Jak określać cele

with Brak komentarzy

JAK ROZPOCZĄĆ WYZNACZANIE CELÓW

 

Może dość nietypowo, ale pasuje mi ustalanie celów po pierwszym kwartale. Trochę to odmienne podejście do ustalania celów od zwykle przypadającego na początek roku planowania. Mi pasuje to szczególnie z kilku powodów

 

  • koniec i początek roku finansowego

 

  • wynikający z poprzedniego koniec i początek roku urlopowego, jeśli pracuje się w firmie, która podlega takiemu kalendarzowi finansowemu

 

  • pierwszy kwartał mija i jest to dobry moment na przyjrzenie się temu o czym rozmyślałam przez ostatnie trzy miesiące

 

W styczniu, zwykle po chwili przerwy postanawiasz, że zaczniesz ćwiczyć, zdrowiej się odżywiać, rozwijać swoje hobby, zmienisz pracę, nauczysz dodatkowego języka, otworzysz swój biznes i zwiedzisz świat. No wiesz, wszystko to, co chciałoby się zrobić, ale jakoś nie wychodzi.

Badania przeprowadzone w oparciu o uczęszczanie do siłowni wskazują, że zapał opada już po paru tygodniach. Ewentualnie opłata członkowska przypomina nam o regularności. I na tym się kończy. Siłownie i kluby fitnes realizują swój target.

 

Jeśli się nad tym zastanowisz, niezależnie od tego jaki zapał towarzyszył Ci przy wymyślaniu noworocznych postanowień, pewnie zdarzyło Ci się ‘wypaść z toru’.

Wszystkim nam się to zdarzyło.

Początki wcale nie są łatwe i określanie celu, a już z całą pewnością jego wprowadzanie w życie, wymaga wprawy. I żeby było śmiesznie trzeba się przygotować do przygotowania celu:)

 

Jak przygotować się do wyznaczania celów

 

To jak to zrobić?

Można marzyć, mieć na myśli, a nawet mieć w planach. Dopóki cel nie jest zapisany i konkretny, no cóż jest marzeniem. Niestey może się okazać, ży przyjdzie je nam między bajki włożyć.

Wierzysz w moc sprawczą zapisanych celów? Może słyszałaś, że trzeba je porządnie rozpisywać i codziennie powtarzać. Ale jak długo w tym sumiennie i systematycznie trwasz?

Z obserwacji i własnego doświadczenia wiem, że dwa czynniki mają ogromny, zasadniczy wpływ na porażkę w osiąganiu celu.

 

  • źle sformułowany cel

 

  • słaba motywacja do jego osiągnięcia

 

Wytrwaj ze mną jeszcze chwilę. Będzie warto.

Różne źródła i ludzie sukcesu potwierdzają, że określenie celu jest konieczne w jego osiągnięciu. Ba, nawet podają dokładne kroki. Szkopuł tkwi w tym, że większość z nas nie wiem jak się do tego zabrać. Więc, żeby ułatwić ten proces zacznij od garstki zasad.

Trzymaj się określonej, niewielkiej liczby celów. Szczerze – na ilu elementach jesteś się w stani skupić na raz? Nie warto narażać naszej uwagi.

Na początek lepiej sobie nie utrudniać i ograniczyć cele do około pięciu. I nie oszukuj łącząc i mieszając cele. Rozgranicz je. Podziel na kategorie czy obszary. Skup się na każdym z osobna. Rozproszenie uwagi na skupianie się na wszystkim, na raz, jest głównym wrogiem osiągnięcia celu!

Skup się na garści celów, tak żebyś mogła je wyrecytować z pamięci. Banał “ w nocy o północy” się tu sprawdza, bo jeśli musisz się za każdym razem zastanawiać, co to jest co masz osiągnąć, to energia pochłonięta przez takie zastanawianie oddala nas od osiągnięć. Niestety.

 

SMART

 

Be smart!

Pierwszy raz zetknęłam się z tym akronimem na studiach. Początkowo miałam ogromny problem rozbić jakiekolwiek założenie według tego modelu. To wymaga powtórzeń i praktyki, żeby nabrać wprawy. Cel musi spełniać następujące kryteria:

 

Specific – Sprecyzowany, jak najdokładniej oddający to, co chcesz osiągnąć. Szczegółowo.

 

Measurable – Mierzalny, wedle starego powiedzenia “ co się mierzy, zostaje zrobione”. Więc najlepiej określić ilościowo, co się chce osiągnąć.
Na przykład “ Chcę zarobić więcej niż w zeszłym roku.” Ale o ile więcej? “Chcę zarobić 5tyś więcej” bardziej stymuluje wyobraźnie.

 

Actionable – Akcja, Akcja! Każdy cel najlepiej żeby rozpoczynał czasownik określający co zrobiłam (“rzuciłam”, “skończyłam”, “wyeliminowałam”, “przebiegłam”) niż jaka “jestem”.
Zamiast “Jestem szczupła” -> “ Zrzuciłam 2kg”. “Noszę rozmiar 38”

 

Realistic – Realistyczny! Tu trzeba być ostrożnym. Tak, warto stawiać sobie wysoko poprzeczkę. Zdecydowanie. Ale jest “ale”. Na początek w granicach zdrowego rozsądku. Dlaczego? Żeby przyzwyczaić się do osiągnięć. Osiąganie celu ma nas wytężyć, ale nie złamać. Co gorsza przy dużym celu, po początkowym entuzjazmie, wkrada się zwątpienie. Cel ma być ambitny, ale jeśli nie łazisz po górach nie zakładaj natychmiast zdobycia Mount Everest. Przynajmniej nie od razu 😉

 

Time-bound – Termin, określony w czasie. Przypisz mu czas trwania. Opcją jest też data, ale ja skłaniam się ku blokom, bo ułatwiają mi monitorowanie postępu. Jeśli ustalę pięć celów i wszystkie z datą końcową 31 grudnia, to może być lipa. Wolę ustalać cele na kwartały i półrocza. Czemu? Bo mogę zacząć w dowolnym momencie i zachęca mnie to do podziału działań na miesiące i tygodnie. Jak to mówią praktycy “Cel bez daty ukończenia jest tylko marzeniem”.

Marz, ale żeby urzeczywistniać marzenia ściągaj je na ziemię z datą lądowania.

Kiepski: “ Zgubię 5 kg”
Lepszy: “ Zrzucę 5kg w trzy miesiące”. Jeszcze lepszy “ Jest 5 luty. Piątego czerwca ważę o 5kg mniej, czyli X”.

 

Zapisz je! Bardzo, bardzo, bardzo ważne!

Verba volant, scripta manent ~ Słowo ulatuje, pismo zostaje 

Zauważyłaś kiedyś jak myśli ulatują? Miałaś ten świetny pomysł i jakoś Ci umknął? A próbowałaś kiedyś zapisać myśl i złapałaś się na tym, że ją przeredagowujesz, bo nie ma za wiele sensu jak ją czytasz? Takie zapisywanie pomaga myśli nabrać kształtu i ostrości. Wyłania ją z czeluści umysłu.
Zapisywanie nadaje kształt abstrakcyjnym konceptom. Zapis widać, można do niego wrócić, sprawdzić, zweryfikować. W ten sposób cel staje się bardziej konkretne

 

Powtarzaj często. Przepisuj codziennie.

 

Zapisywanie ma moc sprawczą. Nie wierzysz? A składałaś kiedyś podanie do szkoły, do biblioteki, o legitymację, dowód osobisty? Wszystko odbywa się na piśmie, prawda?

Takie zapisywania sprawia, że cel utrwala się w naszej podświadomości. Brian Tracy zaleca zapisywanie już określonych celów codziennie przez kolejne 21 dni. Kluczem jest się inspirować na „Dzień Dobry”, zanim ” To Do List” wymknie się spod kontroli.

Magia 21 (poza Black Jack’em) polega na utrwalaniu nawyku. Na mnie podziałało. Może na Ciebie też zadziała.

Nie dowiesz się jeśli nie spróbujesz.

 

Jakie są Wasze doświadczenia z ustalaniem cel? Co sprawia Wam największą trudność?
Podziel się sukcesami !

Pierwszy krok w ujarzmianiu edukacyjnego chaosu

with Brak komentarzy

 

Zabieranie się za cokolwiek potrafi być prawdziwą zmorą.

Jak zjeść całego słonia? Wygląda jak takie klasyczne pytanie na rozmowie kwalifikacyjnej z typu dla kreatywnych. Jak w przypadku większości pytań pewnie istnieje oczywista odpowiedź. Prawdopodobnie szukamy jej okrężną drogą.

To jak zjeść słonia? Nie na raz. Na pewno nie w całości. Po kawałku.

 

Jak zacząć działać w 3 krokach?

 

Bite Size.

 

Duże zadania, zwłaszcza dla nas nowe, potrafią skutecznie zniechęcać. Im dalej w las tym więcej drzew. Zdobywanie nowego doświadczenia potrafi podstępnie zbijajać z tropu, wyprowadzać na manowce. Na początku nie wiesz czego nie wiesz.

Trzeba się nie dać. Im szybciej sobie uświadomię, że to obawa lub niewiedza ze mną pogrywają tym szybciej będę w stanie się z nimi uporać. No i przyda się przewodnik.

 

Zabieranie się do mojego słonia zaczynam od zapoznania się z nim. Oglądam. Robię notatki. Zastanawiam się, co już wiem. Czego nie wiem?
Po takim przygotowaniu porządkuję elementy.

Taki słoń to zwykle projekt z wieloma niewiadomymi. To te niewiadome potrafią nas zniechęcić do działania. Albo jeszcze lepiej – wciągnąć w ruchome piaski poszukiwania. Od jednej ciekawostki do drugiej, a słoń sobie stygnie.

 

W trzech krokach

 

  • Co wiem na temat?
  • Czego będę musiała się dowiedzieć?
  • Jaki pierwszy, najmniejszy krok mogę zrobić od razu?!

 

Trzeci krok jest szczególnie ważny. Za sprawą podjęcia natychmiastowego działania wprawiasz proces w ruch, tak żeby wytworzyć momentum. A zaczynając projekt od czegoś znanego i łatwego zmniejszam prawdopodobieństwo potknięcia i wywalenia się na samym wejściu.

Mega ważna jest świadomość, że napotkam momenty, w których jestem zielona. Żeby się nie wykoleić muszę przygotować, co zrobię jeśli natrafię na przeszkody albo ślepe uliczki. Jak już to będę wiedziała będzie mi łatwiej szukać pomocy.

Pomyślałam, że rozprawię się z nurtującymi mnie pytaniam. Poszukiwałaś kiedyś odpowiedzi na jakiekolwiek pytanie?

I co w takiej sytuacji robisz?

Zwykle pytam Wujka Dobra Rada – Google 👀

Najlepsze czego nauczyłam się na stażu. Niby takie oczywiste, ale wiem, że lubimy zadawać najoczywistsze pytania dość bezmyślnie.

 

Open your eyes. Google It!

 

A tak serio to łączę Google i YouTube, bo lubię słuchać.

Zaczynam od oczywistych oczywistości, żeby uniknąć swoistej klęski urodzaju.

Jak na językowca przystało wszystko w świecie opiera się dla mnie na jakimś języku (o tym może przy innej okazji). Wypisuję garść najczęściej powtarzających się określeń. Hasła. Trochę czasochłonny sposób, ale sprawdza mi się przy nowych zagadnieniach. Nawiazuje do popularnej metody imersji – zanurzenie w temacie.

Zabierając się za blog najpierw sprawdziłam z czym to się je. A tu domeny, serwery, motywy, wtyczki. No i jeszcze zaczęłam po angielsku:) Oglądając tutoriale 😅

Ale do czego zmierzam?

Zadaję sobie pytania, szukam odpowiedzi, brnę głębiej aż utykam w nadmiarze.
Nadmiar źródeł i materiałów bywa męczący dlatego odsiewam.

A może właśnie w tym rzecz. Skupić się na jednej, istotniej kwestii na daną chwilę. Nie żąglować, tylko przysiąść i ogarnąć jeden krok porządnie. W skupieniu.

Po dziesiątkach webinarów i szkoleń zastanawiam się jak wielu z uczestników wdrożyło zdobytą wiedzę i osiągnęło efekty?

Żeby przyswoić tą wiedzę trzeba ją stosować. Przełożyć teorię na praktykę.

Jeśli Ciebie też interesuje działanie i rezultaty, osiąganie swoich celów i realizowanie siebie będzie mi miło w Twoim towarzystwie.

 

The first step is learning how to do it.
Finding and obtaining the insight and the tools and the techniques you need
Understanding how it works.

But step two is easily overlooked. Step two is turning it into a habit.

Committing to the practice.

Showing up and doing it again and again until you’re good at it, until it’s part of who you are and what you do.

Most education, most hardware stores, most technology purchases, most doctor visits, most textbooks are about the first step.

What a shame that we don’t invest just a little more to turn the work into a habit.

Seth Godin

 

 

Seth ują po mistrzowsku uczenie się jak ‘to się robi’. Odnajdywanie i nabywanie narzędzi i technik potrzebnych do zrozumienia jak to działa.

Ale drugi krok można łatwo przeoczyć. Drugi krok to przekształcanie w nawyk.

Poświęcenie uwagi wdrażaniu wiedzy w praktyce. Nabywanie umiejętności i stawanie się kompetentnym.
Większość edukacji, większość sklepów z narzędziami, nabywanie większości technologii, większość podręczników dotyczy pierwszego kroku.

Jaka szkoda, że nie inwestujemy trochę więcej w przekształcenie [wiedzy z ] tych działań w nawyk.

I tak rozważając dzwoni mi popularne “wiedzieć co i jak”, a mam wrażenie, że poprzestajemy na na poszukiwaniu coraz więcej ‘co’ zamiast przejść do ‘jak’.

Od nadmiaru wiedzy podobnie jak od nadmiaru słodyczy możemy nabawić się mdłości.

 

 

A Ty? Też tak masz? Z brakiem lub nadmiarem czego się zmagasz? Chciałabyś się z tym rozprawić?

Jak sobie radzić z krytyką?

with Brak komentarzy

Interakcje między ludzkie dotyczą większość z nas niemal codziennie. W bliższych i dalszych relacjach. Obserwujemy i jesteśmy obserwowani. Nadajemy i odbieramy komunikaty – czasem mówimy, rozmawiamy i komunikujemy się. Zdarza się nam też udzielać bądź doznawać krytyki. Jak zatem radzić sobie z krytyką?

 

Nie ma co czarować – z reguły mało kto lubi być krytykowany. Mnie zastanawia udzielanie świadomej informacji w morzu krytycznych informacji, pół-informacji i pseudofaktów.

 

Zgodzisz się chyba, że z zasady nie lubimy krytyki. A konkretniej – nie lubimy być krytykowane.
Wśród indywidualnych reakcji na krytykę podstawową bywa reakcja obronna, prawda?

 

Czym właściwie jest krytyka?

 

Tak żeby zacząć rzeczowo warto określić definicję krytyki – formalną i potoczną.

Słowo Krytyka pochodzi z łaciny, gdzie znaczy osądzający – analiza i ocena dobrych i złych stron z punktu widzenia określonych wartości. W świetle takiej definicji spodziewałabym się zrównoważonego podejścia zmierzającego do formułowania obiektywnej opinii. Ale, no bo zwykle jest jakieś ‘ale’, w życiu poza-akademickim, codziennej rzeczywistości, spojrzenie lubi się skupiać na złych stronach, zapominając o analizie. No i punkt widzenia i określenie wartości lubią być subiektywne.

Dalsza część definicji przypomina, że krytyka jest niezbędnym elementem myślenia. Hmmm… powiedziałabym, że analiza i myślenie są niezbędnymi elementami myślenia, ale niech będzie.

 

Formalnie krytyka dotyczy poprawności.

 

No dobrze, to dlaczego nie lubimy być krytykowani? Może dlatego, że nie lubimy być oceniani? Niestety tak się składa, że od wczesnych lat szkolnych jesteśmy do oceniania przyzwyczajani. A może pomimo przyzwyczajenia, to jako dorosłe osoby, mamy wyrobioną postawę i opinię o sobie? A może raczej odwrotnie? Może kwestia pewności siebie gra w tej kwestii istotną rolę?

W mowie potocznej krytyka kojarzy się z atakiem, a przed nim się bronimy. Naturalnie.

 

Jeden ze sposobób na radzenie sobie z krytyką

 

Czym się różni krytyka od konstruktywnej krytyki? Co sprawia, że jest konstruktywna?

Nie zależnie od sytuacji, czy informacja pochodzi od przełożonego, kogoś znajomego czy obcego krytyka zwykle podnosi nam ciśnienie i wpływa na nasze samopoczucie. Trudny, niewygodny temat, bo dotyczy spraw, które wpływają na to jak postrzegamy siebie.

Zanim zabierzemy się do wygłaszania krytyki najlepiej zastanowić się jaki jest jej cel. Można, na przykład, przepuszczenie komunikatu przez Trzy Sita Sokratesa.

W skrócie, zanim zaczniemy mówić, zawsze powinniśmy przesiać to, co chcemy powiedzieć.

Pierwsze sito to sito prawdy. Czy sprawdziłaś, że to co masz mi do powiedzenia, jest zgodne z prawdą? Skąd pochodzi dana informacja, czy jest faktem czy może czyjąś opinią?

Jeśli nie mamy pewności co do prawdziwości informacji dobrze przesiać to przez drugie sito, którym jest sito dobra. Czy to, co tak bardzo chcesz powiedzieć jest przynajmniej jakąś dobrą wiadomością?

Jeśli nie jest to nic dobrego, wręcz przeciwnie… to warto użyć trzeciego sita. Czy to, co zamierzasz powiedzieć, jest przynajmniej pożyteczne?

Jeśli raczej nie, to lepiej nie mówmy o tym wcale – powiedział Sokrates.

“Jeżeli to, co chciałaś powiedzieć nie jest ani prawdziwe, ani dobre, ani pożyteczne, wolę nic o tym nie wiedzieć. A i tobie radzę o tym zapomnieć.”

W świetle Sokratesowskiej mądrości warto siebie zapytać jako odbiorcy

  • jaka jest intencja nadawcy komunikatu?
    Czy ktoś informuje mnie o powstałym błędzie? Czy przedstawia mi sytuację ze swojego punktu widzenia? Czy komunikat nastawiony jest na poprawę sytuacji?

Chyba łapiesz o co chodzi. Ogólnie rzecz biorąc – czy informacja zmierza w kierunek poprawy czy jest bezcelowa.

  • czy zgadzam się z treścią komunikatu? Tu przyda się rozdzielić treść od formy.

Jeśli otrzymam informację “ale jesteś wysoka, może nie powinnaś chodzić w szpilkach”, to choć niekoniecznie zawsze zgodzę się z nadawcą tego komunikatu, to zgadzam się z FAKTEM, że jestem wysoka. Wzrost jest faktyczną cechą, kwestia obuwia opinią i indywidualnym wyborem.

Nie mam problemu z krytyką mojego wyboru, bo nie mam problemu ze swoim wzrostem. Gdyby sprawa dotyczyła czyjejś tuszy i ubioru, podejrzewam, że nie raz mogłoby być to kłopotliwe.

  • kim jest dla mnie osoba udzielająca mi krytyki?

Jeśli krytykuje nas osoba ważna lub/i bliska jest nam trudniej się ustosunkować do komunikatu, bo taka krytyka wywołuje poczucie zagrożenia. Odczuwane zagrożenie może być bezpośrednie np. w relacji przełożony-podwładny, ale może też wynikać z podświadomej obawy o bycie odrzuconym. Zostało nam to z czasów plemiennych, kiedy odrzucenie i wyizolowanie mogło skutkować zagrożeniem bezpieczeństwa.

 

Radzenie sobie z krytyką to dość obszerne zagadnienie, ale na początek przyda się ustalić czy zgadzamy się z udzieloną informacją. Jeśli tak, to możemy ją potwierdzić i za nią podziękować. Można powiedzieć: “też tak sądzę” co rozładuje sytuację , bo oboje macie rację. Nawet jeśli jest to negatywna informacja, ale przekazana na podstawie dobrych intencji może pomóc nam w korekcie zachowania.

Jeśli nie zgadzasz się z informacją wystarczy podziękować i zakomunikować, że uważam inaczej. Jeśli komunikat jest raniący informowanie nadawcy daje mu szansę się zastanowić, a nas nie przytłacza i nie zostawia z negatywnymi emocjami.

Jeśli ktoś nie przyjmuje naszej odpowiedzi i drąży temat, lepiej się oddalić i ochłonąć. Pamiętaj, że nie możesz kontrolować innych, ale możesz wpływać na własne emocje.
Po takiej konfrontacji koniecznie trzeba zadbać o “głos w swojej głowie” i nie rozpamiętywać, ani nie pogłębiać rany. Czyjeś opinie należą do nich i nie musimy ich przyjmować. Taki prezent należy do darczyńcy.

Getting things DONE – Jak realizować plany

with Brak komentarzy

O Getting Things Done Davida Allen’a może przy innej okazji.

Tu skupię się na prostej i zwięzłej formule ogarniania. Pytanie Are they getting things done? utkwiło mi w pamięci w czasie stażu w marketingu. Chyba się do w czasie stażu przykładałam, bo po nim zostałam w firmie na kilka lat.

Oficjalne godziny pracy, jak w większości tradycyjnych układów, przypadały na 9am do 6pm. Jednak, właściwie rutynowo, biuro zapełniało się około 8.30 rano. Zwykle towarzyszyła tej porannej zbiórce aura planowania i działania. Zanim zaroi się jak w ulu.

Choć nie jestem zwolenniczką pracy poza określonymi jej godzinami to takie przedbiegi miały swoje benefity. Pomijając chwilę ciszy i spokoju przed porannym small talk i kawą był to idealny moment do przygotowania się na produktywny dzień. Pomimo różnych indywidualnych preferencji, po odpoczynku nasza energia lubi być na wyższym poziomie.

Do wykorzystania tej zwyżki energii można użyć D.O.N.E. zaczerpnięte z Follow Through Formula Marie Forleo.

 

To Get Things D.O.N.E.

 

D – Define & Decide

 

Decyzja i definicja. Pozostawiam dowolność w kwestii kolejności. Osobiście lubię najpierw wiedzieć CO mam ogarnąć, zrozumieć z czym mam do czynienia. Następnie decyduję, co zrobić. W sytuacji, gdy opcji jest za dużo biorę się za tą, którą jestem w stanie popchnąć do przodu od razu.

Często pracujemy nad zbyt wieloma projektami. Na raz. To niestety nie działa.

Zbyt wiele zajęć rozprasza uwagę i zamiast osiągać widoczny postęp choć w jednym kierunku, miotamy się. O magii pracy w skupieniu znajdziesz więcej tutaj.

Bez jasno zdefiniowanego celu podróży można desperacko bić pianę stojąc w miejscu zamiast płynąć do wybranego portu.

Krok I

Decyzja. W podstawowym znaczeniu tego słowa decydować pochodzi od łacińskiego decidere, co oznacza odciąć. Podejmując decyzję czas trwania jednego projektu powinnyśmy odciąć się od wszystkich innych i skupić całą energię na wykonaniu konkretnego zadania.

Krok II

Definicja. Ustalenie bardzo konkretnie do jakiego rezultatu dążymy.

Najlepiej żeby rezultat był mierzalny, konkretny i osiągalny.  Warto ustalić dla siebie jak będę się czuło, dzięki czemu będę wiedziała, że osiągnęłam cel.

Bez żadnych wątpliwości. Załatwione. Odhaczone.

Trochę tak jak w HD  High Definition, czyli bardzo ostry i wyraźny obraz.

 

O – Organise

 

Organizacja. Zorganizuj swoje działania i otoczenie. Już słyszę ale… ale…  No właśnie nie. Jeśli działanie nie jest zaplanowane i zapisane to nie jest zorganizowane.

Jak to mawiają spece “If it’s not scheduled, it’s not real  Jeśli coś istnieje tylko w wyobraźni to jest marzeniem nie celem. Karmimy się iluzją. Plany, żeby zadziałały wymagają wcześniejszego opracowania!

Jeśli zabraknie szczerości na wstępie, to nie dość Ci zależy.

Trochę jak z wizytą u ulubionego fryzjera – czekasz aż nie będzie wolnego terminu? Chyba nie. Na termin się ZAPISUJESZ, prawda? Dlaczego? Może dlatego, że masz świadomość ograniczonego czasu i ewentualnego braku terminów. Może przed tem próbowałaś gorączkowo umówić się w ostatniej chwili. Teraz jak na czymś Ci zależy nie czekasz. Nie ma sensu oczekiwać, że przeszkody spadną jak grom w pakiecie z rozwiązaniem z jasnego nieba.

 

N – No Train

 

Pociąg do NIE!

Tim Ferriss nazywa to Metoda na dwulatka. Na wszystko ‚NIE’

Sztuka eliminacji i odmawiania. Ale tak serio, komu odmawianie nie sprawia trudności?  Jak sięgam pamięcią, to właściwie rzadko przychodziło mi z łatwościa odmawianie.  Częściej miałam tak, że uczynność wykręcała mi ramię. Jak często zgadzasz się załatwiać sprawy, na które i tak nie masz czasu, ani ochoty? Jak się przez to czujesz? Zwykle ani mnie to cieszy, ani rozwija. Pożeracz czasu i energii.

Innymi razy masz ochotę na coś, co powinno poczekać, ale FOMO (Fear Of Missing Out) kusił i sprowadzał na manowce? Nie ma lekko…

Rzecz nie w tym by nie być pomocnym, ale w trzymaniu się własnych priorytetów. Aby strategicznie doprowadzić zadanie do końca konieczna jest umiejętność opierania się prośbom, pokusom i wszelkim działaniom, które sprowadzają na poboczne ścieżki i oddalają od celu. Eliminacja rozpraszaczy.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Nie można być jednocześnie na kilku imprezach, w kilku pociągach. Przyjmując jedną propozycję odrzucamy inną. Mówiąc tak kilku ciekawym pomysłom nie realizujemy żadnego. Zawsze coś za coś.

Ustal, co jest dla Ciebie ważne. To wymaga wykonania w pierwszej kolejności, przed wszystkim innym. Z czasem wejdzie to w nawyk.

 

E – Execute

 

Egzekucja, czyli wykonanie działania. Decyzja została podjęta. Plan opracowany. Ewentualne cuda przemyślane. Wszystko zapisane.

Czas zakasać rękawy i wykonać. Same jesteśmy odpowiedzialne za własne efekty. 

Nie ma zmiłuj. Wróżki-podróżniczki tego za mnie nie zrobią. Akcja.

 

Podsumowując:

Definicja i decyzja. Organizacja. Nie ulegać pokusom. Egzekwować.

 

PS. Jeśli te cztery kroki Cię przerażają, zacznij od pierwszego.

Koniecznie. 

Pamiętaj, jeśli oszukujesz, oszukujesz tylko siebie.

Powodzenia:)

 

Który krok sprawia ci największą trudność?

1 5 6 7 8 9