Getting things DONE – Jak realizować plany

with 1 komentarz

O Getting Things Done Davida Allen’a może przy innej okazji.

Tu skupię się na prostej i zwięzłej formule ogarniania. Pytanie Are they getting things done? utkwiło mi w pamięci w czasie stażu w marketingu. Chyba się do w czasie stażu przykładałam, bo po nim zostałam w firmie na kilka lat.

Oficjalne godziny pracy, jak w większości tradycyjnych układów, przypadały na 9am do 6pm. Jednak, właściwie rutynowo, biuro zapełniało się około 8.30 rano. Zwykle towarzyszyła tej porannej zbiórce aura planowania i działania. Zanim zaroi się jak w ulu.

Choć nie jestem zwolenniczką pracy poza określonymi jej godzinami to takie przedbiegi miały swoje benefity. Pomijając chwilę ciszy i spokoju przed porannym small talk i kawą był to idealny moment do przygotowania się na produktywny dzień. Pomimo różnych indywidualnych preferencji, po odpoczynku nasza energia lubi być na wyższym poziomie.

Do wykorzystania tej zwyżki energii można użyć D.O.N.E. zaczerpnięte z Follow Through Formula Marie Forleo.

 

To Get Things D.O.N.E.

 

D – Define & Decide

 

Decyzja i definicja. Pozostawiam dowolność w kwestii kolejności. Osobiście lubię najpierw wiedzieć CO mam ogarnąć, zrozumieć z czym mam do czynienia. Następnie decyduję, co zrobić. W sytuacji, gdy opcji jest za dużo biorę się za tą, którą jestem w stanie popchnąć do przodu od razu.

Często pracujemy nad zbyt wieloma projektami. Na raz. To niestety nie działa.

Zbyt wiele zajęć rozprasza uwagę i zamiast osiągać widoczny postęp choć w jednym kierunku, miotamy się. O magii pracy w skupieniu znajdziesz więcej tutaj.

Bez jasno zdefiniowanego celu podróży można desperacko bić pianę stojąc w miejscu zamiast płynąć do wybranego portu.

Krok I

Decyzja. W podstawowym znaczeniu tego słowa decydować pochodzi od łacińskiego decidere, co oznacza odciąć. Podejmując decyzję czas trwania jednego projektu powinnyśmy odciąć się od wszystkich innych i skupić całą energię na wykonaniu konkretnego zadania.

Krok II

Definicja. Ustalenie bardzo konkretnie do jakiego rezultatu dążymy.

Najlepiej żeby rezultat był mierzalny, konkretny i osiągalny.  Warto ustalić dla siebie jak będę się czuło, dzięki czemu będę wiedziała, że osiągnęłam cel.

Bez żadnych wątpliwości. Załatwione. Odhaczone.

Trochę tak jak w HD  High Definition, czyli bardzo ostry i wyraźny obraz.

 

O – Organise

 

Organizacja. Zorganizuj swoje działania i otoczenie. Już słyszę ale… ale…  No właśnie nie. Jeśli działanie nie jest zaplanowane i zapisane to nie jest zorganizowane.

Jak to mawiają spece “If it’s not scheduled, it’s not real  Jeśli coś istnieje tylko w wyobraźni to jest marzeniem nie celem. Karmimy się iluzją. Plany, żeby zadziałały wymagają wcześniejszego opracowania!

Jeśli zabraknie szczerości na wstępie, to nie dość Ci zależy.

Trochę jak z wizytą u ulubionego fryzjera – czekasz aż nie będzie wolnego terminu? Chyba nie. Na termin się ZAPISUJESZ, prawda? Dlaczego? Może dlatego, że masz świadomość ograniczonego czasu i ewentualnego braku terminów. Może przed tem próbowałaś gorączkowo umówić się w ostatniej chwili. Teraz jak na czymś Ci zależy nie czekasz. Nie ma sensu oczekiwać, że przeszkody spadną jak grom w pakiecie z rozwiązaniem z jasnego nieba.

 

N – No Train

 

Pociąg do NIE!

Tim Ferriss nazywa to Metoda na dwulatka. Na wszystko ‚NIE’

Sztuka eliminacji i odmawiania. Ale tak serio, komu odmawianie nie sprawia trudności?  Jak sięgam pamięcią, to właściwie rzadko przychodziło mi z łatwościa odmawianie.  Częściej miałam tak, że uczynność wykręcała mi ramię. Jak często zgadzasz się załatwiać sprawy, na które i tak nie masz czasu, ani ochoty? Jak się przez to czujesz? Zwykle ani mnie to cieszy, ani rozwija. Pożeracz czasu i energii.

Innymi razy masz ochotę na coś, co powinno poczekać, ale FOMO (Fear Of Missing Out) kusił i sprowadzał na manowce? Nie ma lekko…

Rzecz nie w tym by nie być pomocnym, ale w trzymaniu się własnych priorytetów. Aby strategicznie doprowadzić zadanie do końca konieczna jest umiejętność opierania się prośbom, pokusom i wszelkim działaniom, które sprowadzają na poboczne ścieżki i oddalają od celu. Eliminacja rozpraszaczy.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Nie można być jednocześnie na kilku imprezach, w kilku pociągach. Przyjmując jedną propozycję odrzucamy inną. Mówiąc tak kilku ciekawym pomysłom nie realizujemy żadnego. Zawsze coś za coś.

Ustal, co jest dla Ciebie ważne. To wymaga wykonania w pierwszej kolejności, przed wszystkim innym. Z czasem wejdzie to w nawyk.

 

E – Execute

 

Egzekucja, czyli wykonanie działania. Decyzja została podjęta. Plan opracowany. Ewentualne cuda przemyślane. Wszystko zapisane.

Czas zakasać rękawy i wykonać. Same jesteśmy odpowiedzialne za własne efekty. 

Nie ma zmiłuj. Wróżki-podróżniczki tego za mnie nie zrobią. Akcja.

 

Podsumowując:

Definicja i decyzja. Organizacja. Nie ulegać pokusom. Egzekwować.

 

PS. Jeśli te cztery kroki Cię przerażają, zacznij od pierwszego.

Koniecznie. 

Pamiętaj, jeśli oszukujesz, oszukujesz tylko siebie.

Powodzenia:)

 

Który krok sprawia ci największą trudność?

Absolutne podstawy uczenia się

with 1 komentarz

 

Jeśli myślałaś, że edukacja się kiedyś kończy, to czeka Cię niespodzianka. Nawet jeśli kiedyś przestaniesz chodzić do szkoły, nauka się nie kończy na odebraniu dyplomu.

Przy zawrotnym tempie życia i ogromnym rozwoju technologii w naszym dobrze pojętym interesie jest być na bieżąco. Dostęp do edukacji jest teraz łatwiejszy niż kiedykolwiek. Położenie nie gra roli. Połączenie z internetem wystarczy. Można uzyskać dostęp do absolutnie wszystkiego – od kursów szydełkowania po wykłady na Stanford University. Teoretycznie można studiować na Harvardzie mieszkając w Leszczynach. Z zaciekawieniem obserwuję wysyp kursów w sieci. Tylko jak tą wiedzę wykorzystać? Jak i kiedy się uczyć?

Jak się uczyć – efektywnie?

Kiedyś brak dostępu do informacji był głównym utrudnieniem dla rozwoju. Paradoksalnie sytuacja się diametralnie zmieniła i nadmiar informacji stał się nieoczekiwanym problemem. Klęska urodzaju.

Jak w tamim razie sprawić żeby kursy przynosiły nam efekty? Bo to, że jest czegoś dużo nie zawsze znaczy, że jest to dobre. Czasami od przybytku jedna głowa boli.

Wiele osób podchodzi do nauki jak do konieczności. Z oporem. Nie dla przyjemności poznawania czy dla wykorzystania możliwości jakie zdobyta wiedza umożliwi. A szkoda.

Tak jak przy wszelkim rozwoju i nabywaniu kompetencji, nastawienie ma znaczenie. Właściwe podejście może przysłużyć się działaniu bystrzej zamiast ciężej.

 

Dla przejrzystości zebrałam kilka czynników zwiększających efektywność nauki

 

• Pamiętaj, że robisz to dla siebie. Pozytywne nastawienie to podstawa. Nawet jeśli nie uwielbiałam geografii, to zaliczenie ćwiczeń uwolniło mnie od poprawki. A to już coś.

• Unikaj katastroficznego myślenia. To, że nie idzie mi jak z płatka, to nie koniec świata. Krok po kroku będzie szło mi lepiej, będzie trochę lżej. Nie poddawaj się przy pierwszym potknięciu. Zaliczyliśmy setki potknięć, a jednak jakoś nauczyliśmy się chodzić, prawda?

• Unikaj skrajności. Zamiast “bo mi nigdy nie wychodzi”, przejdź na “ Tym razem mi nie wyszło. Co mogę poprawić?” Warto wyciągać wnioski.

• Nie porównuj się. Porównywanie się – największa zmora wszechczasów.

Każda osoba jest inna. Każda tworzy własne struktury i układy wiedzy. Jestem przeciwna one-size-fits-all.
Ponad to, porównywanie się niczemu nie służy. Jedynie psuje nam humor.

 

Ciemna strona mocy

 

Przy mnogości źródeł i materiałów pojawia się problem. Jak odnaleźć się w tym ogromie możliwości? Wszelkie materiały, książki, PDFy, szkolenia kuszą zewsząd. Pojawiają się dwie kwestie:

  • co i jak wybrać
  • jak to przyswoić

 

Kwestia wyboru to temat na inną okazję. Opcji, sposobów i kryteriów jest masa. Tym razem chcę się na chwilę zatrzymać przy przyswajaniu wiedzy.

 

Spiralny proces edukacji

 

Postanowiłam odkurzyć wiedzę o założeniach i metodyce edukacji. Konkretnie Spiralnym Procesie Edukacji (SPE). Ogromnie mi on utkwił w pamięci. Może to, że musiałam się wykazać kreatywnym łączeniem informacji na zaliczeniu z Metodyki Nauczania miało z tym coś wspólnego:) Na tym zaliczeniu myślałam, że uczenie się jest liniowe, od A – B – C aż do Z. Oczywiście się myliłam.

Już wyjaśniam dlaczego to był błąd.

 

Umówmy się, jeśli chodziłaś do podstawówki to doświadczyłaś spiralnego procesu edukacji. Na nim są oparte pierwsze lata szkolne.

W skrócie – początkowy etap szkolnictwa jest rozłożonym na 3 lata. Oznacza to, że wiadomości i umiejętności zdobywane w tym okresie będą powtarzane, pogłębiane i rozszerzane. Na każdym z trzech etapów wiedza i umiejętności są budowane w oparciu o to, czego już się uczyliśmy.
Zakres tych wiadomości i umiejętności jest tak ułożony, żeby mógł być realizowany i dostosowany do przeciętnych możliwościach poznawczych. Jest spiralny, bo łączy elementy już znane z nowymi w tym samym zakresie.

 

 

Dla wielu z nas mogą to być odległe czasy. I choć możemy ten okres słabo pamiętać, albo mieć lepsze lub gorsze z niego wspomnienia, to umiejętności w tym okresie nabyte tworzą podstawę do wszelkiej późniejszej nauki. W sprzyjających warunkach można kształcenie zorganizować tak, by wspomóc znacznie większy niż przeciętny rozwój.

Dlaczego o tym piszę? Żeby przypomnieć i uzmysłowić sobie, że na początku nic nie umiałam.

 

Celem edukacji jest wspomaganie w rozwoju intelektualnym, emocjonalnym, społecznym, etycznym, fizycznym i estetycznym.

 

Oprócz mojego nastawienia i wyboru tego, co w siebie wtłaczam, ważne jest moje przygotowanie do tego procesu.
Uparcie podkreślam – to jak jestem nastawiona jest mega istotne. Zasadnicze znaczenie ma też nasze otoczenie.
To bardzo ważne, żeby pamiętać – albo sobie przypomnieć – o życiu w zgodzie z samą sobą.

Pomimo wzniosłych założeń różnie to z edukacją bywa. Szkoła niejedno ma za uszami, ale z założenia od dzieciństwa edukacja ma wspierać rozwój umiejętność, świadomość przynależności społecznej (do rodziny, grupy rówieśniczej i wspólnoty kulturowej) oraz dbania o otoczenie i przyrodę. Jednocześnie dąży się do ukształtowania systemu wiadomości i umiejętności potrzebnych człowiekowi do poznawania i rozumienia świata, radzenia sobie w codziennych sytuacjach oraz do kontynuowania nauki. Takie są założenia podstawy programowej.

Na starcie oczekiwania względem nas są wysokie – w pozytywny, wspierający sposób, taki który ma nas wyposażyć na przyszłość.

 

Formal education will make you a living; self-education will make you a fortune. Jim Rohn

To jeden z moich ulubionych cytatów 🙂

 

Formalna, podstawowa edukacja to podstawa, ale cała reszta jest w naszych rękach.

 

Każdy z nas ma w sobie dziecko, które – niestety – w dorosłym życiu stawiamy do kąta. Jakoś z czasem wielu dorosłych nabiera tendencji to komplikowania spraw. Spodziewamy się jakiś cudów, magicznych metod. W rzeczywistości sprawa jest dużo prostsza. Może warto spojrzeć z perspektywy dziecka?

Takie dziecięce podejście ma genialne właściwości. Dzieci szukają prostych rozwiązań, domagają się swojego – nawet w trudnych sytuacjach. Dziecko ma zwykle w sobie naiwność i zapał, które umożliwiają branie się z życiem za bary, pokonywanie niemożliwego, bo zwyczajnie nie wie, że się nie da.

Dla mnie w edukacji liczy się świadomość – po co.

 

A jakie jest Twoje DLACZEGO?

 

 

1 6 7 8 9