

 

1 2 3