Rozmowa kwalifikacyjna po angielsku

with Brak komentarzy

rozmowa kwalifikacyjna po angielsku like a boss

Wiesz jak się przygotować do rozmowy kwalifikacyjnej po angielsku? Rok temu o tej porze po raz kolejny przechodziłam proces rekrutacji w Londynie. Zapytałam na Instagramie, ot tak, czy to kogoś interesuje. Okazało się, że ten temat cieszył się największym jak dotąd zainteresowaniem.

Kilkakrotnie uczestniczyłam w rozmowach kwalifikacyjnych – po obu stronach. Takie rozmowy mają kilka wspólnych, ogólnych, fundamentalnych zasadach. Możliwe, że te wskazówki okażą się pomocne.

 

Czy angielski jest potrzebny w pracy?

Szacuje się, że komunikatywny angielski jest obecnie jednym z wymogów na około 70% stanowisk pracy w Polsce.

Na tej podstawie można założyć, że „komunikatywna” znajomość języka jest i będzie oczekiwana od kandydata o pracę.

 

⇒Poza kontekstem wymogów odgórnych, znajomość angielskiego zwyczajnie się przydaje, opłaca i otwiera ogrom możliwości.

 

Jak się zabrać do rekrutacji po angielsku?

Nie jestem zawodowym rekruterem. Opisuję przygotowanie się do tego procesu z własnego punktu widzenia i w oparciu o moje doświadczenia. Po kilku podejściach i potknięciach w miarę opanowałam ten obszar. Pewne elementy procesu rekrutacji są uniwersalne i dobrze jest je znać. Dla mnie proces rekrutacji w całości przebiegał po angielsku. W Polsce być może tylko rozmowa kwalifikacyjna lub jej część będzie się odbywała po angielsku. Przygotowując się od początku do całości po angielsku zyskasz więcej praktyki i wprawy.

To po kolei.

Przygotowanie do procesu rekrutacji

Po pierwsze: Słownictwo.

Etap rozmowy kwalifikacyjnej jest poprzedzony wysłaniem zgłoszenia job application i zapoznanie się z ofertami pracy na dane stanowisko.

Dla mnie absolutną podstawą i pierwszym krokiem było sprawdzenie kilku opisów interesującej mnie roli. W tej samej i  w różnych branżach.

Na początek wystarczy wpisać w wyszukiwarkę internetową np. Google  [tytuł roli] job /job description. To gwarantuje wysyp odpowiedzi i opisów stanowisk pracy.

 

Dla przykładu na stanowisko w finansach:

Responsibilities

  • Ensure financial control is applied for all assigned entities
  • Maintain complete and accurate balance sheet reconciliations for legal entities
  • Develop procedures and policies that support the accurate and efficient production of financial results
  • Ensure accuracy of data within the general ledger
  • Review of general ledger and preparation of non-automated journals
  • Assist with the production of monthly consolidated P&L, balance sheet and cash flow forecasts
  • Prepare annual statutory accounts for a number of entities and dealing with local external auditors and directors
  • Manage intercompany account
  • Prepare departmental reporting packs, including variance analysis and commentary
  • Provide support to Group Accountant and Financial Controller during the year end audit
  • Assist with the preparation of audit packs to agreed timescales
  • Assist with the preparation of operating plans and reforecast
  • Upload final approved budget onto Coda

w marketingu:

Typical responsibilities of a brand manager include:

  • carrying out market research in order to keep up to date with customer trends, as well as trying to predict future trends
  • developing strategies and managing marketing campaigns across print, broadcast and online platforms to ensure that products and services meet customers’ expectations and to build the credibility of brands
  • analysing the success of marketing campaigns and creating reports
  • supervising advertising, product design and other forms of marketing to maintain consistency in branding
  • meeting with clients and working with colleagues across multiple departments
  • managing budgets and a team of junior assistants
  • organising events such as product launches, exhibitions and photo shoots.

 

 

Sprawdziłabym ich kilka dla tej samej funkcji, ale w innych branżach. Dlaczego? Jeśli jesteś ekspertem w danej dziedzinie to znasz fachowe słownictwo, ale żeby się sprawdzić po angielsku warto sobie zestawić kilka opisów. Pomoże się to oswoić ze słownictwem w kontekście rekrutacji po angielsku i poćwiczyć rozumienie. Takie zestawienia podkreślają popularne czasowniki, a to się może okazać bardzo przydatne.

 

Compare and contrast

Jakie słownictwo się powtarza, a jakie różni? Proste zestawienie uwidoczni często powtarzające się słowa – te są ważne i istnieje spore prawdopodobieństwo, że się pojawią na rozmowie kwalifikacyjnej. Trzeba je przyswoić – wyodrębnić, spisać, sprawdzić, zastosować i zapamiętać.

Ogólne angielskie słownictwo w rozmowie rekrutacyjnej:

  • job description – opis stanowiska
  • job application – podanie o pracę
  • job interview – rozmowa o pracę/ w sprawie pracy
  • interviewer – osoba prowadząca wywiad/rozmowę
  • interviewee – osoba przepytywana w rozmowie (kandydat)
  • job candidate – kandydat
  • hiring manager – zatrudniający manager
  • qualification/s – kwalifikacje
  • skill/s – umiejętność/ci
  • course/s – kurs/y
  • self-study – samodzielna nauka
  • degree – stopień naukowy; studia
  • diploma – dyplom
  • certificate – certyfikat
  • experience – doświadczenie
  • performance – wyniki; działanie
  • performance review – podsumowanie wyników pracy
  • development – rozwój
  • implement – wdrażać
  • hire – zatrudnić
  • benefits – korzyści
  • deal with – radzić sobie z
  • firm knowledge – solida wiedza
  • training – szkolenie
  • relevant tasks – istotne zadania

 

 

Po drugie: Gramatyka.

Przed udaniem się na rozmowę kwalifikacyjną warto sobie gruntownie odświeżyć gramatykę z naciskiem na powtórzenie czasów.

I tu mała wskazówka i podpowiedź: używaj prostych konstrukcji. Unikniesz plątania się czasów. Obniży to stres i obawę przed ewentualnymi błędami. To nie sztuka przedobrzyć i się poplątać.

 

#protip: Jest bardzo duża szansa, że będzie potrzebny Present Perfect jeśli będziesz opowiadać o swoim doświadczeniu.

→ Tu opisałam konstrukcje Perfect

 

 

Błędy gramatyczne podczas rozmowy kwalifikacyjnej po angielsku

Zwykle uspokajam, że nie ma się co bać błędów, bo są po to, żeby się na nich uczyć.

Ale. Do rozmowy rekrutacyjnej-kwalifikacyjnej dobrze będzie się rewelacyjnie przygotować. Im lepiej się przygotujesz, tym lepszy będzie efekt. W tym wypadku lepiej zabłysnąć niż plątać się w zeznaniach, prawda?

Błędy gramatyczne zdarzają, ale nie brzmią dobrze. Niestety nie przemawiają na korzyść kandydata do roli, która wymaga średnio-zaawansowanego lub zaawansowanego posługiwania się angielskim. A umówmy się, że o taki poziom zwykle chodzi przy „komunikatywny angielski” w ogłoszeniu o pracę.

 

Po trzecie:

Practice makes Perfect – Praktyka czyni Mistrza

 

Q&A – Questions and Answers

Po zapoznaniu się z job description warto przypomnieć sobie najczęstsze pytania pojawiające się w job interview i przygotować na nie własne odpowiedzi. Bez trudu znajdziesz przykładowe odpowiedzi na najpopularniejsze pytania w rozmowie o pracę.

Nie polecam nadmiernego opierania się na tych odpowiedziach, ani uczenia się ich na pamięć. Raz, że są powtarzalne i brzmią nienaturalnie. Dwa, w trakcie rozmowy rekrutacyjnej, w stresie mogą ulecieć z głowy.

 

Sugerowane odpowiedzi mogą pomóc w zapoznaniu się ze strukturą rozmowy rekrutacyjnej i nakreślić jej ramy. Przyjrzenie się ogólnym odpowiedziom może też pomóc rozwiać wątpliwości, zrozumieć cel pytania i nadać kształt odpowiedzi. Można się na takich odpowiedziach wzorować, ale nie odwzorowywać jeden do jednego – indywidualne doświadczenia są indywidualne i w interesie obu stron jest uzyskanie jak najbardziej rzeczywistego obrazu.

 

Na wstępie interview możesz się spodziewać pytania o życiorys. Rekruter i Hiring Manager z pewnością zapoznali się z nadesłanym resume i Cover Letter, ale w job interview głównie chodzi o rozmowę i bliższe poznanie kandydata. W trakcie rozmowy kwalifikacyjnej chodzi o skrócony opis i istotne dla danego stanowiska czy roli kompetencje. Nie ma potrzeby opowiadać absolutnie wszystkiego. Tylko to, co ma związek. W trakcie interview kandydat jest obserwowany pod kątem tego jak o sobie mówi i jak się prezentuje.

 

Q:  So.. tell me/us about yourself?

 

A: I have been in the industry for the past five years. For the last two years in the current role. Most recently I’ve worked on a project dealing with a problem/process… 

I particularly enjoy this area of work and the challenges that come with it, because it gives me an opportunity to develop new and existing skills.

 

#protip

Mów o sobie dobrze. Nie, nie sugeruję, żeby się przechwalać. Ale. Skromność jest przereklamowana. Chciałabyś być operowana przez niepewnego swoich umiejętności chirurga? A poddawać się zabiegom kosmetycznym u kosmetyczki, która mówi o sobie, że nie jest zbyt dobra? No właśnie.

____

Have an answer to “tell me about yourself” ready to go. Interviewers always ask it, and you want to be sure to nail this first part of the interview.

 

Cel i Motywacja

Kolejnym pytaniem, które na pewno pojawi się na rozmowie kwalifikacyjnej będzie pytanie o cel i motywację do pracy na danym stanowisku.

Zwykle to pytanie brzmi podobnie do:

 

Q: Why are you interested in this role? / Why would you like to work for our company?

 

To też dobrze jest przygotować z wyprzedzeniem i przećwiczyć. Nikt nie oczekuje sklecenia tych odpowiedzi na poczekaniu. Raczej mile widziane będzie wykazanie się proaktywnością i przeprowadzonym research.

A: I have been interested in the field since I learned about a study on the subject from Harvard University. I’ve read that you pioneer implementation of the findings and are one of the fastest developing companies in our region. It would be great to be a part of this work, contribute and further my experience working with like-minded people. I’d love to broaden my horizons. I’m sure that my existing experience and keen interest can add to the dynamic development of my competencies.

 

O tym jak ustalać cel

 

Jakie są Twoje osiągnięcia?

Rozmowy kwalifikacyjne coraz częściej przybierają formę wywiadu kompetencyjnego. W rozmowie rekrutacyjnej tego typu pojawiają się pytania o przeszłe dokonania i projekty. Te pytania dotyczą umiejętności planowania, wykonywania i delegowania zadań oraz współpracy w zespole. Z moich obserwacji wynika, że osoby uczące się języków obcych dobrze sobie z nimi radzą. Podejrzewam, że ma to związek z  tym, że systematyczność, samodyscyplina i wytrwałość w dążeniu do celu są wspólne i niezbędne w obu obszarach.

 

  • accomplishment – osiągnięcie
  • achievement – dokonanie
  • previous – poprzedni
  • success – sukces
  • succeed – odnieść sukces
  • overcome – pokonać trudności/przeszkodę
  • earn – zarabiać
  • despite – mimo
  • obstacle – przeszkoda

 

Mocne i słabe strony

Pytanie o mocne i słabe strony pojawia się na każdej rozmowie kwalifikacyjnej. Długo tego pytania nie lubiłam. Było dla mnie nienaturalne i bez sensu. Ale, szczerze, to nie z pytaniem był problem tylko z moim oporem.

Nie jednej osobie przychodzi z trudem dostrzeganie swoich mocnych stron i chwalenie za osiągnięcia. Mówienie o słabościach może być jeszcze trudniejsze. Zwłaszcza kiedy chce się dobrze wypaść na rozmowie o pracę. Znalazłam na to rozwiązanie.

Od dawna słucham podcast’ów (internetowych audycji). Jakiś czas temu kilku różnych twórców wspominało o teście Gallup’a. Kiedy kilka mądrych głów o czymś opowiada, to pewnie warto posłuchać. I zastosować. Sprawdziłam, o co chodzi i zrobiłam sobie ten test.

W skrócie test Gallup’a bada naturalne predyspozycje i pomaga określić, które są najmocniejszymi stronami badanej osoby. Można nabyć książkę z kodem na test, który wykonuje się w całości online. Na zakończenie testu generowany jest indywidualny raport, w którym mocne strony zebrane są w Top 5 Strengths i opatrzone opisem, rekomendacjami itd.

Odkąd znam swoją Wielką Piątkę Gallup’a to pytanie nie stanowi dla mnie problemu. Podczas rozmowy opowiadam o moich mocnych stronach na podstawie wyniku testu i odnoszę każdą z nich do roli i jej wymagań. Ze słabymi stronami rozprawiam się bardzo podobnie – przedstawiam w jakich zadaniach i warunkach nie będę się sprawdzała i co powoduje u mnie frustrację. Pewnie można by uznać to za słabe podejście, ale dzięki tej wiedzy nie kombinuję i nie próbuję na siłę mierzyć się z rolą, która do mnie nie pasuje. No i nie móżdżę co ja myślę na swój temat, a co oni sobie pomyślą i takie tam. Mam na to papiery:)

→ Test Gallup’a

→ Strengths Finder 2.0 – książka z kodem 

→ strona o talentach Gallup’a po polsku – Katarzyna Bieleniewicz

→ Z Pasją o Mocnych Stronach

 

Wracając do pytania o mocne i słabe strony na rozmowie kwalifikacyjnej, może ono wyglądać tak:

 

Q: „Could you tell me/us about your strengths and weaknesses?”

 

Tradycyjne rady dotyczące rozmowy kwalifikacyjnej oscylują wokół cech charakteru, umiejętności i nawyków. Ich celem jest wybranie ambiwalentnej cechy, podkreślenie świadomości jej występowania i zaznaczenie podejmowanych działań mających ją zniwelować.

No i w porządku. Tylko. Większość ogarniętych HRabin i HRabiów słyszało te odpowiedzi setki, jeśli nie tysiące razy. Wiele z tych osób też wie, że cechy charakteru i nawyki jest trudno zmienić. Dlatego odradzam opowiadanie o perfekcjoniźmie, absolutnej dedykacji do pracy ponad siły itp. To nierozsądne. Dla przykładu:

 

A: “I tend to be a perfectionist and can linger on the details of a project. Early on in my career, when I worked for Inc. I was labouring over the details and in turn, caused a delay which threatened deadlines. My manager and colleagues were stressed when I almost missed the deadline on my deliverables. I learned the hard way back then. Now I’m aware of how what I’m doing affects my team, management and the wider business.”

Perfekcyjność sama w sobie nie jest powodem do dumy. Efektywność tak. Utykanie i dłubanie w mało istotnych drobiazgach w nieskończoność prowadzi do opóźnień, nie rezultatów. Ale. Ta przykładowa odpowiedź wspomina o istotnym aspekcie odpowiedzi na pytanie o słabości podczas rozmowy rekrutacyjnej. Mianowicie:

 

A:I’m not familiar with the latest version of software. Instead, I’ve focused on [insert name of preferred software] as it was vital for my performance in my previous role. However, now that I’m aware of the importance of this newer application I’m keen to learn and develop my skills in this direction.”

 

W rozmowie o słabych stronach prawie zawsze dobrym wyjściem będzie analiza sytuacji, wyciągnięcie wniosków i podkreślenie determinacji do nauki. Oczywiście, jeśli wspomniana umiejętność jest konieczna do wykonywania danej roli.

 

Przykładowe mocne cechy:

  • Creative – kreatywna
  • Patient – cierpliwa
  • Empathetic – empatyczna
  • Determined – zdeterminowana
  • Flexible – elastyczna
  • Versatile – wszechstronna
  • Honest – uczciwa
  • Enthusiastic – entuzjastyczna
  • Driven – ambitna, zdeterminowana
  • Focused – skupiona
  • Committed or dedicated – oddana, zaangażowana
  • Respectful – okazująca szacunek (np. dla innych punktów widzenia)
  • Innovative – innowacyjna
  • Action-oriented – nastawiona na działanie
  • Entrepreneurial – przedsiębiorcza

 

Spotkałam się z opiniami, że pracodawcy i rekruterzy oczekują perfekcji. Ma to sens i podejrzewam, że każdy chciałby trafić jak najlepiej. Ale. Realistycznie, idealny pakiet jest raczej rzadkością niż powszechnością. Na dodatek, tak zupełnie życiowo, świetne przygotowanie, elastyczność i opanowanie w trudnych sytuacjach dobrze rokują na przyszłość.

 

O każdym etapie rekrutacji można by jeszcze bardzo długo, głęboko i rozlegle opowiadać.

 

Na koniec parę wskazówek:

 

  1. Bądź pozytywna i dobrej myśli. Nie daj się ponieść emocjom. O przeszłym szefie i zespole mów dobrze albo wcale. Z każdego doświadczenia można wyciągnąć wnioski i ta umiejętność zadziała na Twoją korzyść.
  2. Słuchaj uważnie i odpowiadaj tylko na zadane pytania. W stresie łatwo jest popłynąć i lać wodę.
  3. Oddychaj. Nie dowierzasz? Spróbuj mowić bez oddechu. Do mowy jest potrzebny wdech, a zwłaszcza wydech.

Może się zaśmiałaś – dobrze 🙂  Śmiech odpręża.

 

A tak bardzo serio – kilkakrotne, głębokie wdechy i wydech pomogą się uspokoić i zebrać myśli.

Z kolei stres i lęk się udzielają innym – w rozmowie rekrutacyjnej lepiej wywoływać pozytywne emocje i stwarzać dobre wrażenie.

 

 

W razie pytań – pytaj śmiało.

A jeśli masz jakieś sprawdzone sposoby i/lub wskazówki podziel się nimi z innymi w komentarzu.

 

Dzięki, P.

 

Zagraniczne szkoły językowe

with Brak komentarzy

uczenie się angielskiego zagraniczą

Dopiero co rok szkolny się zaczął. Zaraz rok kalendarzowy się skończy. A ja myślami jestem jeszcze troche przy wakacyjnych szkołach językowych. A konkretniej przy skuteczności uczęszczania do szkół zagranicą.

Sporo podróżuję, poza tym w Londynie też mam regularny, częsty kontakt z przyjezdnymi w każdym wieku, mówiącymi różnymi rodzimymi językami. Takie kontakty są niezastąpionym źródłem informacji i doświadczeń.

 

Pewna sytuacja towarzyska w Lisbonie połechtała moją ciekawość w kwestii wyjazdów do szkół językowych w rodzimych danemu językowi krajach.

 

To jedna z tych stereotypowych sytuacji podobnych do pochwały immersji. Bez wątpienia immersja jest jedną ze skuteczniejszych metod przyswajania języka tubylców, a wyjazdy na wakacyjne turnusy mogą być jej namiastką dla dzieci i młodzieży na co dzień mieszkających w innojęzycznych krajach.

Ale.

Moje rozmówczynie bardzo sobie chwaliły pobyt na turnusie językowym. Fajnie jest być otoczoną językiem, móc się osłuchać, poznawać kulturę danego kraju. Jednak w rozmowie, tak między słowami, wychodziło że nie miały zbytniego kontaktu z miejscowymi, a ich kulturę poznawały najwyżej od przewodników.

Co najciekawsze – efekty takiej czasowej immersji nie były trwałe.

 

Kiedy coś mi się nie zgadza budzi się we mnie detektyw, więc podrążyłam odrobinę temat.

Po wnikliwym przyjrzeniu się sprawie i przesłuchaniu plączących się w zeznaniach świadków 😉 wyszło, że z tą immersją to trochę tak jak z dietą.

 

Dieta-cud

Brzmi znajomo? Z tymi dietami-cud różnie bywa. Na jednych działają, a na innych jakoś nie bardzo. Ciekawe dlaczego?

Podejrzewam, że kopiowanie “bo innym działa” zamiast stopniowego, sensownego wdrażania krok po kroku zmian może różnie wyjść.

Co będzie z diety, która ogranicza lub zabrania tego, co lubi się najbardziej?

 

Podjadanie

Podobnie jak w przypadku większości zmian kontekst i otoczenie mają ogromne znaczenie. Podpytałam moje rozmówczynie jak spędzały czas poza zajęciami typowo językowymi.

Wyobraź to sobie przez moment – jesteś w Londynie, siedzisz cztery-pięć godzin na zajęciach I co potem? Podpowiem.

 

Jeszcze przed zajęciami, z samego rana, sprawdzały media społecznościowe. W przerwach też. Po zajęciach pozwiedzały okolicę z przewodnikiem lub z pomocą Google maps. Wieczorami trzymały się ze swoimi, rozmawiały z bliskimi lub oglądały ulubione programy na Netflix czy YouTube.

Taka niby-dieta z powracaniem do sytuacji wyjściowej i podjadaniem w między czasie, bo już nie możesz, a później powrót do starych nawyków mija się z celem. Szkoda czasu I energii.

 

Zagraniczny wyjazdy, których założeniem jest zanurzenie się w języku obcym i jego kulturze, przeplatane używaniem swojego rodzimego języka w czasie wolnym wydają mi się nieporozumieniem.

 

Efekt Jo-Jo

W trakcie wspomnianej rozmowy byłam bardzo ciekawa ich wrażeń po powrocie. Niestety nie tylko nie nabyły płynności językowej. Nabrały przekonania, że nie są dobre w nauce języka, no bo ponoć najlepsza metoda jaką jest immersja w ich przypadku nie działam.

Do tego jeszcze doszły pytania życzliwych o wrażenia i wyniki. Odpaliła się reakcję obronną i wymówki.

 

Wniosek

Wakacyjne wyjazdy językowe, podobnie jak inne podróże, trzeba planować i wprowadzać z głową – obserwując i monitorując wyniki!

Wiem, że się powtarzam – przede wszystkim trzeba określić CEL.

 

Efekty można równie dobrze osiągnąć krok po kroku. W domowym zaciszu lub w ruchu – jak kto woli. Można przy minimum kosztów osiągnąć maximum efektów. Bez gadżetów, komplikacji, z zastosowaniem poręcznych aplikacji.

 

Jeśli chcesz ruszyć swój angielski z moją pomocą – zapisz się na listę zainteresowanych Move Your English

 

 

W związku ze związkiem – nauka angielskiego w związkach mieszanych

with Brak komentarzy

Nauka angielskiego w związku - akcja_relacja.com.pl

 

Mój kolega Włoch zapytany jak najszybciej uczyć się języka zwykł powtarzać radę zasłyszaną od swojego lektora. Na pytanie “jak nauczyć się słownictwa?” odpowiedź brzmiała “Spać ze słownikiem”. Cóż za odkrywczy pomysł. 

Rzecz w tym, że tłumaczenie nie oddaje humoru sytuacyjnego. Przekonałam się o tym nie raz. Tak się składa, że humorystyczny walor tej wypowiedzi kryje się w podtekście.

Ciekawe czy komuś zdarzyło się kochać we włoskim amancie?

 

Gdybym za każdy raz kiedy słyszałam “mam chłopaka native’a, ale on mnie nie uczy języka” dostała £1, nawet a dime, byłabym milionerką. Serio.

 

Założenia i zauroczenia a nauka angielskiego

Pozwól, że rozwieję pewne popularne przekonanie. A właściwie oczekiwanie, że w związku ze związkiem z Anglikiem nastąpi płynność językowa. Nawet jeśli nie masz, nie jesteś związana z native’m przedstawione przypadki mogą się okazać przydatne. 

 

Uczenie innych języka angielskiego 

Wyobraź sobie, że znasz mieszaną parę, w której kobieta chce się uczyć języka tej drugiej osoby. Być może oczekuje, że tamta będzie poprawiała jej błędy. Być może tego, że nauczy ją nowego słownictwa lub poprawnego formułowania wypowiedzi. Czemu nie, prawda? Przecież pewnie spędzają sporo czasu razem. No właśnie.

Gdyby przyjrzeć się sytuacji bliżej poprawianie błędów i uczenie drugiej osoby wcale nie jest takie łatwe. Zwłaszcza bliskiej osoby. Wyobraź sobie jak lubisz być poprawiana. Jeśli jesteś w tej kwestii podobna do reszty ludzkości istnieją spore szanse, że za poprawianiem błędów nie przepadasz. Pozwól, że ujmę to inaczej.

Nie lubimy wytykania błędów. Większość osób reaguje negatywnie na krytykę. Pojawia się reakcja obronna. I pozamiatane.

A teraz wyobraź sobie, że bliska osoba miałaby poprawiać nasze błędy?

Gorąca wymiana zdań gotowa.

 

Czas na naukę angielskiego we dwoje

Kolejne założenie, to dotyczące spędzania ze sobą czasu, też jest błędne. Tego czasu nie jest aż tak dużo. Dlatego, jak sądzisz, czy bliska osoba chciałaby pożytkować go na poprawianie błędów? Coś w to wątpię.

Następną kwestią jest wspomniane “uczenie kogoś”. Jak miałoby to wyglądać? Czy miałoby się to odbywać w np. trakcie oglądania filmu? Jak? Zatrzymując co kawałek i pytając “ale co on powiedział?” Kto by tak chciał wspólnie oglądać film? Podejrzewam, że jedno z dwojga czytałoby napisy. A to można robić samemu.

Jeśli taka nauka nie miałaby odbywać się w trakcie wspólnego oglądania to jak, gdzie i kiedy?

Słuchając radia? Nie wiem ile osób nadal regularnie słucha radia. Nawet jeśli wiele, to specyfika wypowiedzi radiowych ma to do siebie, że są szybkie. Nie tak łatwo wyłapać zdania. Nie można włączyć pauzy.

 

A może osobno?

No dobrze. Jeśli nie w trakcie wspólnego spędzania wolnego czasu to kiedy? Może kilka razy w tygodniu przy kawie lub herbacie?

Z podręcznikiem i notesem. No nie wiem czy tej drugiej osobie uśmiechałoby się przeznaczanie swojego wolnego czasu na pracę po pracy na rzecz kogoś innego. Nawet bliskiego. Może się mylę, ale nie często się z tym spotykam.

Nie chodzi o to, że osoby z sobą współżyjące się nie wspierają. Chodzi o to, że za rozwój i naukę jest odpowiedzialna osoba, której zależy na efektach.

Jeśli ja się chcę czegoś nauczyć, to ja powinnam być najbardziej zaangażowana i zmobilizowana do działania. Czekanie lub oczekiwanie, że ktoś – nawet bliski – to za mnie załatwi okaże się na dłuższą metę nieskuteczne.

Zakładanie, że ktoś coś za mnie zrobi, zwłaszcza w kwestii uczenia się, to przegrany zakład.

Na pocieszenie dodam, że pomoc bliskiej osoby przyspiesza rozwój i efekty, jednak to do osoby zainteresowanej nimi należy trzymanie ręki na pulsie.

 

 

PS Obserwuję sposoby na poprawianie i korygowanie błędów. W delikatny sposób. Niestety osoby uczące się zdają się nie zawsze je dostrzegać.

Do tego jeszcze wrócę.

Angielski przy herbacie

with Brak komentarzy

 

Let’s look at some of my favourite things. Zrobiło się w tych moich notatkach ciężko i poważnie. A kiedy w Anglii, w Wielkiej Brytanii ma miejsce taka sytuacja zwykle rozważa się ją przy herbacie. Pomyślałam, że przemycę trochę angielskiej tradycji i kultury. Właściwie tła do komunikacji. Nauka języka angielskiego nie powinna odbywać się w oderwaniu od (u)życia. Taka fragmentaryczna nauka byłaby nienaturalna, no i nudna.

 

There is tea, there is hope.

 

Dla rozluźnienia sytuacji opowiem o kilku z moich ulubionych rzeczy po tej stronie kanału. Ostatecznie nie samą nauką języka człowiek żyje. Nawet ja 😉

Mianowicie. W kulturze angielskiej, m.in. lubię herbatę i idiomy. Przecież nie mogło być inaczej 🙂

 

A brief history of tea

 

Musimy się trochę cofnąć w czasie. Historia Anglii i herbaty splata się w czasach kolonialnych. Herbata zaczęła być sprowadzana do Brytanii na początku XVIIw. przez East India Company. Początkowo była produktem kosztownym i ekskluzywnym. W pańskich domach trzymano ją under a lock&key, czyli pod kluczem. Catherine of Braganza, żona Charles’a II  wprowadziła i spopularyzowała rytuał picia herbaty in the English Royal Court – na królewskim dworze.  Zwyczaj picia herbaty podchwyciła brytyjska arystokracja. Widocznie przez wieki w kwestii kopiowania rodziny królewskiej niewiele się zmieniło.

 

Pierwszy skład i sklep z herbatą dla dam został otwarty przez Thomas’a Twining w 1717r. Twining’s jako marka nadal istnieje i jest jedną z najpopularniejszych marek herbaty.

Z czasem herbata stawała się coraz powszechniej dostępna i brytyjczycy się w niej zakochali. Mowa tu o czasach Imperium Brytyjskiego kiedy egzotyczne smaki i przyprawy sprowadzane z Indii i dalekich krajów mocno pobudzały wyobraźnię. W Wielkiej Brytanii można znaleźć ponad tysiąc odmian herbaty różniących się smakiem, kompozycją, kolorem i aromatem.

 

nauka Angielskiego English with Breakfast tea

 

India Teas

Indie wiodą w herbacianym biznesie i eksport ok. 12% światowej herbaty pochodzi z tej części świata.

 

Trzy główne typy indyjskiej herbaty popularnej w UK to:

  • Darjeeling, lekka, delikatna, niskotaniniczna herbata idealna na Afternoon Tea
  • Ceylon jest mocniejsza w smaku niż Darjeeling i bardziej aromatyczna
  • Assam jest mocną, intensywną herbatą, która dobrze sprawdza się w mieszankach

 

China Tea

Spośród chińskich herbat najczęściej spotykanymi w UK są:

  • Lapsang Souchong chyba najsłynniejsza chińska herbata o dymnym aromacie i smaku
  • Yunnan mocna o ziemistym posmaku, stosunkowo często stosowana w mieszankach śniadaniowych.

 

W kwestii preferencji herbacianych angielskie społeczeństwo jest niemal tak podzielone i zagorzałe jak w kwestii kibicowania wybranej drużynie piłkarskiej. Mają ulubione marki, z których jednymi z popularniejszych są PG Tips, Tetley, Twining’s, a Yorkshire obowiązkowo Taylor’s Yorkshire Tea. W Londynie można uczestniczyć w tea blending workshops, czyli warsztatach z przygotowywania indywidualnych kompozycji herbacianych m.in. w East India Company w Mayfair i Whittard of Chelsea.

 

Żeby nie przynudzać tylko krótko wspomnę o popularnych, codziennych mieszankach herbaty.

English Breakfast Tea jest zwykle mieszanką kilku czarnych herbat (Assam, Ceylon, Kenya), a Lady i Earl Gray są chińskimi herbatami z dodatkiem kwiatów i owoców cytrusowych.

 

Builder’s Tea

Popularne, trochę slangowe, określenie kiedyś preferowanej wśród budowlańców mocnej, słodzonej dwie łyżeczki i mlecznej herbaty English Breakfast parzonej w kubku zamiast w imbryku. Jeśli zdarzyłoby się tobie usłyszeć pytanie „How do you like your tea? Builder’s?” to dokładnie o to chodzi.

 

Opisy parzenia i spożywania herbaty pojawiały się wielokrotnie w brytyjskiej literaturze. Poniżej Orwell opisuje proces tak:

 

George Orwell, A Nice Cup of Tea, 1946 | The 11 points from his 1946 essay

  • First of all, one should use Indian or Ceylonese tea.
  • Secondly, tea should be made in small quantities – that is, in a teapot.
  • Thirdly, the pot should be warmed beforehand.
  • Fourthly, the tea should be strong.
  • Fifthly, the tea should be put straight into the pot.
  • Sixthly, one should take the teapot to the kettle and not the other way about.
  • Seventhly, after making the tea, one should stir it.
  • Eighthly, one should drink out of a good breakfast cup — that is, the cylindrical type of cup.
  • Ninthly, one should pour the cream off the milk before using it for tea.
  • Tenthly, one should pour tea into the cup first.
  • Lastly, tea – unless one is drinking it in the Russian style -should be drunk without sugar.

 

Cream Tea & Afternoon Tea

Dość dawno zauważyam, że te dwa określenia potrafią spowodować sporo zamieszania. Cream Tea i Afternoon Tea same w sobie nie są herbatą a formą posiłku przy herbacie. Cream Tea najprawdopodobniej wywodzi się z hrabstwa Devon lub Kornwalii. Jest słodką wersją popołudniowej herbatki i oprócz herbaty składa się z paru scones, zwykle truskawkowego dżemu i gęstej, słodkiej śmietany.

Afternoon Tea można niemal porównać do podwieczorku. Składa się z finger sandwitches, czyli małych kanapek i selekcji kremowych i czekoladowych ciastek. Afternoon Tea urasta do rangii wydarzenia i potrafi być nieprzeciętnym doświadczeniem w luksusowych hotelach i restauracjach. Dla przykładu Time Out zrobił zestawienie co ciekawszych propozycji i miejscówek na Afternoon Tea. Niektóre przypominają Mad Hatter’s tea party – herbatkę u Szalonego Kapelusznika 😉

 

My cup of tea

Któraś z powyższych opcji może być your cup of tea, czyli przypadać tobie do gustu. My cup of tea /not my cup of tea jest jednym z popularniejszych idiomów w codziennym angielskim wyrażającym osobiste preferencje i upodobania w typowo angielski, nie zbyt bezpośredni sposób. Warto go znać.

 

Not for all the tea in China

A na koniec chińska herbata, czyli idiom wyrażający niechęć do podjęcia działania w sensie, że nie zrobisz czegoś za żadne skarby.

Oczywiście tego konkretnego podejście nie polecam w nauce angielskiego 🙂

 

Chętnie wplotę notatki o podobnej, życiowej i kulturowo-tradycyjnej tematyce. Coś czuję, że mogą to być smaczki, które są mało spotykane na blogach czy w kursach językowych, a mogą wam przypaść do gustu. Takie z życia wzięte.

 

I jak się podoba taka notatka?

 

 

Dla kogo się (nie) uczysz?

with Brak komentarzy

 

Właściwie dla kogo się uczysz? Wiesz? Oczywista oczywistość, ale czy aby na pewno?

Choć dla mnie odpowiedź wydaje się prosta przyszło mi spotkać się z przykrymi konsekwencjami takiego myślenia.

Zaobserwuję kilka typów zachowań, nie wszystkie rozumiem. Może sprawdź czy przypadkiem nie dotyczą ciebie?

 

Ucz się ucz, bo…

 

W szkolnych czasach różne do nauki było podejście. Zwykle od dziewczynek oczekiwało się, żeby były spokojne, pilne i uczynne. Miały się dobrze uczyć, nie wychylać i wspierać słabszych. Nawet jeśli Ci słabsi kiedy one się uczyły łazili po drzewach.

 

Idź na studia znaleźć męża

 

Nadal pamiętam wypowiedzi wykładowców kierowane w powietrze lub wprost, że studentki pedagogiki mogą wspinać się na palce pod tablicą ogłoszeń na informatyce albo AWFie. Może męża znajdą. Wydawało mi się to niedorzeczne. Ale może się myliłam?

 

Mam dzieci, nie mam czasu

 

Kolejnym zastanawiającym mnie fenomenem jest „mam dzieci, nie mam czasu na naukę”. Nie wątpię, że opieka nad noworodkiem czy malcem to spory wysiłek. Nie wątpię, że to odpowiedzialność. Pociechy podrastają, idą do szkoły, a znajome mi kobiety nadal nie mają czasu na własny rozwój.

W tym konkretnym wypadku zastanawiaja mnie kilka kwestii. Co się dzieje z dawaniem przykładu? Co się dzieje z odpowiedzialnością? Co się dzieje ze straconym czasem?

 

Przez lata obserwuję kobiety, które na rzecz potrzeb rodziny odkładają swój rozwój. Z czasem potrzeby rodziny rosną, ale możliwości ich zaspokajania nierozwijających się matek proporcjonalnie maleją. Ot taki paradoks. I z tego błędnego koła wyłania się, że odłożenie „aż dzieci odrosną..” okazuje się przekształcać w wieczne-nigdy. Szkoda.

 

Dla porównania i kontrastu polecam przeczytanie artykułu o problemach z nauką szkolną. Może spojrzenie z perspektywy pozwoli, a może pomoże spojrzeć na zachowania przez inny pryzmat. Na własną teraźniejszość, ale i przeszłość.

 

Maskę tlenową najpierw załóż…

 

A tymczasem …niedawno w Sukcesie Pisanym Szminką przeczytałam

 

Wiele kobiet ma problem z tym, żeby robić rzeczy dobre dla siebie i tylko dla siebie. Trudno im czasem nawet odpowiedzieć na pytanie, co jest dla nich dobre. A co za tym idzie uważa, że szukanie dla siebie czasu jest samolubne. Szczególnie, jeśli pracujemy i w naturalny sposób chcemy jak najwięcej czasu po pracy poświęcić rodzinie, dzieciom. Tymczasem znalezienie tej dodatkowej chwili dla siebie jest niezbędne, aby wszystko funkcjonowało tak jak należy.

 

A no, bez baterii daleko się nie pojedzie, ale kobiety są mistrzyniami nalewania z próżnego w pełne, choć ponoć nawet Salomon tego nie umiał.

W przytoczonym fragmencie drażni mnie jedno słowo ( tak już ma, że słowa mają dla mnie znaczenie) – poświęcić. Uważam, że to słowo jest nadużywane. Poświęcić dla mnie kojarzy się ze stratą, a nie z darem czy wyborem.

Poświęcały się męczennice.

Poświęcony czas, to w domyśle czas stracony.

A czemu nie zamienić poświęcić na przeznaczyć? Jak dla mnie to odpowiedniejszy dobór sugerujący wolę i wybór. Sugerujący intencję.

 

Wracając do nauki – tak się zastanawiam dla kogo uczyłyśmy się w dzieciństwie, w latach szkolnych?

Znaczna większość moich koleżanek uczyła się dla rodziców – dla wymagającej matki lub srogiego ojca. Dla ich uznania lub z obawy przed ich niezadowoleniem.

Później uczyły się, żeby dostać się na studia. Później dla dostania pracy. Ewentualnie lepszej pracy.

I co później? Obawa przed reakcją innych lub chęć awansu ustępują i co? Przestajemy się uczyć?

 

Did I miss something?

 

I tu sprawa przybiera inny obrót.

 

W ciągu ostatnich kilku lat przyszło mi obserwować trudne sytuacje. Ze względu na niechęć do nauki, obawę przed porażką, pozorny niekorzystnym bilans zysków i strat, zmęczenie imigranci i nie tylko utknęli. Jest na to określenie – keep people stuck – czyli sytuacja, w której przekonania  powodują, że osoby grzęzną.

Nie na chwilę. Na wiele lat.

 

Zaczynają się schody… do nieba?

 

Za czasów pracy w londyńskich klubach członkowskich mijałam na schodach kobiety, które przychodziły do pracy kiedy ja wychodziłam. A wychodziłam późno. One zaczynały swoją zmianę po północy i pracowały do rana. Aż przyjdzie kolejna zmiana, żeby przyjąć członków klubu w czyste, nocą wypucowane progi.

Innego zabarwienia nabrało dla mnie wyrażenie „babcia klozetowa”. Bo to nie jeszcze nie są babcie. Ich dzieci są jeszcze małe, a czas tym kobietom ucieka nad toaletą i niechcący mogą wpasować się w to określenie. Ale odbiegłam od tematu.

 

Słów mi brak

 

Paradoks polega na tym, że one niekoniecznie są niewykształcone. I nie brak w około możliwości.

 

Poznałam kilka pielęgniarek, analityczek i nauczycielek. Co ciekawe w Londynie jest zapotrzebowanie na osoby w tych profesjach. Tylko, że kobiety, które mijałam na schodach, z którymi wymieniałam po kilka słów w przelocie… tylko tych kilka słów znały.  Przed poprawą swojej sytuacji nie powstrzymuje ich brak inteligencji czy wykształcenia. Powstrzymuje je brak wystarczającej znajomości języka. Ten brak zrodził kolejny – brak pewności siebie. I tak rodzina się powiększa o brak wiary we własne możliwości. A ta rodzina o siebie nawzajem dba. Tak jak one o czekające na nie po nocce dzieci.

 

No i niestety nadal nie wiem…, ale może Ty wiesz?

Dla kogo się (nie) uczysz?

 

 

 

1 2