Sposób na spektakularne efekty

with Brak komentarzy
Ile jest dla Ciebie wart czas? Ile jesteś skłonna czekać na przesyłkę? A ile na kawę? Ile na poczcie, a ile na raport? Jakie odczucia budzi czekanie do lekarza, a jakie na spotkanie z szefem? Może dostrzegasz jak tendencyjne są te pytania. Bo one właściwie to są durne, ale dotykają ulotnej kwestii – wartościowania czasu. Czas płynie tak samo, ale w różnych sytuacjach odczuwamy to różnie. Mam nadzieję, że to zauważyłaś.
 
Czas jak wszystko, co ograniczone jest wartościowy. Jest trochę jak linia kredytowa tyle, że nie wiemy kiedy się wyczerpie.
 
Często pożytkujemy go na niesłużące nam nawyki. Bez intencji. Narzekamy, że mamy go za mało. Nazbyt często jednak go marnujemy. Przydałoby się choć trochę go zainwestować.
 
Gdybyś pracowała w fabryce, martwienie się produktywność nie byłoby Twoim zadaniem. Tym się zajmuje szef, majster. Ty tylko robisz, co Ci karzą. Jeśli chcesz pracować w fabryce.
 
Poruszam ten temat nie jako ekspert od czasu, bo zegarmistrzem nie jestem. Nie nawet jako ekspertka od zarządzania czasem czy sobą w czasie, bo z tym też różnie bywa. Poruszam ten temat jako obserwatorka – mojego otoczenia i ludzi. Szczególnie przehandlowywania czasu.
 
Tylko czy i kiedy się to kalkuluje?
 

Agencja.

 
W dzisiejszych czasach rozwój i ścieżka awansu wygląda inaczej niż w erze industrialnej. Awansować można szybciej. Prawdopodobieństwo prowadzenia zespołu czy projektu jest znaczne. Prawdopodobna jest też chęć ucieczki z fabryki czy korporacji. I co wtedy? Czy potrafisz zarządzać swoim rozwojem?
 

Produktywność.

 
Czyli stosunek wysiłku do rezultatu. Popularne biznesowe maksymy głoszą “what gets measured gets done”, “ what’s measured grows”.
 
Mierzyć można wszystko od wydatków do zysków, od wymiany do zmiany. To co jest istotne, to to czy pożytkujesz czas produktywnie, czy rezultaty są współmierne do nakładu pracy.
 

Ograniczony czas vs produktywność w szkole

 
Mój ulubiony nauczyciel podkreśla, że nauczyciel ma ograniczoną liczbę dni i ograniczoną ilość czasu z uczniami. Najistotniejszym i najbardziej wartościowym zadaniem nauczyciela jest decydowanie i przygotowanie działań tak, żeby wykorzystać każdą chwilę.
 
Co będzie najbardziej produktywnym wyborem?
 
Jeśli nauczyciel ma do dyspozycji 120 – 160 dni w roku – godzinę dziennie – każda minuta się liczy.
 
160 godzin daje sześć i pół doby. 160 godzin daje około dziesięciu i pół dnia nauki języka w skali roku. Niewiele, prawda?
 
Seth Godin pięknie przedstawia produktywność na przykładzie pioniera produktywności i automatyzacji Henry’ego Forda. Projekt i produkcja Modelu T były zoptymalizowane do maximum, tak aby każdy pracownik mógł wytworzyć jak najwięcej w czasie pracy. W efekcie pracownicy byli bardziej produktywni, lepiej opłacani a samochody tańsze. Może wydawać się mało intuicyjne, ale dzięki większej produktywności pracownikom można było płacić więcej, zatrudniać bardziej wyszkolonych i wytwarzać więcej pojazdów w krótszym czasie. Dzięki temu Ford mógł inwestować nadwyżki finansowe w marketing i reklamę, co pomagało zwiększyć sprzedaż.
 
Koniec końców Ford wykosił konkurencję – z 2,300 firm do około tuzina!
 
W dalszej analizie Seth podkreśla, że zasadnicza kwestia nie tkwiła w motywacji czy umiejętnościach pracowników. Różnica tkwi w organizacji pracy. Ford przykładał uwagę do produktywności i to organizacja pracy ją podkręcała.
 
Przyjrzyj się jak zabierasz się za własną organizację pracy.
 

Busyness. Business. Productivity.

 
Bez przecinków. Bez łączników. Chciałabym wyjaśnić, ale jeszcze bardziej chciałabym sprowokować do myślenia – czemu kropka a nie przecinek?
 
1. Najlepszym sposobem na zwiększenie produktywności jest pomiar.
 
Ile zasobów wkładasz ( ile i czego robisz, co robisz za friko, gdzie popadasz w multitasking) i ile z tego wyciągasz?
 
 
2. Kiedy już konkretnie ustalisz ‚co’ (niełatwe zadanie) zwróć uwagę na ‚jak’ – jak się zabierasz do działania? Podlicz ile zajmuje czasu nauka i rozwój.
 
Ile zajmuje przygotowanie się, znalezienie materiałów, książek, notatek czy nagrań? Ile faktycznie spędzamy czasu ćwicząc, praktykując i produkując? Na przykład jeśli przeznaczamy trzy godziny tygodniowo na naukę, a każda godzinna lekcja zaczyna się od rozpakowywania, pogaduszek , przeglądania zapisków to na lekcję pozostają może trzy kwadranse. Z czego skupionej uwagi może z pół godziny. Zastanów się – czy to się opłaca? Ile zapłaciłabyś za godzinny masaż, który trwał pół? A ile jest to warte jeśli to my płacimy podwójnie – kasą i czasem?
 
Do czego zmierzam?
 
3. Skup się na wyzwaniach i zyskach płynących z łączenia działań.
Nie zachęcam do multitaskingu ( o czym będzie kiedy indziej), ale do synergii.
 
Robiłaś kiedyś remont? Albo pracowałaś przy projekcie? Weźmy taki przykład – dwie takie same ekipy budowlane, ten sam budynek. Jedna z nich kończy pracę o połowę szybciej.
 
Dlaczego?
 
Uczestniczyłam w kilku projektach. Tak się składa, że prawie zawsze przy większych projektach (tam gdzie pracują grupy i/lub fachowcy) na coś się czeka. Na części, na hydraulika, na elektrykę. Na dane, na raporty, na analizy, na zgody. I znów czeka itd.
 
I co wtedy robisz? Nie cierpię pustych przebiegów. Albo pracujemy, albo odpoczywamy. Na puste przebiegi warto jest mieć listę rzeczy “do załatwienia w między czasie”. I tak – może to być przyswajanie przygotowanego z wyprzedzeniem słownictwa. Mogą to być inne zagania, których wykonanie pozwoli ci oszczędzić lub odzyskać czas.
 
Wytrenowani ludzie są szybsi i bardziej produktywni. Umiejętności robią ogromną różnicę. Zagłębianie się w nieznane obszary stopniowo nas rozwija i sprawia, że stajemy się bardziej produktywni. Żeby to zadziałało konieczne są planowanie, przygotowanie i pomiar.
 

Jak to ładnie podsumowuje Seth – dziś jest tylko raz. Jak to wykorzystasz? Jakie uzyskasz efekty?