Jak się łatwo uczyć „słówek”

with Brak komentarzy
jak zapamiętywać słówka
Jak uczyć się “słówek”, czyli jak łatwo szybko i skutecznie zapamiętywać słownictwo? Przyznam, że zaczęłam od podstawy pamięci i opisywania jej pod różnymi kątami w nadziei na położenie solidnych fundamentów. Trochę się też ociągałam z przejściem do notatki o zapamiętywaniu “słówek”.
 
Po pierwsze – nie lubię słowa “słówko” w kontekście przyswajania słownictwa w języku obcym. Wiem, widzę i słyszę, że nauczyciele i lektorzy wraz z uczniami mają upodobanie do „słówek”. No, ale mnie na jego widok i dźwięk wzdryga. Taka dziwna przypadłość. Może jest tak dlatego, że nie widzę powodu ani potrzeby zdrabniania w tej kwestii. Może to osobista preferencja. W moim odczuciu przypisywanie fundamentalnym elementom języka (cokolwiek) pejoratywnego wydźwięku nie jest korzystne dla budowy umiejętności sprawnego się nimi posługiwania.
 
Chętnie spojrzałabym na tę kwestię jako metodę małych kroków. Jednak fakt, że pytanie o zapamiętywanie słówek jest tak częste i osoby uczące się innego niż rodzimy języka mają z uczeniem się „słówek” spore trudności sugeruje, że metoda małych kroków nie znajduje tu zastosowania. Dlaczego? Bo małe kroki są skuteczne – kroczki chyba jednak mniej.
 
Po drugie – obawiam się, że bez podstaw chęci mogą spełznąć na niczym, czyli odpowiedź na jak uczyć się słówek nie jest taka prosta. 
To jak? Przechodzimy po tej sporej dygresji do sedna?
 
Dwoma głównymi filarami zapamiętywania są wyobraźnia i kojarzenie. Właściwie wszystkie techniki zapamiętywania opierają się na grupowaniu informacji. Dlatego dużą partię słówek do zapamiętania dzieli się na wiele mniejszych. Następnie kojarzy się je i wiąże ze sobą tak, że słówko przypomina nam swoje znaczenie, a jedna partia słówek przywodzi na myśl drugą.
Używając wyobraźni słowa osadzone w narracji i poparte barwnymi wyobrażeniami łatwiej zapadają w pamięć. Zasadniczo mamy silnie rozwiniętą pamięć wzrokową i widzenie czegoś oczyma wyobraźni tą pamięć wspiera.
Innymi słowy – tworzymy i układany własne historyjki.

Skuteczne zapamiętywanie „słówek”

 
Dlatego najłatwiej i najszybciej jest zapamiętać słownictwo nie pojedynczo i w izolacji, ale w określonym kontekście.
 
W praktyce zapamiętywanie “słówek” wygląda tak, że grupuje się powiązane ze sobą tematycznie słowa. Te słowa osadza się w przestrzeni jak np. urządzenia i czynności związane ze sprzętem gospodarstwa domowego w kuchni, ze szkołą w szkole, z pracą w pracy. Oczywiście sprawdzasz ich znaczenie i zastosowanie.
 
Następnie łączysz je ze sobą w taki sposób w jaki się ich używa i tworzysz krótkie historie. Kiedy już zapamiętasz prostą scenkę naszpikowaną nowymi słówkami dotyczącą np. przygotowania owsianki czy sałatki możesz ją rozbudować wplatając stopniowo nowe słowa. Rzecz w tym, żeby słownictwa używać w taki sposób w jaki robi się to na codzień. Koniecznie go używać. To znaczy mówić. Na głos.
W naszej głowie wszystko brzmi fajnie, a kiedy przychodzi do otworzenia ust i wydania dźwięku, jeśli tego uprzednio nie przećwiczysz, nastaje cisza. Brzmi znajomo?
 
Podkreślam jeszcze (nie) raz – używać. Nie znaczy to zapamiętać i z głowy, ale powiedzieć na głos. Najlepiej kilka razy. Na dodatek symulując rozmowę. Zajmuje to jedynie chwilę, jest raczej bezbolesne. A okazuje się mega skuteczne.
To zalążek muscle memory. Ale o tym później.
 
Tak wyglądałaby kwestia uczenia się słówek na dość podstawowym poziomie.
 
Przechodząc na wyższe poziomy wtajemniczenia słownictwo zwykle staje się bardziej skomplikowane. Zwykle „słówka” wydają się trudniejsze, bo są rzadziej spotykane i w nieznanym kontekście. Na przykład dla mnie słownictwo dotyczące mechaniki kwantowej pewnie byłoby czarną magią. Na szczęście takie słówka nie są mi potrzebne, ale gdyby były jest na to sposób.
Zwykle w przypadku mniej używanych słów stosuję “compare&contrast”, czyli szukam haków. Szukam w pamięci słowa, które już znam i z którym mogę skojarzyć to właśnie poznane. Takie porównania mogą dotyczyć znaczenia słowa lub jego wyglądu (zapisu). W ten sposób uprzednio znane słowo jest dla mnie nośnikiem dla nowego „słówka”. No i po takim wprowadzaniu powtarzam kilkukrotnie takie nowe zestawienie. Tu właściwie niezbędne jest notowanie, które tak zachwalam.

Sama prawda o uczeniu się „słówek”

 
Teraz trochę brutalnej prawdy.
Powyższe sposoby nie są niczym nowym. Są bardzo skuteczne w zapamiętywaniu “słówek”.
Problem z tymi sposobami najczęściej tkwi w tym, że nie są prawidłowo stosowane.
 
Kiedy osoba ucząca się od dłuższego czasu pyta mnie jak to robię, że mam obszerny zasób słownictwa odpowiadam:
Interesuje mnie komunikacja, jestem ciekawa słownictwa. Upraszczam i ułatwiam sobie przyswajanie słów stosując powyższe.
 
Wtedy zwykle przestają słuchać. Niestety.
 
Może uważają, że kojarzenie i wyobraźnia są zbyt prostymi sposobami na uczenie się „słówek”. Ale zapamiętywanie naprawdę nie musi być trudne i żmudne. Cała magia tkwi w prostych czynnościach, powtarzanych systematycznie.
 
Wiąże się to ze specyfiką naszego mózgu, psychologią i neuroplastycznością.
 
Stosuję te metody od wielu lat. Czasem na zapamiętywanie słów i informacji z pozoru nie powiązanych ze sobą. 
Podsumowując, żeby uczyć się „słówek”, czyli słownictwa, skutecznie:
 
 
  • Stosuj słownictwo dotyczące określonych zagadnień w sytuacjach, w których one naturalnie występują.
 
  • Nie przejmuj się i nie poddawaj kiedy nie wychodzi od razu idealnie – to zupełnie normalne.
 
Ćwiczysz regularnie i stopniowo zauważysz rezultaty.
 
 
 
  • Mów głośno z pamięci. Ćwicz, sprawdzaj i poprawiaj.
 
  • Powtarzaj. No cóż. Raz nie wystarczy.

Podobnie jak od jednej wizyty w siłowni nie pojawia się sześciopak (no chyba, że z supermarketu) płynność językowa nie powstaje po jednym powtórzeniu.

 
  • Notuj tak jak lubisz. Organizuj po swojemu. Przeorganizowuj aż znajdziesz taki styl jaki pasuje tobie.
 
Dzięki typowej nauce list “słówek” można zapamiętać paręset słów dziennie. Tylko po co, jeśli nie wie się jak ich używać?
Najczęstrzym problemem wynikającym z zakuwania na pamięć jest nieumiejętność używania tak zapamiętanych „słówek” w zdaniach.
 
“Słówka” zakute na pamięć są trochę jak luźne ziarenka, niewiele z nich wynika. Są dla mózgu abstrakcją wpadającą mniej więcej jak email do folderu spam
 
Im bogatszy kontekst i bardziej interesujący, tym szybciej uczysz się “słówek”, czyli słownictwa i rozmowy. Między innymi dlatego immersja uważana jest za tak skuteczną metodę. Dowiedz się na jej temat więcej i jak sprawić, żeby realnie działała. Wszystko zależy od paru czynników.
 
Jeśli zastosujesz submersję, czyli zmodyfikowaną wersję immersji, możesz oprzeć się na twierdzeniu Einstein’a i zaangażować wyobraźnię. Im bardziej się wczujesz w sytuację i barwniej opiszesz ją dla siebie, tym większe szanse na utrwalenie.
 
Podsumowując – od zakuwania “słówek” skuteczniejsze jest przyswajanie słownictwa zdaniami i w nawiązaniu do sytuacji. Im barwniej tym lepiej. Dodatkowo wymyślanie własnych skojarzeń pobudza kreatywność, ciekawość i wyobraźnię. To tyle na teraz.
 
Z doświadczenia wiem, że lubimy cudowne metody, ale nic nam po nich jeśli ich nie zastosujemy. Dlatego, zachęcam cię do spróbowania na małej próbce. Wybierz garść słownictwa, którego się uczyłaś, ale bez większych fajerwerków, i spróbuj zastosować wskazówki.
Możesz wybrać też nowe słownictwo powiązane z bliskim sobie obszarem – zainteresowaniami, pracą czy rozrywką.
 
Zachęcam, żebyś się zdeklarowała do działania w komentarzu – stworzysz dla siebie kotwicę i rozpoczniesz proces już teraz. Inaczej szanse na odłożenie na wieczne-nigdy rosną. Do dzieła!

To jak? Dasz znać czy spróbujesz?