Top trzy aplikacje do nauki angielskiego

with Brak komentarzy

 

Jednym z pierwszych, a następnie często zadawanych mi pytań jest pytanie o aplikacje do nauki angielskiego. Pojawia się w rożnych konfiguracjach od polecenia najlepszej anplikacji do nauki angielskiego, przez najlepszą aplikację do nauki angielskiego słownictwa,  oddzielną aplikację do nauki gramatyki języka angielskiego, po bardziej zbiorcze i holistyczne rozwiązania. Obiecałam się przyjrzeć kwestii aplikacji mobilnych i online’owym programom do nauki angielskiego, żeby rzetelnie odpowiedzieć na te pytania.

 

W tym przeglądzie wzięłam pod uwagę kluczowe kwestie – praktyczność, skuteczność, wielofunkcyjność i łatwość użycia.

Spojrzałam na naukę angielskiego pod kątem dydaktycznym, czyli w jaki sposób można prowadzić swój proces uczenia się języka angielskiego i jak się ta nauka przekłada na użycie i nabywanie swobody w komunikacji. Bo dla mnie zapamiętanie słów, regół czy faktów nie jest wystarczającym wyznacznikiem. Mówimy o umiejętności – przypominam, że tym właśnie jest użycie języka angielskiego czy jakiegokolwiek języka. Umiejętność to przełożenie wiedzy (co) na zastosowanie (jak).

 

Duolingo

Program jest przejrzysty a nawigacja stosunkowo prosta. Proces nauki jest podzielony na rozdziały i tematy, te z kolei zawierają w sobie po kilka lekcji. Może się wydawać idealną aplikacją dla osób zmagających się z brakiem czasu i ciągle w biegu, bo jest mobilna i można się uczyć po trochu kiedy znajdzie się kilka minut. Niestety ta prostota niesie ze sobą zagrożenia.

Przetestowałam ją na sobie na obcym dla mnie języku i choć przyswajałam słownictwo szybko traciłam zapał. Zwyczajnie się nudziłam. Nie mogłam dostosować poziomu ani tempa do siebie. Trochę dla mnie za płytka i zniechęcająca, bo miałam zapału na więcej.

 

 

Narracja opisu aplikacji też mnie nie przekonuje – 34 godziny to równowartość semestru. Naturalnie. Semest to około pietnaście tygodni, po dwie godziny w tygodniu. Wychodzi na to samo. No i marketerów poniosło „Everybody agrees”? No nie wiem czy zapytali o zdanie sześć miliardów ludzi. Część prawdopodobnie nie ma smartphone’a. Na dodatek ze sporym prawdopodobieństwem nie wszyscy ludzie chcą się uczyć kolejnego języka. Ale do brzegu – to nadmierne uogólnienie.

 

Na początek spoko. Na dłuższą metę nie padam z zachwytu.

 

Ucz się angielskiego

Serwisu www.uczsiejezyka.pl  zapewnia, że nauka angielskiego dzięki tej aplikacji jest łatwa i skuteczna. I, że możesz się uczyć angielskiego całkowicie za darmo. Pytają „po co płacić za programy, które nie mają więcej słów”? Jak najbardziej.

 

Program opiera się na grupowaniu niezbędnego słownictwa i przydatnych zwrotów w języku angielskim. Zawiera elementy gramatyki języka angielskiego i testy. Zawiera też słownik, odmiany czasów i ściągi z najważnejszymi temataki przydatnymi w szkole.

Szczerze – nie widzę wyróżników tej aplikacji ani usprawnień w nauce angielskiego. Już wyjaśniam.

„Po co płacić za programy, które nie mają więcej słów?” w pewnym sensie to pytanie uchwyciło esencję. W programach do nauki angielskiego, w kursach czy w indywidualnej nauce z nauczycielem czy lektorem nie płaci się za słownictwo. Do tego służy słownik. Bezpłatnie można użyć słownika internetowego. Przewagą słownika internetowego nad papierowym jest wymowa wzorcowa ( to ten symbol głośnika). Odmianę czasowników można znaleźć w większości podręczników, więc ten element niestety też mnie nie przekonuje. A co do ściągi z najważniejszych tematów… no nie wiem. Właściwie nie wiem, co to znaczy. Najważniejszych według jakiego kryterium? I po co do tego ściąga? Spis tematów to właściwie spis zawartości programu lub kursu.

 

 

Moją obawę wzbudziło zastąpienie zapisu fonetycznego wymowy zapisem „jak się czyta”. Z dydaktycznego punktu widzenia to kardynalny błąd.

Docierają do mnie niezadowolone komentarze i pretensje uczniów, którzy wolą taką „wymowę na oko”. Ale. To szkodliwy dla rozwoju umiejętności skrót.

 

Po przyjrzeniu się nowoczesnym, technologicznie „do przodu” mobilnym aplikacjom zastanowiłam się nad bardziej analogową.

 

Old School

Obok mobilnych aplikacji przyjrzałam się też dawniejszej formie nauki angielskiego. Takiej trochę archaicznej, a mianowicie – notes.

Notes to przenośna aplikacja, w której można wybrać indywidulany program nauki angielskiego i wielu innych zagadnień czy przedmiotów. Ma nieograniczone możliwości personalizacji. Można dobrać najdogodniejszy dla siebie poziom oraz słownictwo, gramatykę, wyjątki. Można w nim dodawać dowolne komentarze do każdej lekcji, a nawet każdego fragmentu. Pozwala spersonalizować interface. W każdej chwili można zapisać swój postęp. Zawsze można wrócić gdzie się skończyło. Pozwala na dodawanie własnych elementów. Można do niego wkleić autentyczne teksty, edytować, usuwać i poprawiać. Jest lekki.

Nie zawiesza się niezależnie od przeciążeń. Ma nieograniczone zasilanie, więc nie tracisz wykonanej pracy. Jako urządzenie przenośne nie potrzebuje baterii. Można zawsze przejrzeć swoje postępy. Jest bardzo prosty w obsłudze.

 

Ta aplikacja niesie ze sobą dodatkowe korzyści:

  • pozwala na rozwój kreatywności
  • absolutną selekcję i dowolność
  • działa niezależnie od zasięgu
  • nie wystawia na promieniowanie

Dodatkowo korzystanie z niej niesie daleko idące korzyści – ćwiczy ciało i umysł.

 

Dodatkowo jest kompatybilny z wieloma zewnętrznymi narzędziami – ołówkami, piórami, długopisami, cienkopisami, zakreślaczami, flamastrami. Do wyboru, do koloru. I dostępna jest prawie wszędzie.

Elementy programu można urozmaicać np. tak:

 

najlepsze aplikacje do nauki języka angielskiego

 

A na koniec dodam co warto wziąć pod uwagę na początek. Dość dawno o tym pisałam, ale właściwie jest to zawsze aktualne.

 

Korzystałaś z którejś z wymienionych aplikacji? A może polecasz jakieś inne?