Najczęstsze błędy w uczeniu się angielskiego inaczej

with Brak komentarzy
inne błędy w angielskim
Przeprowadziłam małe śledztwo. Rety, jak to brzmi? Ale taka prawda. Przyjrzałam się i przysłuchałam temu, co zostało napisane i powiedziane o błędach w angielskim. Tekstów o błędach popełnianych w angielskim jest jak ulęgałek i w większości się powielają. O ile o błędach gramatycznych w angielskim z łatwością znajdziesz wiele, to są one symptomami nie przyczyną. W poznawaniu obcego języka, podobnie jak jakiejkolwiek dziedziny, warto postarać się zgłębić temat. Korzenie problemów zwykle sięgają głębiej. Do podstaw. 
Ciekawe czemu tak mało o tych błędach się mówi i zwraca na nie uwagę? 
 
Szczerze – nigdzie, poza opracowaniami dydaktycznymi, nie znalazłam takiego zestawienia. Dobra, zobaczmy o co chodzi.
Przyjrzymy się tym błędom w nauce języka na przykładzie nauki angielskiego.
 

Myślenie zero-jedynkowe

 Pierwszy, podstawowy i zasadniczy błąd myślenia u dorosłych osób uczących się innego języka to myślenie „wszystko albo nic”.
Jak to ująć? Człowiek to nie komputer, ma szerszy wachlarz opcji.
 
Problem z tym błędem jest taki, że myśląc “albo perfekcyjnie albo wcale” to z zasady błędne założenie. Tak niczego się nie nauczysz. Czujesz ten absurd? Toż to się samo wyklucza. Cała sztuka uczenia się polega na rozwijaniu się w trakcie, poznawaniu i poprawianiu. Gdyby perfekcyjne opanowanie umiejętności było możliwe od zaraz, instalowano by takie oprogramowanie “na dzień dobry”.
Rozpraszanie uwagi
 Kolejnym błędem w nauce języka angielskiego jest chęć opanowanie wszystkiego na raz. I znowu – pięć grzybków w barszcz. Do zaobserwowania wyraźnych efektów skupienie uwagi na określonym obszarze jest konieczne.
 
Jako przykład przychodzi mi do głowy gotowanie. Nie żebym była mistrzynią kuchni. Potrafię sobie jednak wyobrazić nadciągającą katastrofę jeśli chciałabym na raz przygotować kilka potraw, na dodatek nie mając w tym wprawy, a do książki kucharskiej zaglądam od święta.
 
Ze skutecznym skupianiem uwagi jest jak z mięśniem – trzeba to ćwiczyć. Zwłaszcza w obecnych czasach.
 
Błąd z rozpraszaniem uwagi polega na tym, że niecierpliwisz się zanim masz szansę zaobserwować efekty.
Często słyszę, że coś nie działa. Kiedy się na moment na tym zatrzymam, dopytam i sprawdzę co i jak często było stosowane – wychodzi szydło z worka. Okazuje się, że „chodzi się na angielski”, ale właściwie od czasu do czasu, bo odwołało się kilka zajęć, coś wypadło albo był mecz w telewizji. Z tym meczem to nawet nie przesada. Bywa tak, że kobiety odpuszczają swoje sprawy na rzecz innych osób i ich zadań (ze sprzątaniem, zakupami i social media na czele).
 
Sporadyczne działania prowadzą do sporadycznych efektów.
O uwadze i jej skupianiu było tu:
Jak skupić się na nauce – sekrety koncentracji.

Chaotyczność

 Zastanowiłaś się kiedyś nad tym? Ja wiem, ja straszliwie nudna z tym jest, ale schemat wbrew pozorom nie ma nic z nudą wspólnego. Schemat pozwala na szybkie, sprawne i skuteczne działanie i nie zużywa (patrz: nie marnuje) niepotrzebnie kognitywnej energii.
 
Człowiek jest zwierzęciem nawykowym – ponad 30% czynności i procesów mentalnych dziennie wykonujemy nawykowo. Nie wiedzieć czemu jakimś cudem i po co dorosła osoba samodzielnie zabierająca się za naukę języka ciągle coś kombinuje, czyta i wprowadza ogólny rozgardziasz. I zanim pomyślisz łłłee schematynuuuuddaaa. No, nie.
Schemat w uczeniu się jest po to, żeby właśnie móc się dobrze bawić i osiągać efekty. Nic nie stoi na przeszkodzie oglądaniu komedii, kryminałów czy co tam jeszcze ktoś woli, jeśli wiadomo czemu ma to służyć. Jasne, można się odmóżdżać przed telewizorem, kompem czy tabletem, ale ja nie cierpię marnować czasu. Jeśli już coś oglądać to z głową. Od razu uprzedzam – jeśli jest się początkującą lub średno-zaawansowaną anglofilką to nie porywałabym się na Dumę i uprzedzenie czy Władcę pierścieni – w całości, w oryginale. Nie o to w tym chodzi. Krótki odcinek serialu na początek wystarczy.
Po obejrzeniu warto zatrzymać się na kwadrans, wypisać lub ponownie odsłuchać i sprawdzić kilka nowych słów. Buduje się tym samym własny leksykon w połączeniu z mnemotechniką. Bo emocje i sytuacje wspomagają zapamiętywanie i utrwalanie.
Do ogarniania nauki i trzymaniu tego wszystkiego w ryzach potrzebny jest plan. Warto zaopatrzyć się w planner.

Cierpliwość, a raczej jej brak

 To właściwie wynika z poprzednich błędów. Wszystko albo nic, od razu perfekcyjnie, od zaraz. Takie myślenia prowadzi do skakania z kwiatka na kwiatek w poszukiwaniu “idealnej, skutecznej metody” zanim się jedną porządnie wypróbuje. Ani Rzymu, Krakowa, ani Londynu nie wybudowano w jeden dzień. Wiem, powtarzam się – nauka i rozwój to maraton, nie sprint. Chcesz efektów? Uzbrój się w cierpliwość:)
A o  różnych metodach pisałam tu
O typowych błędach i gafach językowych jeszcze będzie.

W razie pytań, pytaj śmiało.

 

Jak się łatwo uczyć „słówek”

with Brak komentarzy
jak zapamiętywać słówka
Jak uczyć się “słówek”, czyli jak łatwo szybko i skutecznie zapamiętywać słownictwo? Przyznam, że zaczęłam od podstawy pamięci i opisywania jej pod różnymi kątami w nadziei na położenie solidnych fundamentów. Trochę się też ociągałam z przejściem do notatki o zapamiętywaniu “słówek”.
 
Po pierwsze – nie lubię słowa “słówko” w kontekście przyswajania słownictwa w języku obcym. Wiem, widzę i słyszę, że nauczyciele i lektorzy wraz z uczniami mają upodobanie do „słówek”. No, ale mnie na jego widok i dźwięk wzdryga. Taka dziwna przypadłość. Może jest tak dlatego, że nie widzę powodu ani potrzeby zdrabniania w tej kwestii. Może to osobista preferencja. W moim odczuciu przypisywanie fundamentalnym elementom języka (cokolwiek) pejoratywnego wydźwięku nie jest korzystne dla budowy umiejętności sprawnego się nimi posługiwania.
 
Chętnie spojrzałabym na tę kwestię jako metodę małych kroków. Jednak fakt, że pytanie o zapamiętywanie słówek jest tak częste i osoby uczące się innego niż rodzimy języka mają z uczeniem się „słówek” spore trudności sugeruje, że metoda małych kroków nie znajduje tu zastosowania. Dlaczego? Bo małe kroki są skuteczne – kroczki chyba jednak mniej.
 
Po drugie – obawiam się, że bez podstaw chęci mogą spełznąć na niczym, czyli odpowiedź na jak uczyć się słówek nie jest taka prosta. 
To jak? Przechodzimy po tej sporej dygresji do sedna?
 
Dwoma głównymi filarami zapamiętywania są wyobraźnia i kojarzenie. Właściwie wszystkie techniki zapamiętywania opierają się na grupowaniu informacji. Dlatego dużą partię słówek do zapamiętania dzieli się na wiele mniejszych. Następnie kojarzy się je i wiąże ze sobą tak, że słówko przypomina nam swoje znaczenie, a jedna partia słówek przywodzi na myśl drugą.
Używając wyobraźni słowa osadzone w narracji i poparte barwnymi wyobrażeniami łatwiej zapadają w pamięć. Zasadniczo mamy silnie rozwiniętą pamięć wzrokową i widzenie czegoś oczyma wyobraźni tą pamięć wspiera.
Innymi słowy – tworzymy i układany własne historyjki.

Skuteczne zapamiętywanie „słówek”

 
Dlatego najłatwiej i najszybciej jest zapamiętać słownictwo nie pojedynczo i w izolacji, ale w określonym kontekście.
 
W praktyce zapamiętywanie “słówek” wygląda tak, że grupuje się powiązane ze sobą tematycznie słowa. Te słowa osadza się w przestrzeni jak np. urządzenia i czynności związane ze sprzętem gospodarstwa domowego w kuchni, ze szkołą w szkole, z pracą w pracy. Oczywiście sprawdzasz ich znaczenie i zastosowanie.
 
Następnie łączysz je ze sobą w taki sposób w jaki się ich używa i tworzysz krótkie historie. Kiedy już zapamiętasz prostą scenkę naszpikowaną nowymi słówkami dotyczącą np. przygotowania owsianki czy sałatki możesz ją rozbudować wplatając stopniowo nowe słowa. Rzecz w tym, żeby słownictwa używać w taki sposób w jaki robi się to na codzień. Koniecznie go używać. To znaczy mówić. Na głos.
W naszej głowie wszystko brzmi fajnie, a kiedy przychodzi do otworzenia ust i wydania dźwięku, jeśli tego uprzednio nie przećwiczysz, nastaje cisza. Brzmi znajomo?
 
Podkreślam jeszcze (nie) raz – używać. Nie znaczy to zapamiętać i z głowy, ale powiedzieć na głos. Najlepiej kilka razy. Na dodatek symulując rozmowę. Zajmuje to jedynie chwilę, jest raczej bezbolesne. A okazuje się mega skuteczne.
To zalążek muscle memory. Ale o tym później.
 
Tak wyglądałaby kwestia uczenia się słówek na dość podstawowym poziomie.
 
Przechodząc na wyższe poziomy wtajemniczenia słownictwo zwykle staje się bardziej skomplikowane. Zwykle „słówka” wydają się trudniejsze, bo są rzadziej spotykane i w nieznanym kontekście. Na przykład dla mnie słownictwo dotyczące mechaniki kwantowej pewnie byłoby czarną magią. Na szczęście takie słówka nie są mi potrzebne, ale gdyby były jest na to sposób.
Zwykle w przypadku mniej używanych słów stosuję “compare&contrast”, czyli szukam haków. Szukam w pamięci słowa, które już znam i z którym mogę skojarzyć to właśnie poznane. Takie porównania mogą dotyczyć znaczenia słowa lub jego wyglądu (zapisu). W ten sposób uprzednio znane słowo jest dla mnie nośnikiem dla nowego „słówka”. No i po takim wprowadzaniu powtarzam kilkukrotnie takie nowe zestawienie. Tu właściwie niezbędne jest notowanie, które tak zachwalam.

Sama prawda o uczeniu się „słówek”

 
Teraz trochę brutalnej prawdy.
Powyższe sposoby nie są niczym nowym. Są bardzo skuteczne w zapamiętywaniu “słówek”.
Problem z tymi sposobami najczęściej tkwi w tym, że nie są prawidłowo stosowane.
 
Kiedy osoba ucząca się od dłuższego czasu pyta mnie jak to robię, że mam obszerny zasób słownictwa odpowiadam:
Interesuje mnie komunikacja, jestem ciekawa słownictwa. Upraszczam i ułatwiam sobie przyswajanie słów stosując powyższe.
 
Wtedy zwykle przestają słuchać. Niestety.
 
Może uważają, że kojarzenie i wyobraźnia są zbyt prostymi sposobami na uczenie się „słówek”. Ale zapamiętywanie naprawdę nie musi być trudne i żmudne. Cała magia tkwi w prostych czynnościach, powtarzanych systematycznie.
 
Wiąże się to ze specyfiką naszego mózgu, psychologią i neuroplastycznością.
 
Stosuję te metody od wielu lat. Czasem na zapamiętywanie słów i informacji z pozoru nie powiązanych ze sobą. 
Podsumowując, żeby uczyć się „słówek”, czyli słownictwa, skutecznie:
 
 
  • Stosuj słownictwo dotyczące określonych zagadnień w sytuacjach, w których one naturalnie występują.
 
  • Nie przejmuj się i nie poddawaj kiedy nie wychodzi od razu idealnie – to zupełnie normalne.
 
Ćwiczysz regularnie i stopniowo zauważysz rezultaty.
 
 
 
  • Mów głośno z pamięci. Ćwicz, sprawdzaj i poprawiaj.
 
  • Powtarzaj. No cóż. Raz nie wystarczy.

Podobnie jak od jednej wizyty w siłowni nie pojawia się sześciopak (no chyba, że z supermarketu) płynność językowa nie powstaje po jednym powtórzeniu.

 
  • Notuj tak jak lubisz. Organizuj po swojemu. Przeorganizowuj aż znajdziesz taki styl jaki pasuje tobie.
 
Dzięki typowej nauce list “słówek” można zapamiętać paręset słów dziennie. Tylko po co, jeśli nie wie się jak ich używać?
Najczęstrzym problemem wynikającym z zakuwania na pamięć jest nieumiejętność używania tak zapamiętanych „słówek” w zdaniach.
 
“Słówka” zakute na pamięć są trochę jak luźne ziarenka, niewiele z nich wynika. Są dla mózgu abstrakcją wpadającą mniej więcej jak email do folderu spam
 
Im bogatszy kontekst i bardziej interesujący, tym szybciej uczysz się “słówek”, czyli słownictwa i rozmowy. Między innymi dlatego immersja uważana jest za tak skuteczną metodę. Dowiedz się na jej temat więcej i jak sprawić, żeby realnie działała. Wszystko zależy od paru czynników.
 
Jeśli zastosujesz submersję, czyli zmodyfikowaną wersję immersji, możesz oprzeć się na twierdzeniu Einstein’a i zaangażować wyobraźnię. Im bardziej się wczujesz w sytuację i barwniej opiszesz ją dla siebie, tym większe szanse na utrwalenie.
 
Podsumowując – od zakuwania “słówek” skuteczniejsze jest przyswajanie słownictwa zdaniami i w nawiązaniu do sytuacji. Im barwniej tym lepiej. Dodatkowo wymyślanie własnych skojarzeń pobudza kreatywność, ciekawość i wyobraźnię. To tyle na teraz.
 
Z doświadczenia wiem, że lubimy cudowne metody, ale nic nam po nich jeśli ich nie zastosujemy. Dlatego, zachęcam cię do spróbowania na małej próbce. Wybierz garść słownictwa, którego się uczyłaś, ale bez większych fajerwerków, i spróbuj zastosować wskazówki.
Możesz wybrać też nowe słownictwo powiązane z bliskim sobie obszarem – zainteresowaniami, pracą czy rozrywką.
 
Zachęcam, żebyś się zdeklarowała do działania w komentarzu – stworzysz dla siebie kotwicę i rozpoczniesz proces już teraz. Inaczej szanse na odłożenie na wieczne-nigdy rosną. Do dzieła!

To jak? Dasz znać czy spróbujesz?

 

 

Jak pomóc pamięci

with Brak komentarzy

Jak pomóc pamięci - notes akcjarelacja.com.pl

Kolejna część z cyklu jak pomóc pamięci. Moje oldschool’owe podejście do uczenia się wywołało pewne poruszenie. Otrzymałam kilka wiadomości muśniętych powątpiewaniem. Właściwie nieszczególnie mnie to zdziwiło. W świecie instant, gdzie wszystko jest szybko-szybko, na już, na wczoraj. Kiedy strona ładująca się dłużej niż ułamki sekundy wywołuje rozdrażnienie naprawdę trudno się temu dziwić. Ale o co chodzi? Już wyjaśniam.

 

Co chcesz zapamiętać

Kurs Move Your English zaczęłam od określenia celu głównego i szczegółowych. Jak możesz się domyślić rozpisałam to na papierze. Na samym wstępie, jeszcze w przedbiegach, wysłałam ramowy opis, instrukcję i prośbę o przygotowanie notesu i wyposażenie piórnika.

Osoby uczestniczące w kursie wspominały, że nie rozumiały dlaczego nalegałam na notes. Za moją prośbą stało kilka powodów i wyniki naukowych badań. Poza latami własnych obserwacji istnieją badania wskazujące na korelację w robieniu własnoręcznych notatek i skuteczności uczenia się. Trochę je tutaj przybliżę.

 

Can Handwriting Make You Smarter, czyli czy ręczne notowanie może sprawić, że będziesz mądrzejsza?

Z badań wynika, że robienie notatek ręcznie pomaga pamięci i zapamiętujemy na dłużej .

Naukowcy z Uniwersytetu Princeton i University of California w Los Angeles w serii badań sprawdzili, co pomaga pamięci bardziej. Badali różnice pomiędzy studentami zapisującymi notatki ręcznie i tymi, którzy robią je na urządzeniu elektronicznym. Obie grupy poradziły sobie podobnie w teście tuż po wykładzie. Ale. Po czasie studenci z odręcznymi notatkami pamiętali i rozumieli z zajęć i materiału więcej.

The Pen is Mightier than the Keyboard, czyli o zaletach natowania ręcznie w dlugiej formie.

 

Podobne były wyniki badań przeprowadzonych na University of Nebraska. Okazało się, że po czasie studentom łatwiej było korzystać z własnoręcznych notatek, które były krótsze, bardziej treściwe i uporządkowane. Informacje i powiązania wynikały ze wstępnej organizacji i analizy zagadnień. Jakby początkowe trawienie.

Zachęcam do notowania własnoręcznie, bo to pomaga pamięci. Dzięki temu można uczyć się szybciej i skuteczniej. Zapamiętujemy na dłużej i łatwo jest odświeżyć pamięć zaglądając do swoich notatek.

Możesz też przeczytać moje zestawienie aplikacji do nauki angielskiego.

 

Jak można pomóc pamięci i ułatwić zapamiętywanie

 

Zaangażuj zmysły

Notowanie angażuje dotyk i wzrok. Im bardziej urozmaicasz swoje notatki tym bardziej pobudzasz te zmysły. Uczenie się przychodzi nam lepiej w sprzyjających warunkach. Możemy sobie w tym dodatkowo pomóc. Dlatego. Muzyka nie tylko łagodzi obyczaje, ale też pozytywnie stymuluje mózg.

Dzięki muzyce mózg uwalnia dopaminę (neuroprzekaźnik odpowiedzialny za nasze dobre samopoczucie), która pozytywnie wpływa na funkcjonowanie centralnego układu nerwowego. Centralny układ jest odpowiedzialny m.in. za percepcję. Muzyka klasyczna np. Mozarta ma wpływ na aktywność fal mózgowych związanych z pamięcią, logicznym myśleniem i rozwiązywaniem problemów. Przeplatanie ulubionej playlisty klasyką pomoże w stymulowaniu mózgu i może nieść pozytywne skutki dla pamięci. Tylko warto pamiętać o dostosowaniu głośności i typu muzyki tak, żeby nas nie rozpraszała.

 

Bądź ciekawa – ludzi i świata

Może się zdziwisz, ale wpływ relacji międzyludzkich na pamięć i zapamiętywanie też został zbadany.  Badał go ekonomista Andrew Scott. Andrew Scott, profesor ekonomii w London Business School przyglądał się temu jak spędzamy czas w epoce długowieczności. Z tych obserwacji wynika, że edukacja i poszerzanie kręgu znajomych mają na nas dobry wpływ. Nie chodzi nawet o to, żeby mieć wielu znajomych, ale zróżnicowaną grupę. Z wiekiem mamy tendencję do pozostawania w swojej grupie społecznej i zawodowej. Możemy się w ten sposób stać monotematyczni.

 

Skoro ludzie żyją dłużej, będą też dłużej pracować. Sto lat życia wiąże się z 60‑letnią karierą. Zgubne jest myślenie, że 20 lat edukacji zapewni nam przewagę konkurencyjną podczas tak długiej aktywności zawodowej.

A. Scott The 100‑Year Life

Ciągłe robienie tego samego na dłuższą metę nie jest dla nas dobre. Nawiązywanie nowych znajomości to dobry sposób na nieustanne stymulowanie mózgu i pamięci. Zakładam, że ma to też wpływ na nasze samopoczucie. Znajomości, takie twarzą w twarz, nie tylko na łączach.

 

Have matters in order, czyli zadbaj o organizację

Co do porządku zdania są podzielone. Niektóre osoby rozprasza bałagan, inne uważają to za twórczy nieład. Naukowcy z Princeton University Neuroscience Institute zbadali jak wykonujemy zadania w uporządkowanym i nieuporządkowanym środowisku. Okazało się, że bałagan nas rozprasza i czyni mózg mniej zdolnym do przetwarzania informacji oraz koncentracji. Konkurujący z naszą uwagą nieporządek obniża również naszą wydajność.

IKEA przyjrzała się związkowi pomiędzy schludnym domem a zdrowiem psychicznym w jednej ze swoich publikacji. W The Little Book of Big Change (Mała książka o dużej zmianie) firma pokazuje, jak w łatwy sposób zadbać o spokój umysłu dzięki porządkowi. Szacunkowo ludzie marnują codziennie średnio pięć minut na szukanie kluczy, portfela, butów i tak dalej. W skali przeciętnego życia tracimy aż rok.

Jednymi z najczęściej wymienianych problemów w nauce jest brak czasu i organizacji. Można spróbować tego unikać i rozwiązać problem zaczynając od organizacji przestrzeń. Jak przydzieli się rzeczom “domek” i odkłada na miejsce mniej czasu traci się szukając i szybciej znajduje.

 

Co w takim razie ma czyste biurko, uporządkowana skrzynka mailowa czy dokumenty w segregatorach do szybkiego uczenia się? Naukowcy twierdzą, że zbyt wiele bodźców w polu widzenia ogranicza nasze moce przerobowe. I wzrasta szansa, że uwaga podryfuje w innym kierunku.

Jeśli przeczytałaś zachęcam do spisania krótkiej i treściwej RĘCZNEJ notatki.

 

Co o tym myślisz?

 

 

Jak poprawić pamięć i zapamiętywanie

with Brak komentarzy
Pamięć, zapamiętywanie i ułatwianie sobie przypominania są gorącym tematem wśrod osób uczących się języków obcych. Zastanawiałam się jak podejść do tego tematu, bo jest on rozleglejszy i bardziej złożony niż może się wydawać. Zapamiętywanie słownictwa w języku obcym to nie taka sobie prosta „pamięciówka”. Żeby słownictwo się utrawliło i można było z niego swobodnie korzystać w naszych mózgach zachodzi szereg procesów. Im lepiej znamy ich podstawy i podstawy funkcjonowania pamięc, tym świadomiej i dzięki temu skuteczniej możemy z nich korzystać.
Często przywoływanym w badaniach nad pamięcią przykładem jest “stary kelner” i to, że jak taki jegomość nie potrzebuje zapisywać zamówień, bo od ręki je pamięta. Zwykle jest to jedynie przelotna wzmianka, ale na jej podstawie odkryto i opisano pewne prawidłowości pamięci. Niezmiennie odnoszę wrażenie, że badacze i akademicy nie dorabiali przez kelnerowanie w czasie studiów. Miałam podobną przyjemność przez ładnych parę lat. 
Można by założyć, że osoby z pewnymi skłonnościami czy predyspozycjami (tu dobrą pamięcią) znajdują drogę do określonych zajęć i profesji jak np. prawnik, muzyk czy kelner. Jednak tak się składa, że proces wyboru profesji i ćwiczenia pamięci ma jednak charakter odwrotny. Jeśli badacze zechcieliby pochylić się nad tym przykładem, tudzież stolikiem i zamówieniem, może dostrzegliby jaki rzeczywiście ma miejsce proces. A może dostrzegają, ale uwzględnienie podstaw pomijają. Może istotne szczegóły zostały zaplątały się w pamięci.Kto wie?
 
Tak się składa, że eśli chcemy osiągnąć sukcesy w jakiejś dziedzinie, to musimy zapamiętać schematy i szczegóły związane z tą dziedziną. Tylko na czym to polega? I czy można to w jakiś sposób uogólnić, by wszyscy mogli poprawić swoją pamięć?
 
Pisałam już o aplikacjach do nauki angielskiego. Jeśli przeczytałyście tamtą notatkę możliwe, że zacznie się wam powoli układać większy obraz.
 

Czym jest pamięć

 
Pamięć to umiejętność rejestrowania i przywoływania wrażeń i informacji. Innymi słowy to zapisywanie i odczytywanie doświadczeń i ich elementów. Celowo stosuję ‘doświadczenie’, bo to powiązanie informacji z emocjami, a to znacząco wpływa na wiązanie. Lepiej pamiętamy coś, co przeżyliśmy i informacje, które mają dla nas znaczenie lub nas dotyczą niż suche fakty.
 
Ludzka pamięć nie jest jedynym typem pamięci i ma wiele rodzajów, ale przy tej okazji skupimy się na podstawach. Zasadniczo ludzka pamięć dotyczy wrażeń zmysłowych i symboli. Czyli przetwarzanych przez wzrok, słuch, węch, smak, dotyk i świadomość/podświadomość. Choć u podstaw pamięci leżą procesy chemiczne zachodzące w mózgu to badaniem ludzkiej pamięci zajmuje się psychologia poznawcza. Jest to rozległy obszar dotyczący wpływów i procesów, rozleglejszy niż nam w tej chwili potrzebny.
 

Pamięć jako proces

 
Zasadniczo działanie pamięci odbywa się w etapach:
 
 
 
  • odbiór i zapisywanie wrażeń
 
  • przechowywanie
 
  • odczytywanie i odtwarzanie

 

W 1956 roku psycholog z Harvardu profesor George Miller opublikował artykuł, który stał się klasyką badań nad pamięcią.

My problem is that I have been persecuted by an integer. For seven years this number has followed me around, has intruded in my most private data, and has assaulted me from the pages of our most public journals. This number assumes a variety of disguises, being sometimes a little larger and sometimes a little smaller than usual, but never changing so much as to be unrecognizable. The persistence with which this number plagues me is far more than a random accident. There is, to quote a famous senator, a design behind it, some pattern governing its appearances. Either there really is something unusual about the number or else I am suffering from delusions of persecution.
 
 Zaczynał się od powyższego wstępu: „Prześladuje mnie pewna liczba całkowita. Chodziła ona za mną przez siedem lat, wkradła się do moich najbardziej osobistych danych i szczerzyła się na mnie ze szpalt naszych najpopularniejszych dzienników. Ta liczba potrafi się ukrywać – czasami jest nieco mniejsza, czasami troszkę większa, ale zawsze można ją rozpoznać. Częstotliwość jej ataków nie może być dziełem przypadku. Ukrywa się za tym, że zacytuję słynnego senatora, określony plan, pewien wzór, który nią rządzi. I albo rzeczywiście jest ona niezwykła, albo cierpię na zwidy lub manię prześladowczą”.
 
Opisywana liczba prześladuje wszystkie osoby. Artykuł Millera o wymownym tytule „Magiczna siódemka plus, minus dwa – o niektórych ograniczeniach dotyczących przetwarzania informacji” dotyczy naszych możliwości przetwarzania informacji i podejmowania decyzji. Możliwości pamięci operacyjnej są ograniczone do siedmiu elementów jednocześnie. Standardowo nie potrafimy przetwarzać więcej na raz. Kiedy w naszej głowie pojawia się nowa myśl albo wrażenie, nie przechodzi to natychmiast do pamięci długotrwałej. Znajduje się raczej w zawieszeniu, w pamięci operacyjnej, czyli systemach mózgowych zajmujących się tym, co dzieje się w naszej świadomości w danej chwili.

 

Sposoby na poprawę pamięci

 
Pamięć operacyjna odgrywa bardzo ważną rolę, ponieważ filtruje to wszystko, co dociera do nas w postaci wrażeń ze świata zewnętrznego przed przeniesieniem tego do pamięci długotrwałej. Gdyby się to nie działo, zalewałyby nas nieistotne informacje. W tej pamięci zachodzi podział i odsiew znaczących informacji i bodźców od tych nieistotnych. Nie musimy pamiętać dłużej większości rzeczy przechodzących przez nasz umysł, wystarczy, że je odbierzemy i zaklasyfikujemy.
Pisałam o tym przy okazji trenowania i wykorzystania skupienia uwagi.
 
Taka ciekawostka – podział na pamięć długotrwałą i operacyjną jest tak efektywny, że zastosowano go w modelu, na którym oparto budowę większości komputerów. Ich pamięć długotrwałą gromadzą twarde dyski, natomiast operacyjną wykorzystuje do bieżących zajęć procesor.
 
Pamiętasz jeszcze wzmiankę o “starym kelnerze”? Wiek nie ma tu żadnego znaczenia. Możesz zajrzeć do notatki o korelacji między wiekiem i uczeniem się. Znaczenie mają jednak zjawiska i czynności wpływające na pamiętanie i zapamiętywanie. Rolę w tym wypadku odgrywają jeden z najstarszych rodzajów pamięci – pamięć przestrzenna. Dodatkowo znana przez wszystkich powtarzalność wpływa na utrwalanie, czyli przenoszenie do pamięci długotrwałej. Ale kluczowym jest tu tzw. zjawisko “open loop”. Mam nadzieję, że zamigała Ci ciekawość. Przyda się kiedy do pamięci wrócimy. A wrócimy wkrótce.
Ta notatka jest pierwszą z cyklu, bo dla zwiększania skuteczności uczenia się i zapamiętywania, materiał warto podzielić.

Znasz może kogoś o nieprzeciętnej pamięci? Dasz znać o tym w komentarzu?

 

 

Top trzy aplikacje do nauki angielskiego

with 2 komentarze

 

Jednym z pierwszych, a następnie często zadawanych mi pytań jest pytanie o aplikacje do nauki angielskiego. Pytanie o aplikacje do angielskiego pojawia się na tyle często, że się im przyjrzałam. Rozwiązań i jest kilka od najlepszej aplikacji do nauki angielskiego słownictwa,  przez oddzielną aplikację do nauki gramatyki języka angielskiego, po bardziej zbiorcze i holistyczne rozwiązania. Obiecałam się przyjrzeć kwestii aplikacji mobilnych i online’owym programom do nauki angielskiego, żeby rzetelnie odpowiedzieć na te pytania.

 

W tym przeglądzie wzięłam pod uwagę kluczowe kwestie – praktyczność, skuteczność, wielofunkcyjność i łatwość użycia.

Spojrzałam na naukę angielskiego pod kątem dydaktycznym, czyli w jaki sposób można prowadzić swój proces uczenia się języka angielskiego i jak się ta nauka przekłada na użycie i nabywanie swobody w komunikacji. Bo dla mnie zapamiętanie słów, reguł czy faktów nie jest wystarczającym wyznacznikiem. Mówimy o umiejętności – przypominam, że tym właśnie jest użycie języka angielskiego czy jakiegokolwiek języka. Umiejętność to przełożenie wiedzy (co) na zastosowanie (jak).

 

Duolingo

Program jest przejrzysty a nawigacja stosunkowo prosta. Proces nauki jest podzielony na rozdziały i tematy, te z kolei zawierają w sobie po kilka lekcji. Może się wydawać idealną aplikacją dla osób zmagających się z brakiem czasu i ciągle w biegu, bo jest mobilna i można się uczyć po trochu kiedy znajdzie się kilka minut. Niestety ta prostota niesie ze sobą zagrożenia.

Przetestowałam ją na sobie na obcym dla mnie języku i choć przyswajałam słownictwo szybko traciłam zapał. Zwyczajnie się nudziłam. Nie mogłam dostosować poziomu ani tempa do siebie. Trochę dla mnie za płytka i zniechęcająca, bo miałam zapału na więcej.

 

 

Narracja opisu aplikacji też mnie nie przekonuje – 34 godziny to równowartość semestru. Naturalnie. Semest to około pietnaście tygodni, po dwie godziny w tygodniu. Wychodzi na to samo. No i marketerów poniosło „Everybody agrees”? No nie wiem czy zapytali o zdanie sześć do ośmu miliardów ludzi. Część prawdopodobnie nie ma smartphone’a. Na dodatek ze sporym prawdopodobieństwem nie wszyscy ludzie chcą się uczyć kolejnego języka. Ale do brzegu – to nadmierne uogólnienie.

 

Na początek spoko. Na dłuższą metę nie padam z zachwytu.

 

Ucz się angielskiego

Serwisu www.uczsiejezyka.pl  zapewnia, że nauka angielskiego dzięki tej aplikacji jest łatwa i skuteczna. I, że możesz się uczyć angielskiego całkowicie za darmo. Pytają „po co płacić za programy, które nie mają więcej słów”? Jak najbardziej.

 

Program opiera się na grupowaniu niezbędnego słownictwa i przydatnych zwrotów w języku angielskim. Zawiera elementy gramatyki języka angielskiego i testy. Zawiera też słownik, odmiany czasów i ściągi z najważnejszymi temataki przydatnymi w szkole.

Szczerze – nie widzę wyróżników tej aplikacji ani usprawnień w nauce angielskiego. Już wyjaśniam.

„Po co płacić za programy, które nie mają więcej słów?” w pewnym sensie to pytanie uchwyciło esencję. W programach do nauki angielskiego, w kursach czy w indywidualnej nauce z nauczycielem czy lektorem nie płaci się za słownictwo. Do tego służy słownik. Bezpłatnie można użyć słownika internetowego. Przewagą słownika internetowego nad papierowym jest wymowa wzorcowa ( to ten symbol głośnika). Odmianę czasowników można znaleźć w większości podręczników, więc ten element niestety też mnie nie przekonuje. A co do ściągi z najważniejszych tematów… no nie wiem. Właściwie nie wiem, co to znaczy. Najważniejszych według jakiego kryterium? I po co do tego ściąga? Spis tematów to właściwie spis zawartości programu lub kursu.

 

 

Moją obawę wzbudziło zastąpienie zapisu fonetycznego wymowy zapisem „jak się czyta”. Z dydaktycznego punktu widzenia to kardynalny błąd.

Docierają do mnie niezadowolone komentarze i pretensje uczniów, którzy wolą taką „wymowę na oko”. Ale. To szkodliwy dla rozwoju umiejętności skrót.

 

Po przyjrzeniu się nowoczesnym, technologicznie „do przodu” mobilnym aplikacjom zastanowiłam się nad bardziej analogową.

 

Old School

Obok mobilnych aplikacji przyjrzałam się też dawniejszej formie nauki angielskiego. Takiej trochę archaicznej, a mianowicie – notes.

Notes to przenośna aplikacja, w której można wybrać indywidulany program nauki angielskiego i wielu innych zagadnień czy przedmiotów. Ma nieograniczone możliwości personalizacji. Można dobrać najdogodniejszy dla siebie poziom oraz słownictwo, gramatykę, wyjątki. Można w nim dodawać dowolne komentarze do każdej lekcji, a nawet każdego fragmentu. Pozwala spersonalizować interface. W każdej chwili można zapisać swój postęp. Zawsze można wrócić gdzie się skończyło. Pozwala na dodawanie własnych elementów. Można do niego wkleić autentyczne teksty, edytować, usuwać i poprawiać. Jest lekki.

Nie zawiesza się niezależnie od przeciążeń. Ma nieograniczone zasilanie, więc nie tracisz wykonanej pracy. Jako urządzenie przenośne nie potrzebuje baterii. Można zawsze przejrzeć swoje postępy. Jest bardzo prosty w obsłudze.

 

Ta aplikacja niesie ze sobą dodatkowe korzyści:

  • pozwala na rozwój kreatywności
  • absolutną selekcję i dowolność
  • działa niezależnie od zasięgu
  • nie wystawia na promieniowanie

Dodatkowo korzystanie z niej niesie daleko idące korzyści – ćwiczy ciało i umysł.

 

Dodatkowo jest kompatybilny z wieloma zewnętrznymi narzędziami – ołówkami, piórami, długopisami, cienkopisami, zakreślaczami, flamastrami. Do wyboru, do koloru. I dostępna jest prawie wszędzie.

Elementy programu można urozmaicać np. tak:

 

najlepsze aplikacje do nauki języka angielskiego

 

A na koniec dodam co warto wziąć pod uwagę na początek. Dość dawno o tym pisałam, ale właściwie jest to zawsze aktualne.

 

Korzystałaś z którejś z wymienionych aplikacji? A może polecasz jakieś inne?

 

 

1 2 3