Tu i tam – jak się skupiam

with Brak komentarzy

 

Jest późno. Kilka dni w biegu i rozjazdach. Lubię podróże i wyjazdy, ale w zawrotnym tempie się męczę. Po dłuższym wypadzie o niczym tak nie marzę jak o powrocie do swojej małej przestrzeni. Do mojego systemu. Tym razem jedyne o czym myślałam w drodze z lotniska to uporządkowanie zdezorganizowanego pokoju i jak znajdę miejsce na książki, bo wracam z toną dodatkowych w plecaku i właściwie nie wiem gdzie je upchnę. Ale marzę też o powrocie do własnej organizacji, spokoju i zebrania myśli. Tu i tam – jak się skupiam.

 

Przez raptem kilka dni w drodze zalał mnie wypełzający ze szczelin i zakamarków chaos, rozmowy śpieszne i bez ładu. Czuję się zmęczona nadmiarem. To mi nie pomaga w skupieniu.

Zdarza Ci się chcieć wrócić do własnego artystycznego nieładu?

Dla mnie nieład wewnętrzny i chaos zewnętrzny to trochę więcej niż urwisy z podwórka. To bardziej demotywator i krytykantka, pijawki energetyczne. Zmęczona męczę się jeszcze bardziej w bałaganie.

Więc pierwsze, co zrobiłam po wstawieniu prania to przeorganizowanie przestrzeni, poukładanie tego, co potrzebne i usunięcie tego, co mniej. Bez zbędnych ceregieli. Kiedy jestem zmęczona rozgardziaszem bywam zdecydowana jak rzadko. Poleciało wszystko, co zbędne. No prawie. I wykończona padłam, ale z przestrzenią na nowe plany i działania.

 

Skupienie się i czasoprzestrzeń

 

Co to ma do rzeczy? A no, jeśli masz za dużo na głowie i w okół ciągle coś się wala i przeszkadza to uczyć się trudno. Jeśli potrafisz ignorować bałagan albo Ci nie przeszkadza, to spoko. Ale istnieje spora szansa, że zaprząta Ci uwagę. Podkrada cząsteczki skupienia i energii. Masz wtedy dwa wyjścia:

  • usunąć rozpraszacze
  • kompletnie się odciąć

Fizycznie możesz zmienić pomieszczenie, zamknąć drzwi lub obrócić się plecami. Jeśli przeszkadzają Ci dźwięki, jak mi czasami kiedy moja kumpelka-współlokatorka edytuje nagrania w postprodukcji bez słuchawek, przydadzą się stopery do uszu. Mam kilka. Nie uwielbiam ich, ale dają radę i pomagają mi się skupić blogując dźwięki.

 

Skupienie się a rozpraszacze

 

Inną kwestią są rozpraszacze digitalowe, czyli w sieci online. Osobiście jestem zwolenniczką analogu w uczeniu się. To znaczy, że polecam i sama używam rąk, oczu, papieru i czegoś do pisania. Po prostu notuję. Nasz mózg to bardzo stary sprzęt i nie wszystkie update’y oprogramowania na nim śmigają. Motoryka i myślenie są natomiast stałym połączeniem, które działa bez zakłóceń.

 

Bycie offline sprzyja skupieniu się

 

Jeśli czynność, na której chcemy się skupić nie wymaga korzystania z internetu dobrze jest zwyczajnie się odłączyć. Po co jak w Matrix ma ciągnąć naszą baterię?

Wiem – łatwo powiedzieć. To trochę jak ta scena z red and blue pill. Wybór niekoniecznie jest łatwy – tak to już jest z uzależnieniami.

 

 

Zawsze można zacząć od małych kroków. Z własnego podwórka, w internecie jestem tylko na etapie przygotowań. Wyszukuję źródła i materiały, które uważam za przydatne do notatek. Kiedy już je znajdę, zapisuję offline. W fazie opracowywania i planowania pracuję analogowo. Lżej i szybciej mi się myśli. Smartphone przełączam na tryb samolotowy i wkładam do szuflady.

Out off sight, out of mind.

Notatki robię najpierw ręcznie, później w edytorze tekstu. Z edytora kopiuję do blog’a. W fazie redakcji nie przeszkadza mi email czy Facebook, bo nie są włączone. Staram się nie utrudniać sobie życia i nie nadwyrężać siły woli. Po prostu usuwam pokusy zanim zaczną ciągnąć mnie za nogę. Proste.

Ale. Mam świadomość, że możesz być na innym etapie radzenia sobie z rozpraszaczami i przejmowania kontroli. Może jeszcze Cię ciągnie do zastrzyków dopaminy, a może już jesteś na etapie odstawienia.

 

Strategiczne skupianie się

 

Jak możesz zauważyć na moim przykładzie – utrudniam sobie odruchowe reakcje. Utrudniam dotarcie bodźców do mnie przez brak powiadomień i tryb samolotowy.

Utrudniam sobie dostęp przez oddalenie “zastrzyku”, bo zanim oderwę się od zadania nad którym pracuję, wstanę, sięgnę do szuflady i odblokuję komórkę… zdążę się ocknąć albo zwyczajnie nie będzie mi się chciało. Więcej na temat strategii radzenia sobie z nawykami znajdziesz u Gretchen Rubin i wspominałam o nich w Lepiej.

 

Inspiracje a skupienie

 

Mam też słabości. Lubię Instagram. Nawet bardzo. Bardzo chętnie publikuję mini-lekcje angielskiego w relacjach IG. Chętnie oglądam piękne obrazy i stop-klatki. Chętnie czytam treści kilku osób, które na Instagramie obserwuję. Ale. Mam świadomość, że nadmiar stumulacji obrazami mnie rozprasza i obciąża moje obwody. Ciężej mi wtedy się skupić i coś konkretnego stworzyć.

Żeby się z tym uporać podeszłam do sprawy nauczycielsko. Zaplanowałam, co i kiedy robię na Instagramie. Sama siebie dyscyplinuję. Może się to wydawać przesadą. Ale. Dla mnie to trochę tak jak ze słodyczami – co za dużo, to nie zdrowo. Jeśli przesadzę to mnie zemdli.

Ma to również inny wymiar. Kiedy mam sporo pomysłów, ale jakoś mi się nie chce zabrać za ich realizację szukanie inspiracji wydaje się całkiem zasadne. No właśnie nie. Przeglądanie stron internetowych, portali etc. owocuje frustracją pod koniec dnia. Niestety.

Nic nie zrobione, ale czuję się zmęczona i rozdrażniona.

 

Literatura i odsiew

 

Dlatego. Jeśli już muszę się inspirować to biorę książki, notes i ołówek. Zapisuję czego szukam, co chcę znaleźć. Wertuję książki, zwykle coś mi się przypomni. I dopiero po takim przygotowaniu ewentualnie zaglądam do globalnej sieci. Jeśli jest to jeszcze konieczne, bo w takim procesie zwykle wytwarzam dla siebie wystarczająco zajęć, żeby już nic więcej nie szukać. Czemu właśnie tak? Może się wydawać, że w internecie znajdę więcej i szybciej. Niekoniecznie. Znajdę więcej, ale nie szybciej, bo istnieje ryzyko, że zacznę spadać in the rabbit hole ( w króliczą norę). Z takiego spadania głową w dół można się nabawić bólu głowy. Przesianie nadmiaru informacji i ich uporządkowanie jest dla mnie czaso- i energochłonne. A że jeszcze pamiętam chodzenie do biblioteki wiem, gdzie mogę znaleźć to czego potrzebuję.

Jeśli odcięcie się czy kontrola aktywności w sieci sprawiają Ci trudności może warto zapoznać się z poniższymi narzędziami?

 

Narzędzia wspomagające skupienie

 

OFFTIME

Aplikacja na telefon i tablet (system Android) dzięki której można wyciszyć lub całkowicie wyłączyć powiadomienia, połączenia czy Short Message Service (SMS). Jeśli chcesz się skupić, ale obawiasz się odciąć od czegoś ważnego – można w niej stworzyć wyjątki, czyli osoby, od których chcemy otrzymywać połączenia oraz aplikacje, które nie mają zakazu wyświetlania powiadomień.

Ma ona funkcję opóźnionej reakcji – jeśli chce się usunąć blokady trzeba odczekać 1minutę.

 

SELFCONTROL

Aplikacja na Mac OS X blokująca dostęp do stron, poczty email i do wszystkich źródeł rozpraszaczy, które dodamy na czarną listę. Ustawia się ją na czas. Nie można wyłączyć aplikacji przed upływem wybranego czasu, nawet poprzez zrestartowanie komputera, czy usunięcie aplikacji.

 

ZEN PEN

Minimalistyczny edytor tekstu w przeglądarce. Ustawiony na pełen ekran przysłania rozpraszacze i można się skupić wyłącznie na tekście.

 

STAYFOCUSED

Dodatek do przeglądarki Google Chrome. Działa podobnie do SELFCONTROL.

 

NOISLI

Strona z odgłosami sprzyjającymi koncentracji. Możemy wybierać spośród dźwięków zatłoczonej kawiarni, spokojnego lasu, szumiącego morza, letniej burzy, deszczu i wielu innych.

 

CALM.COM

Sposób na wyciszenie w lawinie obowiązków. Fajna opcja kiedy wszystko dostaje małpiego rozumu, a frustracja narasta. Wyhamowanie pomaga się przegrupować, dostrzec priorytet, a przynajmniej zastanowić się, co nim powinno być.

 

No. I to by było na tyle. Były wyjazdy i rozjazdy. Wróciłam. Teraz ogarniam.

 

A Ty? Jak się skupiasz?