Magia poranka – czyli jak znaleźć czas na naukę angielskiego

with Brak komentarzy

 

Zastanawiasz się czasem jak znaleźć czas na naukę angielskiego? Miewasz wrażenie, że czas umyka gdzieś między palcami? Na koniec dnia zastanawiasz się gdzie ten czas się podział? I jak tu się jeszcze uczyć?

 

Zacznijmy od początku. Jak zwykle wygląda Twój poranek? Wyskakujesz z łóżka i ogarniasz czy walczysz z budzikiem a później pędzisz – chaos i niepotrzebne nerwy ?

Kilka lat temu czułam się mocno zakręcona – studia, splot projektów i pomysłów. Chciałam ciągle uczyć się czegoś nowego. Owocowało to sporym przeciążeniem.

 

Zaczęłam szukać informacji jak radzą sobie Ci, którzy sobie radzą. Byłam ciekawa, bo ciekawa jestem z natury, jak funkcjonują Ci, którzy funkcjonują najlepiej.

 

Już wtedy pomieszkiwałam na YouTube. Tam natrafiłam na recenzję książki The Miracle Morning. Dziewczyna dzieliła się wrażeniami.

 

Tonący brzytwy się chwyta.

 

Obejrzałam i trochę przepadłam. Tak po nitce do kłębka  – nabyłam i przeczytałam książkę.

Może myślisz, że to mrzonki nie warte funta kłaków. Nie zdziwiłabym się. Może nie lubisz testować na sobie? Może wolisz gotowe strategie?

 

Dlatego proponuję spojrzenie na ten schemat przez pryzmat rozwoju umiejętności językowych. Jestem fanką synergii, a co może być skuteczniejszym połączeniem niż przyjemne z pożytecznym?

 

The Miracle Morning: The Not-So-Obvious Secret Garanteed To Transform Your Life… (before 8am)

 

Mogłam podejść sceptycznie do tytułu “Cudowny poranek”, ale już wcześniej obiło mi się o uszy, że to co robimy zaraz po przebudzeniu ma duży wpływ na cały dzień. Słyszałam, ale nie koniecznie wiedziałam jak zastosować. W końcu wpadła mi w ręce konkretna i przejrzystą relacja kogoś kto dokonał głębszych poszukiwań. I osiągnął efekty. Czemu nie spróbować?

Ta książka okazała się podaną na tacy instrukcją obsługi zaspanej mnie!

 

Autor zupełnie prostym językiem i wprost komunikował, że samo przeczytanie książki bez podjęcia działania będzie stratą czasu. Pokazywał wyniki i ich brak na bardzo konkretnych przykładach – własnych i swoich znajomych.

“We all know what we need to do; we just don’t consistently do what we know. Can you relate?” Czy brzmi to znajomo? Niestety, prawda?

 

Hal Elrod starając się uporządkować własne życie, próbując wyjść z długów i depresji zrozumiał, 
że nie uda mu się tego dokonać jeśli nie skupi się na rozwoju samego siebie.

 

Miracle Morning powstała w wyniku Hal’a poszukiwań po traumatycznym wypadku, w efekcie którego doznał uszkodzenia mózgu i zmagał się z zanikiem pamięci, depresją i innymi trudnościami. Żeby się podnieść szukał skutecznych sposobów i przyglądał się tym, których podziwiał za efekty. Spośród nawyków i rytuałów tych ludzi wyizolował najpopularniejsze i zastosował je na sobie… zbiorczo.

Zachęcam do szukania dodatkowych informacji u źródła, a przy okazji oczytywanie się, bo w oryginale książka jest po angielsku. W internecie znajdziecie sporo ciekawych pomysłów na Miracle Morning, ja przedstawię po krótce na czym on polega.

 

Co i jak stosować?

 

Dlaczego o tym piszę w notatce dotyczącej nauki angielskiego? Jeśli przeczytasz do końca to prawdopodobnie zauważysz, że niektóre z opisanych elementów pokrywają się z kluczowymi umiejętnościami językowymi.


 

Let’s GO!

Poranek zaczyna się dość typowo od toalety oraz umycia twarzy i zębów, żeby się rozbudzić. Następnie szklanka wody.

Picie wody to prosta czynność niosąca zasadnicze korzyściach, bo po nocy nasz organizm, a szczególnie mózg, potrzebuje nawodnienia.

Po takim krótkim wstępie przechodzimy do S.A.V.E.R.S.  Akronimu odpowiada sześciu porannym czynnością tworzącym The Miracle Morning.

 

Silence

 

Pierwsze S dotyczy ciszy. W książce zalecana jest chwila medytacji. Jeśli już to robisz to świetnie. Jeśli nie – medytacja nie jedno ma imię. Ja kiedy zaczynałam nie znałam medytacji, ale że zwykle czuję się obolała z rana, kładłam się na macie do jogi i rozciągałam przez kilka minut w ciszy albo przy spokojnej muzyce. Polecam.

 

Affirmations

CZYM JEST AFIRMACJA I JAK JEJ UŻYWAĆ?

 

Afirmacje to pozytywne stwierdzenia, które stymulują rozwój i akceptację siebie. Mnóstwo pięknych przykładów i wsparcia można znaleźć u Louise Hay.

Na początku mogą wydawać się dziwne, ale nie mam nic przeciwko mówieniu do siebie w pozytywny sposób. Jakoś tak jest, że nie jesteśmy zachęcane, żeby się chwalić. Nie jesteśmy zachęcane, żeby myśleć czy mówić, że jesteśmy fajne, mamy możliwości i możemy osiągnąć czego tylko zapragniemy. A szkoda!

Dlatego zatrzymam się nad tym aspektem na dłużej i poniżej wypunktuję jak się do tego zabrać.

 

Częstą przyczyną trudności w nauce i używaniu angielskiego jest świadome lub podświadome przekonanie, że nie jesteśmy w czymś dobre.

Jak mówił Henry Ford

If you think you can or if you think you can’t; either way you’re right -
 Więc lepiej uważać na to co się do siebie mówi

 

Jeśli myślisz tak jak Hal, który słysząc swojego współlokatora wrzeszczącego co rano pod prysznicem “I deserve to be a success!”, What a wierdo, to wiedz, że ten dziwak stał się właścicielem pięciu domów i top inżynierem – all by age 25 – wszystko przed dwudziestympiątym rokiem życia. Hmm, nie wiem jak Ty, ale ja mogę gadać do siebie jeśli to przynosi takie efekty 🙂

 

No dobra, ale o co biega? Może się wydawać, że afirmacje zaliczają się do podwyższonego poziomu abstrakcji, więc rozłożenie ich na części pierwsze się przyda.

 

5 kroków do stworzenia własnych afirmacji

 

1. What you really want – czego naprawdę chcesz

 

Twoje afirmacje muszą się opierać na tym czego chcesz w życiu. Te pragnienia muszą być wyrażone w bardzo, mega przejrzysty sposób. Afirmacje możesz pogrupować według kluczowych obszarów w życiu, na których chcesz się skupić jak np. kondycja fizyczna, emocje, relacje z bliskimi, finanse, zdrowie. Zacznij od ustalenia bardzo klarownie czego konkretnie chcesz. Tu powinna nastąpić chwila prawdy. Chcesz się nauczyć używać angielskiego naprawdę czy na niby? Jeśli na niby – nie czytaj dalej.

 

2. Why you want it – dlaczego tego chcesz

 

“The wise begin with whys”

 

Reality check, wszyscy chcą tego samego.. szczęścia, zdrowia i sukcesów, ale niestety tylko nieliczni wiedzą dlaczego tego chcą. Chcenie to słaba strategia, to zwyczajnie za mało, żeby sen się ziścił.

 

Żeby “dlaczego” miało jakikolwiek wpływ musi wynikać z głębokiego pragnienia. Wielcy tego świata podkreślają, że z przeciętnego zapału nie będzie pożaru.

To tutaj ustalasz, co zrobisz jeśli osiągniesz to o czym marzysz.

 

3. Who you are commited to being to create it – kim zobowiązujesz się być, aby tego dokonać

 

Ten punkt głównie rozbija się oto jak bardzo jesteś zdeterminowana nad sobą pracować i jakie działania wykonywać, aby zdobyć to na czym Ci zależy.

Afirmacje pomagają to pragnienie uwypuklić.

 

4. What you’re commited to doing to attein it – co zobowiązujesz się robić, aby to uzyskać

 

Tu z wyobrażania przechodzimy do działania. Jakie działania musiałabyś podejmować regularnie, aby Twoja wizja stała się rzeczywistością?

W tym podpunkcie istotne jest żeby zacząć drobnymi krokami. Wyobraź sobie, że chodzisz na siłownię zero razy w tygodniu po zero minut. Chodzenie pięć razy w tygodniu po 20 minut byłoby dużym przeskokiem. Dlatego jest to tak istotne, aby podejmować kroki, którym jesteś w stanie sprostać. Nie warto stawiać sobie poprzeczki na początku zbyt wysoko, aby się w przedbiegach nie zniechęcać. Lepszym podejściem będzie stopniowe podwyższanie oczekiwań.

 

5. Add inspirational quotes and philosophies – dopraw inspiracją

 

Afirmacje przynoszą najlepsze efekty kiedy się je wypowiada na głos. Tak, domyślam się, że można się czuć niezręcznie 🙂
Jeśli dobrze pamiętam ja zaczęłam od nucenia “jeśli nie my, to kto?”, bo tak jakoś raźniej. I tyle.

 

Jak to ma się do angielskiego? Jeśli chcesz używać angielskiego regularnie to to może być Twoją afirmacją.

" I practice English for 15 minutes five times a week."

Powtarzasz sobie to na głos, przypomina Ci to o zdeklarowaniu się do systematycznego ćwiczenia i wprowadzasz element ćwiczenia od razu.

 

Hal dodawał do afirmacji inspirujące cytaty np. ten od Tim’a Ferriss’a “ To maximize productivity, schedule 3-5 hour blocks or half-days of singularly focused attention on ONE single activity or project, rather than trying to switch tasks every 60 minutes.”

 

Czyli afirmacje mogą, ale nie muszą brzmieć “I am the greatest!” jak powtarzał Muhhammad Ali 🙂

 

Podsumowując – żeby afirmacje były skuteczne muszą być bardzo klarowne, wynikać z silnej potrzeby, uruchamiać emocje i przekładać się na działanie.

 

Visualisation – Wizualizacja

 

Konceptowo też może wydawać się abstrakcyjna i mało uchwytna, ale zastanów się chwilę. Jak zwykle myślisz? Ludzie typowo myślą obrazami. W naszym mózgu jest trochę jak w kinie.

Wizualizacja w tym kontekście to stworzenie takiego obrazu, który symbolizuje coś do czego dążysz, na czym Ci zależy, co chciałabyś osiągnąć. Sportowcy w dyscyplinach indywidualnych jak biegi, pływanie czy golf słyną z wyobrażania sobie przebiegu swojego występu. Poniekąd trenują w myślach.

 

Exercise – Ruch

 

Co do korzyści płynących z ćwiczeń fizycznych nie trzeba nikogo przekonywać. Wiemy, że są potrzebne dla dobrej kondycji i sylwetki. Oprócz tego, że nawet krótka sesja ćwiczeń rozbudza i pobudza, pozytywnie nastraja na nadchodzący dzień, ćwiczenia są też szczególnie przydatne w nauce. Badania naukowe wskazują na wzrost efektywności nauki, przyswajania informacji i zapamiętywania zaraz po aktywności fizycznej. Może to mieć związek z dotlenieniem mózgu. I dopaminą 🙂

Tak czy inaczej uczenie się tuż po ćwiczeniach wzmacnia efekty.

Owszem, zdaję sobie sprawę, że z ćwiczeniami nie jedna osoba ma na bakier, mam jednak nadziej, że dodatkowe atuty i korzyści płynące z porannych ćwiczeń zachęcą Cię do ich podejmowania, a utkanie własnego systemu, który wzmacnia w kilku obszarach na raz będzie stanowić zachętę do regularnego działania.

Dzięki tej części Miracle Morning możesz wreszcie znaleźć czas na rozwój i naukę.

 

Reading

 

Choć mam rano mało czasu to bardzo lubię czytać. Jest to swoista nagroda, więc z chęcią się za czytanie zabieram. Kiedy jeździłam autobusem wykorzystywałam ten czas na przewertowanie choć kilku stron.

Osobiście czytam sporo książek po angielsku, ale jeśli wolisz zacząć od mniej obszernej literatury – zacznij od artykułów. W internecie bez problemu znajdziesz materiały na każdy temat. Tu jednak jedna bardzo istotna uwagą – jeśli zamierzasz korzystać z artykułów z internetu przygotuj listę z wyprzedzeniem. Szukanie czegokolwiek w sieci niesie ze sobą ryzyko wpadnięcia w wir “ciekawostek” i rozpraszaczy uwagi. Tego chcemy uniknąć.

 

Scribing – Zapiski & notatki

 

Ostatnią czynnością w ramach porannych SAVERS jest pisanie. Z licznych zalet pisania wspomnę o myśleniu na papierze, porządkowaniu myśli, planowaniu. A po czasie pozostaje ślad naszej ścieżki rozwoju. Pamięć jest ulotna. Żeby skutecznie się uczyć warto monitorować swoje postępy, no i w notesie widać kiedy zaczyna brakować regularności i systematyczności. Papier jest cierpliwy wszystko zniesie i poczeka na nas.

Ostatnie kilka chwil warto przeznaczyć na przejrzenie notatek i przygotowanie planów na resztę dnia i tygodnia. Po dobrze zaczętym poranku reszta dnia nie powinna sprawiać trudności i bez poczucia winny można odhaczyć naukę angielskiego.

Cytując Hal’a

Successful mornings generate focused, productive, successful days. Use your first hours well, 
and everything flows from it.

 

Start off on the right foot.

 

Nie jest to jedyny sposób na wplecenie nauki języka, ale może Cię zaciekawi albo zainspiruje.

 

Indywidualne tendencje w służbie rozwojowi

with 1 komentarz

Tendencje są trochę jak zabawa z przeznaczeniem. Trochę dramatycznie, prawda? Ogromnie interesuje mnie jak wykorzystać swoje naturalne uwarunkowania w nauce języka obcego. Wiem, że bazując na własnych nauczyłam się sprawnie angielskiego i pomimo tego, że jestem nauczycielem i zawsze interesowała mnie neurolingwistyka, ciągle drążę temat. Jestem wielką zwolenniczką pracy w zgodzie ze sobą, znajdowaniu live hacks w oparciu o to, co mamy. Ciągłe ułatwianie życia.

 

Z upodobaniem poszukuję usprawnień, bo wiem, że chętniej robimy to, co przychodzi nam z łatwością. Sporo obserwuję ludzi i zauważyłam, że często wybierają po najmniejszej lini oporu opcję, która niekoniecznie jest najkorzystniejsza. Więc dalej się zastanawiam z czego to może wynikać? Doszłam do wniosku, że kiedy brakuje nam na jakiś temat wiedzy łapiemy się za to, co wydaje się najbardziej znajome. Działa tu familiarity effect, czyli psychologiczny efekt czystej ekspozycji (mere exposure effect).

 

Tendencje i efekt ekspozycji mogą działać na naszą korzyść. Chcąc omijać i unikać wpadania w pułapki przyda się poznać siebie lepiej. Zaplanowanie sytuacji w oparciu o swoje upodobania jest bardziej motywujące i mobilizujące. Żeby wyciągnąć własne tendencje na powierzchnę wystarczy zrobić łatwy i szybki test.

Gretchen Rubin ujęła i opisała indywidualne, charakterystyczne elementy dla czterech tendencji.  W Lepiej pisała o strategiach opartych na czterech tendencjach. 

 

Ciekawe, że inspiracją dla autorki do nazwy modelu stał się fragment zaczerpnięty od Sigmunta Freuda. Dla Freuda Mojry, boginie losu, oznaczły ‘the accidental within destiny”, “the inevitable”, and “the fateful tendencies each of us brings into the world”.

 

Dla  Rubin inspiracją do poszukiwań stał się bagaż , z ktorym przychodzimy na świat. Od “Four Fateful Tendencies” jej koncepcja przyjęła imię. Model odkrywa naturalne elementy charakteru w odniesieniu do oczekiwań z jakimi przychodzi się nam w życiu zmierzyć.

 

Część przywołanych opisów pochodzi z materiałów źródłowych, część z prasowych – można od razu przećwiczyć czytanie ze zrozumieniem w pigułkach.

 

Upholders respond readily to both outer and inner expectations.

PRYMUS, choć dla mnie bardziej tej tendencji odpowiada określenie FILAR

Bez problemu spełnia oczekiwania, te zewnętrzne i wewnętrzne. Budzi się rano i od razu zastanawia, co ma dziś w planie i ile pozycji jest na liście rzeczy do zrobienia. Chce wiedzieć, czego się od niego oczekuje i chce te oczekiwania spełnić. Usiłuje nie popełnić błędu ani nikogo nie zawieść (z sobą samym włącznie). Ponieważ prymus czuje mocną potrzebę, by spełniać swe własne oczekiwania, ma też mocny instynkt samozachowawczy, który chroni go przed tendencją do spełniania oczekiwań innych.

 

Questioners question all expectations and will meet an expectation only if they believe it’s justified.

Polskie tłumaczenie określa tą tendencję jako WĄTPIĄCY, jednak mi bardziej odpowiada Dociekliwy. Seems more fitting. Z testu wynika, że przejawiam takie tendencje. Z własnego doświadczenia wynika u mnie zgłębianie tematów i rozpatrywanie, nie powątpiewanie. Taka obserwacja.

 

Questioner kwestionuje oczekiwania i spełnia je wyłącznie wtedy, gdy uzna, że mają one sens. Motywuje go rozsądek, logika i poczucie sprawiedliwości. Kiedy budzi się rano, zastanawia się, co powinno zostać dziś zrobione i dlaczego. Sam decyduje, czy jakieś działanie to dobry pomysł, i nie chce robić niczego, co wydaje mu się bezcelowe. Można powiedzieć, że wszystkie oczekiwania zmienia na oczekiwania wewnętrzne. Podany przez Gretchen w książce przykład o postanowieniach noworocznych dobrze to ilustruje – robię postanowienia, ale rzadko 1ego stycznia. Częściej po pierwszym kwartale, bazując na analizie dotychczasowych działań i wprowadzając poprawki. Tak mi łatwiej.

Dociekliwych motywuje rozsądek, nawet jeśli czasem odbywa się to w subiektywny sposób.

 

 

Obligers respond readily to outer expectations but struggle to meet inner expectations.

ZOBLIGOWANY – zobowiązany – obowiązkowy

Mam słabość do staromodnego i trochę formalnego  Much obliged. Wyraża to wdzięczność zwłaszcza za okazaną pomoc.

Podstawowo to oblige znaczy być dłużnym i coś w tym chyba jest, bo opis tej tendencji określa kogoś kto bez problemu spełnia oczekiwania płynące z zewnątrz, ale ma kłopot, by spełnić te wewnętrzne. Motywuje go to, że jest rozliczany zewnętrznie. Budzi się rano z pytaniem: co muszę dziś zrobić? Jest mistrzem dotrzymywania zobowiązań wobec innych i dotrzymywania terminów. Zobligowany potrzebuje kontroli zewnętrznej nawet wobec aktywności, które sprawiają mu przyjemność.

 

 

Rebels resist all expectations, outer and inner alike.

BUNTOWNIK

Opiera się wszelkim oczekiwaniom, zarówno wewnętrznym, jak i zewnętrznym. Do działania motywuje go możliwość wolnego wyboru. Buntownik, kiedy budzi się rano, zadaje sobie pytanie: co chciałbym dzisiaj zrobić? Nie znosi kontroli, nawet samokontroli, i cieszy go nic nierobienie sobie z zasad i oczekiwań.

 

 

Czemu o tym piszę? Bo znając swoje upodobania i tendencje będzie łatwiej dobrać dla siebie metody do nauki. Koniec końców nauka języka to proces, który trochę potrwa, a im działasz bardzie w zgodzie ze sobą tym powinno być łatwiej.

Umiejętność rozszyfrowania jakim typem się jest okaże się mega przydatna przy kształtowaniu nawyków. Nie będę się tu zagłębiać w inne aspekty i niuanse wyrabiania nawyków i rozwijania umiejętności. Na początek zapoznajmy się z tendencjami.

 

Quiz można zrobić tutaj 

 

Daj proszę znać kim jesteś

Lepiej. Strategie działania na wymiar.

with 3 komentarze

Zastanowiło Was kiedyś to jak funkcjonujemy np. rano, zaspane, że w miarę sprawnie potrafimy przygotować się na nadchodzący dzień i wyjść z domu? Jak to jest z tymi nawykami? Tak się składa, że znaczna część codziennych czynności odbywa się z automatu dlatego poranna toaleta nie wymaga nadmiernych analiz.

 

Are habits really the invisible architecture of daily life?

 

Nawyki to swoiste oprogramowanie działające sobie w tle. Według badań powtarzamy przynajmniej 1/3 zachowań – DZIENNIE! Co za tym idzie im lepsze mamy oprogramowanie tym sprawniej ono działa.  

 

Osobiście lubię poradniki. Wychodzę z założenia, że nie ma sensu odkrywać Ameryki. Zwykle przeglądam, co mi w ręce wpadnie i jeśli mnie zaciekawi to zagłębiam. Jednak nie biorę wszystkiego za dobrą monetę. W czasie studiów wpajałam sobie krytyczne myślenie, które było wymagane studiując planowanie strategiczne. Nie powiem, że było to szczególnie łatwe, ale daje efekty. Nadal uwielbiam praktyczne case study – dogłębne analizy przypadku z omówieniami rezultatów i poparte konkretnymi. W tej notatce przemycam tips&tricks.

 

Old habits die hard

 

Czy dzięki nawykom może nam się żyć lepiej? Tu biorę głęboki oddech, bo warto zacząć od podzielenia nawyków w zależności od tego czy nam sprzyjają czy szkodzą. Trudno wrzucać do jednego wora palenie, podjadanie słodyczy, uprawianie sportu, zdrowe odżywanie, odkładanie rzeczy na miejsce i mycie zębów.

Nawyki ani poradniki nie działają na zasadzie one-size-fits-all (dobre do wszystkiego). W myśl tej zasady każdy musi wybrać strategie pasujące do własnych cech charakteru i upodobań. Kiedy już wiesz, co na Ciebie działa i jak działasz zmiana czy wprowadzenie nawyku do oprogramowania okazują się proste. Ale… najpierw trzeba się dokopać do fundamentów tych nawyków.

 

Once you’re ready, the best time to begin is now.

 

 

Natknęłam się na książki The Happiness Project i Better than Before autorstwa Gretchen Rubin. Obie mogą pomóc w określeniu indywidualnego typu i dobraniu zadań tak, żeby wykonywanie ich było przyjemne/przyjemniejsze.

 

W Lepiej, koktailu skrupulatnych badań, osobistych eksperymentów doprawianym mgiełką humoru Rubin odkrywa sposoby na bezbolesne zmiany, nawet jeśli poprzednio poległaś. A true gem! – Prawdziwa perełka

 

Moją uwagę zwróciła opinia męża Gretchen, że The Happiness Project Better to szczegółowa instrukcja jak osiągać życiowe cele dzięki nawykom. W Lepiej,Than Before: Mastering the Habits of Our Everyday Lives, książce o fundamentach nawyków i osobistych tendencjach, dźwięczy pytanie “No, seriously, how do I become happier?” Ale, serio, jak?

 

W odróżnieniu od ekspertów przekonujących do konkretnego, sprawdzonego sposobu dla każdego, Gretchen podkreśla, że nie ma magicznej pigułki.

 

Co jest jednak urzekające i inspirujące to to, że nie zostawia czytelnika na lodzie. Nie dostarcza listy i masz radź sobie sam, ale wyjaśnia , że sekretem do sukcesu jest odkrycie konkretnych strategii na swój wymiar. Od ustalania najdogodniejszego dla siebie czasu na konkretne działanie po system nagród i wzmocnień.

Gretchen testuje pomysły na sobie, włącza w te paranaukowe testy również siostrę i bliskich. W efekcie Rubin prezentuje 21 strategii – do wyboru, do koloru.

 

Punktem wyjścia w Better than Before jest szereg oczywistych, ale jakoś często pomijanych pytań:

 

1.Why do I find it tough to create a habit for something I love to do?

2. Sometimes I can change a habit overnight, and sometimes I can’t change a habit, no matter how hard I try. Why?

3. I want to help someone else make a change. But how?

4. Why do practically all dieters gain the weight back—plus more?

5. How quickly can I change a habit?

6. How can I get myself to stick to a new habit?

7. Do the same strategies work for shaping simple habits (like wearing a seat belt) work for complex habits (like drinking less)?

8. Why can I make time for everyone else, but can’t make time for myself?

 

  1. Czemu nawyk związany z czymś na czym mi zależy przychodzi mi z trudem?
  2. Czasem zmieniam nawyk w mgnieniu oka, a innego za nic w świecie zmienić nie mogę. Czemu?
  3. Chcę pomóc komuś w zmianie. Ale jak to zrobić?
  4. Czemu praktycznie wszyscy stosujący diety ponownie tyją?
  5. Jak szybko zmienić nawyk?
  6. Jak mogę zachęcić się do utrzymania nawyku?
  7. Czy strategie skuteczne przy prostych nawykach działają na te bardziej skomplikowane?
  8. Czemu mam czas dla innych, ale nie znajduję go dla siebie?

 

Better Than Before dostarcza wsparcia w zmaganiach z nawykami/nałogami. Określenie swojego typu usprawnia wybór skutecznych działań, bo pomaga określić, co motywuje, co stymuluje do działania. Dlaczego o tym wszystkim piszę? Tak się składa, że nauka towarzyszy nam przez całe życie i jeśli uświadomimy sobie, że można do niej podejść jak do każdego innego nawyku i są na nią skuteczne sposoby, które możemy dobrać do siebie, ułatwi nam to systematyczność. Zwłaszcza przy nauce języka jest to mega pomocne. Jest to proces stopniowy i długofalowy więc wrzucając go częściowo w podświadomość możemy ułatwić sobie choćby odruchowe rozpoczynanie nauki i.e. podcast, lektura, powtórki przygotowane z wyprzedzeniem. Kropla drąży skałę!

 

Jak dla mnie książka jest super, czyta się ją lekko, a te wskazówki to skarb. Początkowy wysiłek zwróci się z nawiązką… jeśli utrzymamy systematyczne powtarzanie do czasu utrwalenia się nawyku. Wartościowe wskazówki jeśli pragniesz coś zmienić w kierunku życia zdrowiej, odżywiania się lepiej, zwiększenia poziomu energii, osiągania efektów w nauce, kończeniu projektu.

 

Bonus dla uczących się angielskiego to praktyczne ćwiczenie. Odwiedź oficjalną stronę książki i poćwicz umiejętność czytania w oryginale. Kontekst już znasz, bo powyższa notatka jest oparta o te info, ale warto się przyjrzeć jaki jest angielski flow takiego tekstu. Jeśli powyższe przeczytałaś w 2 do 5 minut, to przeczytanie angielskiej wersji nie zajmie Ci więcej, a wciągu 10 minut dostarczysz sobie dzienną dawkę rozwoju języka. Czy może być lepiej?

 

Jak jest z nawykami u Was – pracujecie nad jakimś?

Jak się szybko uczyć

with Brak komentarzy
 
Często się zastanawiam jak się szybko uczyć i szybko nabywać nowe umiejętności. Też tak czasem masz?
 
Drażni Cię kiedy nie możesz szybko przywołać potrzebnego słowa albo ciągle tłumaczysz na około?
 
Chciałabyś nauczyć się angielskiego, albo innej umiejętności, tak żeby swobodnie jej używać? Przydałoby się szybciej, więcej, lepiej?
Nadal pamiętam jak mając czternaście lat na zajęciach nie mogłam przywolać odpowiednika słowa zemsta. Co to była za męka – dla mnie i dla słuchających.
 
Wolisz zająć się przygotowaniami zawczasu czy jak coś przyprze Cię do muru? Niezależnie od tego czy marzy ci się awans czy podroż w nieznane posługiwanie się językiem obcym się przydaje. Tak się składa, że nabywanie umiejętności to bardziej maraton niż sprint i lepiej się do przygotowań zabrać zawczasu. Można sobie ten trucht uprzyjemnić i nie wyzionąć przy tym ducha.
 
Na samym początku musimy coś ustalić.
 
W pierwszej kolejności zastanów się czego i ‘po co’ chcesz się uczyć.
 
Widzisz, nauka nie polega na połykaniu kobyły w całości. To chyba jasne, że takie podejście może skończyć się niestrawnością. Przy językach nie polecam też „Zakuć, zdać, zapomnieć”.
 
Z nauką czegokolwiek jest jak z każdym innym celem – trzeba ją rozłożyć na etapy i czynniki pierwsze. Następnie, krok po kroku, zgłębiać i poszerzać.
 
Dlaczego? Wiele umiejętności składa się ze skomplikowanej sieci powiązanych ze sobą pod-elementów. W zrozumieniu dużej całości pomaga dekonstrukcja. Od ogółu do szczegółu, a następnie składając ponownie w większą całość oswajamy się z zagadnieniem. Z czasem dostrzegamy połączenia lub łapiemy je intuicyjnie. Jest na to metoda.
 
“DiSSS”
Tim Ferriss, autor The 4 hour work week i Tribe of Mentors, propagator optymalizacji systemów i procesów zaleca taki przebieg:
Deconstruction: What are the minimal learnable units I should start with?
 
Identyfikacja najmniejszych elementów, od których zacząć przyswajać wiedzę.
 
Selection: Which 20% of the units should I focus on in order to get 80% of the outcome I want?
 
Na których 20% powinnam się skupić najpierw, aby osiągnąć 80% pożądanych wyników?
 
Sequencing: In what order should I learn those units?
 
Sekwencja: W jakiej kolejności powinnam przyswajać wyodrębnione elementy?
 
Stakes: What stakes can I set up to create real consequences and ensure that I follow the
 
program?
 
Motywatory. Jakie realne konsekwencje i nagrody spowodują, że ukończę przyjęty program nauki?
 
No dobra, to kilka kroków wg Ferriss’a, które powinny doprowadzić do szybszego uczenia się:
 

 

Określenie CELU

 

“Wsiąść do pociągu byle jakiego, nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet”? Dokąd i jak chcę dotrzeć?
Nadal niezrozumiały jest dla mnie opór, który obserwuję w biższym i szerszym kręgu uczących się,  przed jasnem i klarownym określeniem kierunku. Częściowo to mechanizm obronny, bo chowamy się we mgle niejasności. To ułatwia nam łudzenie się, bo wydaje się nam, że trudniej będzie pociągnąć do konsekwencji. Trochę to naiwne bo wyjdzie szydło z worka…
W taki sposób oszukujemy głównie siebie.
 
Piosenka może brzmi romantycznie, ale ta podróż może się skończyć z bagażem doświadczeń, za który przyjdzie słono zapłacić.
 
Powiedzmy, że chcę nauczyć się angielskiego. Jaki, konkretnie, poziom mam na myśli?
 
Chcesz używać języka obcego turystycznie, rozwojowo? A może chodzi o prestiż i wynagrodzenie?
 
When you set your goal, try to identify the bigger purpose that’s motivating it. Why do you want to learn this skill and not some other? What will you do with it once you do?
 
Ważne, aby ustalić po co nam dana umiejętność. Co nas będzie napędzać do działania? Czy nasze motywy są zewnętrzne np. awans, czy wewnętrzne np. oglądanie seriali? Czujesz różnicę?
 

Dekonstrukcja

 
Na początek warto wypisać wszystko, co wiemy na dany temat. Wszelkie skojarzenia.
 
Gromadzę informacje i źródła – kto, co jak i gdzie ma do czynienia z obszarem moich zainteresowań. Pamiętaj: myśli są ulotne, zachowuj je na papierze.
 
Z czasem zaczynamy dostrzegać więcej elementów.
 
Nie warto się martwić, tym czego nie wiemy. Zawsze coś wyjdzie w praniu.
 

Potencjalne przeszkody

 
Początki są najtrudniejsze. Zwykle od natłoku informacji pęka głowa. Jeśli jednak utrzyma się wolne tempo i będę stopniowo wdrażać, to z czasem, pójdzie łatwiej.
 
To w momentach przeciążenia najczęściej się poddajemy.
 
Wtedy najłatwiej jest stracić motywacje, dlatego tak ważne jest ustalenie na początku motywów. Motywy to powody, dla których w ogóle podejmuję próbę. Pierwsze próby, to próby. Nie zakładaj na wstępie spektakularnego występu. Nastaw się na kilka potknięć. To tylko potknięcia.
 
Zobacz, jeśli chcesz regularnie ćwiczyć to przygotuj sportowe ubranie, mate do ćwiczeń czy buty do biegania. Najlepiej dzień wcześniej. Jeśli masz się uczyć innego języka to, w miarę możliwości, tam gdzie lubisz, tak jak lubisz i z kimś kogo lubisz.
 
Utrata motywacji jest dość typowym zjawiskiem, więc lepiej się na taką ewentualność przygotować z wyprzedzeniem.
 

Koncentracja na 20%

 

Według zasady Pareto 20% naszych wysiłków prowadzi do 80% rezultatów dlatego szczegółowe rozpatrzenie własnych talentów i możliwości jest takie istotne. Jeśli ustalimy co daje najlepsze wyniki na tym właśnie warto się na początek skupić.
 
W przeciwnym wypadku towarzyszy nam niepewność, która dodatkowo przyczynia się do rozpraszania naszych wysiłków.
 

Skupienie na jednym obszarze

 
Opieraj się pokusie robienia dodatkowych rzeczy równolegle. Kiedy czytasz, czytaj! Kiedy słuchasz, słuchaj! Kiedy mówisz, mów! Możesz się upierać, że posługiwanie się językiem to wszystkie te elementy. Masz rację. Jednak na etapie przyswajania nowej porcji materiału lepiej będzie je izolować. Kiedy jesz, ugryzłaś kęs, to lepiej go żuć niż mówić, prawda?
Opanuj jedną umiejętność, następnie przejdź do kolejnej. Systematycznie.
 
Start small, stay focused, and build up.

Pewność siebie w nauce języka obcego – 12 sposobów

with 2 komentarze

Na temat pewności siebie powstały tomy, niezliczone kursy i warsztaty. Trudno się nie zgodzić, że pewność siebie jest istotna a poczucie jej braku potrafi mocno doskwierać. To jak podnieść pewność siebie ucząc się języka obcego?

 

Pewność siebie ma spore znaczenie w wielu sferach życia. Przydaje się prywatnie i profesjonalnie. Chyba nie jest większym zaskoczeniem, że jest też potrzebna w nauce języka obcego. Żeby opanować język trzeba go ćwiczyć. Żeby ćwiczyć język trzeba mówić. Ma to sens, prawda?

 

Lekkim zaskoczeniem może się okazać pewna prawidłowość między nauką języka i jej wpływem na wzrost pewności siebie.

 

Zanim jednak to tego dotrzemy możemy wykorzystać poniższe sposoby na budowanie pewności siebie.

 

It’s simple, but it’s not always easy.

 

1. Działaj!

Od razu z grubej rury, ale niestety taka jest prawda, że często zbyt dużo myślimy a za mało robimy. Tkwimy w wiecznej strefie przygotowań. Typowa tendencja do myślenia “jeszcze nie jestem gotowa” nic nie wnosi, jedynie hamuje rozwój. Prawie nigdy na początku nie będziesz zupełnie gotowa. Nic, absolutnie żadna czynność czy umiejętność, nie zaczyna się na poziomie mistrzowskim.

 

Wszystko zaczyna się od początku:) Zacznij działać i krok po kroku poprawiaj. Na początku nie wiemy czego nie wiemy i tylko praktyka pomoże nam to zweryfikować.

 

2. Nie bój się błędów – im więcej tym lepiej

 

Tak, wiem – boimy się błędów. Nie chcemy ich popełniać. Są frustrujące i kłopotliwe. Są też nieodłącznym elementem nauki i rozwoju. Ot, paradoks. Uczymy się na błędach. Dzięki nim wykluczamy działania, które nie działają i stajemy się bardziej odporne. Skupmy się na tym, że z czasem będziemy popełniać ich mniej i rzadziej te same:)

 

3. Kształć swoje mocne strony

 

Od najmłodszych lat uczono nas, żeby pracować nad słabościami. Słaba ocena była bardziej dostrzegana typu “ a czemu nie piątka”. Większość z nas już nie jest w typowej szkole. A szkoła życia rządzi się innymi prawami. W realnym świecie nie ma sensu rozdrabniać się nad tym w czym możemy być najwyżej przeciętne.

 

Skup się na swoich talentach – doceniaj je, rozwijaj i doskonal. Formy i metody dopasowane do naszych naturalnych talentów dadzą znacznie lepsze wyniki, szybciej.

Świętuj swoje małe i duże sukcesy. Ciesz się swoimi osiągnięciami i nie czekaj na aprobatę innych. 🥂

 

 

4. Bądź sobą – wszyscy inni są już zajęci

 

Jesteś tylko jedna, to sprawia że jesteś wyjątkowa. To nasze różnice sprawiają, że jesteśmy unikalne. Nie musisz być idealna. Bądź sobą, wyrażaj siebie i nie staraj się być kimś innym, bo to męczące i sztuczne.

 

5. Dbaj o siebie i swoje otoczenie

 

Otoczenie ma duży wpływ na nasz rozwój i nasze samopoczucie – postaraj się otaczać pozytywnymi, wspierającymi ludźmi. Nasz czas jest ograniczony, im bardziej się rozwijamy tym mamy go mniej. Wybieraj dla kogo chcesz poświęcić swój cenny czas i czy chcesz się czuć pozytywnie naładowana czy wykończona.

 

 

6. Dopilnuj swego

Miej świadomość swoich potrzeb i tego na czym Tobie zależy. W każdym środowisku – domu, szkole, w pracy, w sklepie.

Twoje potrzeby są ważne i masz do nich prawo. Zdaj sobie sprawę z tego, co jest dla Ciebie ważne i nie bój się tego komunikować. Otwarta komunikacja może wydawać się początkowo trudna, ale jeśli sobie uświadomisz, że Twoim celem nie jest krzywdzenie innych a dbałość o siebie i innych, będzie Ci lżej. To może wymagać trochę wprawy, ale krok po kroku przychodzi łatwiej.

 

7. Ucz się czegoś nowego

 

Kiedy się uczysz wzbogacasz siebie i swoje otoczenie za jednym zamachem. Stopniowo wynik się polepsza. Nawet jeśli proces idzie po woli to samo podjęcie wyzwania i wprowadzanie wersji minimum jest godne podziwu.

 

8. Wprowadzaj działania małymi kroczkami

 

Tutaj lepszym planem działania niż rewolucja może się okazać ewolucja.

Duże cele mogą wydawać się przytłaczające, dlatego lepiej rozłożyć je na małe zadania. Energia do działania rośnie wraz z działaniem, a drobne sukcesy pomagają ją napędzać.

Na początek podejmij działanie trochę trudniejsze od tych, z którymi sobie radzisz. Przygotowuj się do realistycznych działań w niedalekiej przyszłości, tak żeby nie tracić celu z oczu, ale i nie obciążać się nadmiernie.

 

9. Pomagaj innym

 

Dzieląc się z innymi i wspieranie kogoś w nauce daje przynajmniej dwa rezultaty – angażując się ćwiczysz swoje nowe umiejętności i zobowiązanie wobec kogoś działa mobilizująco. W efekcie wartość interakcji rośnie dla obu stron.

 

10. Dawaj i przyjmuj komplementy

 

Może się to wydawać dziwne z punktu widzenia wyuczonej skromności, ale komplementy działają stymulująco. Skupianie się na osiągnięciach a nie niedociągnięciach działa zachęcająco do dalszej pracy. Otrzymując komplement wystarczy powiedzieć “dziękuję”. Zaprzeczanie komplementom wprawia w zakłopotanie komplementującego i obniża naszą wartość w oczach innych i własnych.

Jak ze słodyczami – na dobre słowo też rośnie apetyt w miarę jedzenia.

 

11. Uśmiechnij się

 

  Uśmiech zjednuje ludzi. Im więcej go dajesz, tym więcej dostajesz. Uśmiech ociepla wizerunek i kontakty. To proste ćwiczenie, które możesz stosować zawsze i wszędzie. Korzyści są ogromne.

Just smile

 

 

12. Zacznij dziś

 

Na koniec osobista rada. Wybierz jedną czynność, którą odkładasz. Tylko jedną. I zrób pierwszy krok dzisiaj.

 

W nauce języka obcego można zastosować wszystkie wspomniane pomysły. Prawidłowość jest taka, że pewność siebie i nauka języka obcego działają na siebie nawzajem jak w sprzężeniu zwrotnym. Im więcej używasz języka, po trochu, im więcej prób podejmujesz tym bardziej rośnie pewność siebie. Im bardziej wzrasta pewność siebie, tym chętniej i więcej praktykujesz i język się dzięki temu rozwija i poprawia.

 

 

Feedback

Masz jakieś sprawdzone sposoby na pewność siebie? Podziel się proszę w komentarzu.

1 3 4 5 6 7 8 9