Jak się skupić na nauce – sekrety koncentracji uwagi

with Brak komentarzy
Wśród często zadawanych pytań kiedy chodzi o naukę angielskiego pojawiają się “ Jak szybko się uczyć?” “Ile zajmie nauczenie się angielskiego?”, “Jak uczyć się słownictwa?” Jak nauczyć się gramatyki?” Może któreś z tych pytań wydają Ci się znajome. Właściwie nie dziwi mnie, że się pojawiają. Są to jednak pytania w najlepszym wypadku o wynik, w trochę mniej korzystnym o drogę na skróty.A nie na tym warto się skupić w nauce.
Owszem są skróty. Są możliwości zhakowania systemu. Ale. Z wieloletniego doświadczenia w uczeniu się, trenowaniu i uczeniu innych – nie radzę. Już wyjaśniam. Nauka, wypracowanie umiejętności to proces. Ma swoje elementy i etapy. Chyba nie chciałabyś używać sprzętu bez paru śrubek czy z wadliwym oprogramowaniem? Podobnie nie chcesz lewego oprogramowania dla swojego indywidualnego systemu. Mózgu.
Zhakować można gramatykę. Ale po co jeśli można spojrzeć na blueprint. Gramatyka to struktura.

Na wszystkie powyższe pytania istnieje niemal niezawodny klucz odpowiedzi.

 
Wyobraź sobie spacer w parku, ciepłe promienie słoneczne przedzierające się przez liście, migoczą na ścieżce. A teraz wyobraź sobie wyjście na polanę. Stoisz w bezpośrednim słońcu, pochylasz się, łapiesz słońce w szklo powiększające. Wymierzasz je w garść suchej trawy. Co się stanie?
 
Dostrzegasz różnicę?
Zasadniczą – Skupienie.
 
Skoncentrowana wiązka światła działa jak laser.
 
W tej notatce nie będziemy się rozpraszać i wchodzić w szczegóły. O tym może innym razem. Tu celem jest skupienie uwagi na zagadnieniu, na topline i outline, czyli na zarysie.
 

W skupieniu działamy najskuteczniej

 
Zapamiętujemy szybciej, skuteczniej i trwalej kiedy wykonujemy właściwe czynności, we właściwy sposób, w odpowiednim czasie.
 
Jeśli skupimy się na konkretnym zadaniu na określony czas i nie zajmujemy się absolutnie niczym innym – wykonanie działania idzie mega sprawnie. Pomocna w tym jest technika Pomodoro. Ale na nic się zdadzą techniki jeśli się nie przygotujesz i nie zaangażujesz.
 
Zdarzyło Ci się kiedyś być tak pochłoniętą wykonywaną czynnością, że wszystko inne przestawało istnieć? Nawet nie zauważyłaś kiedy minęły godziny. Jeśli tak – doświadczyłaś maksymalnego skupienia zwanego stanem FLOW.
 
Nie czarujmy, nie wszystkie czynności są ekscytujące. Nie wszystkie pochłaniają bez reszty. Ale. Możesz stworzyć dla siebie warunki, żeby mega skutecznie uczyć się przez krótki okres.
 
W takim stanie uczysz się szybko, skutecznie i trwale. No okay, ale jak?
 

Czym jest skupienie

 
Koncentracja to umiejętność skupienia uwagi i skierowania jej na określoną myśl, zagadnienie lub przedmiot i utrzymywanie jej w czasie.
 
Koncentrację uwagi można ukierunkować i nią sterować przez świadome działania. Można się tego nauczyć i wyćwiczyć.
 
Dzięki rozwinięciu umiejętności koncentracji możesz poprawić pamięć i przyspieszyć naukę. Nauka stanie się bardziej efektywna i wydajna.
 
Dzięki lepszym wynikom zacznie rosnąć pewność siebie. Pomoże to ruszać z miejsca i podejmować dalsze działania. Bez zwlekania i zmartwień zaoszczędzisz sporo czasu i energii. To może przełożyć się na oszczędność pieniędzy i wzrost zarobków, bo będziesz działać efektywniej. What’s not to like? Same korzyści.
 

Czynniki poprawiające skupienie

 
Jak skutecznie poprawić koncentrację? Sprawa jest prosta. Jeśli się zaniedbujemy to o koncentrację trudno.
 
Czyli.
 
Podstawowe czynniki wpływające na nasz dobrostan wpływają też na naszą zdolność koncentracji.
 

Dieta

 
Odpowiednia dieta i nawodnienie organizmu. Odwodniony organizm nie ma energii, a odwodniony mózg myśli z trudnością i nastawia się na przetrwanie.
 
Ciało i umysł potrzebują zróżnicowanej, bogatej w składniki odżywcze diety.
 

Kondycja

 
Ćwiczenia utrzymują ciało w dobrej kondycji, a ich wykonywanie poprawia krążenie krwi i dotlenianie mózgu. Wystarczą prostsze ćwiczenia aerobowe, siłowe lub joga. Ważne, żeby systematycznie. Nawet niewielka aktywność fizyczna przed skupieniem się na nauce dotleni mózg i ułatwi utrzymanie skupienia.
 

Odpoczynek

 
Aby móc pozostać skoncentrowanym przez dłuższy okres czasu potrzebne są przerwy. Zakuwanie ciągiem jest męczące i nudne. Po dłuższej chwili nie wiesz, co robisz.
 
Możesz to zaobserwować. Kiedy “ślęczysz” nad zadaniem czy tekstem, a myśli zaczynają dryfować albo ‘błądzić i uciekać’. To sygnał, że tracisz koncentrację uwagi.
 
Zrób przerwę, wstań, przejdź się, rozciągnij. Dostarcz mózgowi tlenu. Napij się wody.
 

Sen

 
Bez odpoczynku jesteś zmęczona. To jak z urządzeniem np. smartfonem. Bez naładowanej baterii nie hula.
 
Bez pełnego naładowania organizm nie jest w stanie się zregenerować a mózg dokonać asymilacji nowych informacji.
 

Jak wspierać skupienie

 
W koncentracji uwagi przydatne są dwie proste, efektywne i dostępne dla każdego techniki  koncentracji.
 

Wizualizacja

 
Wizualizacja to tworzenie i utrzymywanie prostych obrazów w wyobraźni. Wyobrażenia na początek mogą być nieskomplikowane – przedmiot, miejsce lub moment-stopklatka. Początkowo wystarczy utrzymać taki obraz nawet przez kilka sekund. Wraz z nabieraniem wprawy warto stopniowo wydłużać ten czas.
 

Trening uważności

 
Moją ulubioną techniką ćwiczenia koncentracji jest ‘trening uważności’ z ang. Mindfulness. Może dlatego, że to jedna z tych „prostych, ale niełatwych” kwestii. Zwykle zajmuje kilka minut.
Lubisz czekoladę? W umyśle pojawiła się jakaś myśl, prawda?
Tu znajdziesz chocolate mindfulness exercise z TEDx
Spróbuj.

 

 

Czemu nie możemy się skupić?

 
Istnieją dwa powody. Występują zakłócenia i rozpraszacze ( jak liście w parku) albo/i cel nie jest jasno określony i brakuje soczewki skupiającej energię.
 
Do pierwszej kategorii – rozpraszacze – należą wszystkie działania, które nie są zadaniem: muzyka w tle, dzwonek, odgłosy w oddali, myśli niezwiązane z zadaniem typu “co ktoś powiedział”, “co ktoś zrobił/nie zrobił”, “co mam do zrobienia później”, „w co się ubrać”,czego nie zrobiłam” i wszystkie te przypominajki kiedy nie na nie czas. No i media. Kiedyś była to głównie telewizja, obecnie Social Media. Wszelkie powiadomienia i kusiciele uparcie o sobie przypominający właśnie wtedy kiedy masz coś do zrobienia. Zwłaszcza coś ważnego i, zwykle, mało komfortowego.
 
Do drugiej kategorii – cele – należą brak przejrzystości, powodu i przygotowania. A co za nimi podąża? Prokrastynacja i brak motywacji. Odkładanie na później i wiecznie-nigdy.

Nie wiem jak” “To za trudne” “Nie mam talentu”. Czyli drużyna Wymówek.

 
Koncentracja polega na przeniesieniu uwagi i skupieniu jej na zjawisku czy sytuacji w celu zrozumienia i rozwiązania określonego zagadnienia. Bez motywacji wewnętrznej, czyli własnego powodu i chęci do działania trudno o skupienie uwagi. Czytałaś kiedyś nudną książkę? Co się zwykle dzieje? U mnie zamiast skupienia uwaga dryfuje, rozprasza się lub zmierza w ciekawszą stronę. Na końcu strony nie wiem o czym właśnie czytałam.
 
Kiedy nie rozumiemy zadania albo jest ono dla nas nudne nie chce się nam go wykonać.
 
Kiedy jesteśmy zestresowane, zmęczone, znudzone lub głodne nie funkcjonujemy na najwyższych obrotach, maleje zdolność do koncentrowania uwagi na nawet banalnych czynnościach.
 
Na razie to tyle. Na koniec, dla zilustrowania, przekazuję pałeczkę Dziesiątej Muzie. A gdyby tak ‚magic pill’? Ale. Nie. Nie ma takiej potrzeby. Istnieją proste i naturalne sposoby by być  Limitless.

 

 

A Ciebie co rozprasza?

 

 

 

Jak uczyć się szybciej?

with Brak komentarzy

 

Co raz częściej otrzymuję pytania „jak uczyć się szybciej?” Absolutnie najczęstszymi błędami jakie obserwuję przy zabieraniu się do nauki angielskiego są zaczynanie od szukania narzędzi i drogi na skróty. Co ciekawe obie kwestie są jak najbardziej zasadne, ale błędnie wprowadzane. Bo kto by nie chciał spędzać mniej czasu na nauce, a osiągać więcej. Jak uczyć się szybciej i skuteczniej? Najpierw trzeba wiedzieć, co wybrać. Konkretniej – jak i po co wybrać konkretny zakres materiału i zasób słownictwa. 

 

Nie ma nic złego w poszukiwaniu narzędzi, żeby uczyć się skuteczniej. Pod warunkiem, że wie się jak ich używać. Podobnie z drogą na skróty – tak, jak najbardziej, ale nie na oślep. Ważne, żeby ustalić na czym można oszczędzać czas, żeby mieć go więcej na naukę i osiągać lepsze efekty.

Z tą drogą na skróty głównym problemem jest brak analizy i planu, co prowadzi delikwenta na manowce.

 

Jak uczyć się szybciej – podstawowa zasada w efektywnej nauce

 

To, że sensowne działanie daje lepsze wyniki nie jest nowym odkryciem. Może niekażda osoba słyszała o Pareto i jego zasadzie. Opiszę, o co chodzi w telegraficznym skrócie.

 

Zasada Pareto, inaczej zasada 80/20 opisuje zjawiska, w których 20% działań odpowiada za  80% pewnych wyników lub zasobów. Pochodzi ona od włoskiego socjologa i ekonomisty Vilfredo Pareto, który na podstawie analizy danych statystycznych dochodów ludności we Włoszech w XIX wieku zaobserwował, że 80% majątku Włoch jest w posiadaniu 20% mieszkańców kraju. Póżniej, w latach 1940, Joseph Juran użył tego określenia w swoich badaniach nad jakością, zauważając, że 80% problemów jest powodowanych przez 20% przyczyn.  Okazuje się, że zasada odnosi się też do innych zjawisk

 

  • 20% klientów przynosi 80% zysków
  • 20% kierowców powoduje 80% wypadków
  • 20% materiału zajmuje 80% egzaminu
  • 20% ubrań nosimy przez 80% czasu
  • 20% pracowników generuje 80% zysku
  • 20% tekstu pozwala zrozumieć 80% treści

 

Znajomość tej zasady pomaga wybierać priorytety oraz ułatwia organizację czasu, przez co osiągamy maksymalne wyniki w minimalnym czasie. Ogólnie analiza ułatwia organizację pracy. Można ją z powodzeniem zastosować do nauki języków, zwłaszcza słownictwa. Ale.

 

Ponoć to 25 słów, które najczęściej występują w pisanym angielskim: the, of, and, a, to, in, is, you, that, it, he, was, for, on, are, as, with, his, they, I, at, be, this, have, from –  w typowym artykule te wyrazy stanowią 1/3 wszystkich słów używanych w piśmie.

 

Zauważyłaś już?

 

Owszem, te wyrazy będą stanowiły dużą część zapisu, ale moim wprawnym okiem i skromnym zdaniem, one nie przekazuję znaczenia wypowiedzi.

Opanowując tych 25 znaczeń zrozumiesz co trzeci angielski wyraz w wypowiedziach pisemnych lub mówionych. Tylko. Tylko to za mało, żeby odebrać i odkodować sens wypowiedzi. Bo diabeł tkwi w szczegółach.

 

Sto najpopularniejszych angielskich słów

 

Dalej tym tropem – pierwsze 100 „najpopularniejszych” angielskich słów („common words”) umożliwia dostęp już do 50 % zasobów pisanych. Spójrz na listę 100 najczęściej występujących słów (niektóre pozycje odnoszą się do tych samych słów występujących w innej formie gramatycznej, w podstawowych formach gramatycznych jest mniej niż 90):

 

  1. the
  2. of
  3. and
  4. a
  5. to
  6. in
  7. is
  8. you
  9. that
  10. it
  11. he
  12. was
  13. for
  14. on
  15. are
  16. as
  17. with
  18. his
  19. they
  20. I
  21. at
  22. be
  23. this
  24. have
  25. from
  26. or
  27. one
  28. had
  29. by
  30. word
  31. but
  32. not
  33. what
  34. all
  35. were
  36. we
  37. when
  38. your
  39. can
  40. said
  41. there
  42. use
  43. an
  44. each
  45. which
  46. she
  47. do
  48. how
  49. their
  50. if

 

  1. will
  2. up
  3. other
  4. about
  5. out
  6. many
  7. then
  8. them
  9. these
  10. so
  11. some
  12. her
  13. would
  14. make
  15. like
  16. him
  17. into
  18. time
  19. has
  20. look
  21. two
  22. more
  23. write
  24. go
  25. see
  26. number
  27. no
  28. way
  29. could
  30. people
  31. my
  32. than
  33. first
  34. water
  35. been
  36. call
  37. who
  38. oil
  39. its
  40. now
  41. find
  42. long
  43. down
  44. day
  45. did
  46. get
  47. come
  48. made
  49. may
  50. part

 

Ale. Istotą przyswajania tego słownictwa jest pogrupowanie słów, usystematyzowanie ich i usieciowienie. Żeby nie powstawał mętlik w głowie.

 

Kiedy już pogrupujemy słownictwo, według schematu w zapamiętywaniu, przyjdzie nam z pomocą kojarzenie i asocjacja. Od jednego słowa do drugiego z łatwością przywołamy większość słownictwa z danej grupy. Tylko zanim przejdziesz do syntezy zrób sensowną analizę.

 

Uczenie się wszystkiego po trochu nie przyniesie oczekiwanego efektu.

 

Opowiem Ci jak zhakowałam egzaminy na studiach. Na przykładzie Managing across organisational and cultural boundaries – zarządzaniu i kolaboracji. Nie było mowy, żebym nauczyła się wszystkiego do wszystkich zaliczeń i egzaminów pracując ponad pełen etat i stojąc w londyńskich korkach.

 

Uczelnia udostępniała historyczne zestawy egzaminacyjne. Zapoznałam się z zestawami z ostatnich pięciu lat. Moim oczom ukazały się wzory i schematy. Materiał poukładałam tak, żeby być w stanie odpowiedzieć na pytanie z każdego obszaru. Jeden obszar znałam świetnie z autopsji ( kolaboracja strukturalna w krajach skandynawskich i postkomunistycznych ). Następnie ustaliłam jaki zakres materiału jest mi zbędny, bo mnie nie interesuje i jest sprzeczny z moimi wartościami.

 

To pozostawiło mnie z garścią obszarów i zagadnień. Ułożyłam je w hierarchii od najciekawszego dla mnie do najmniej ciekawego. Na egzamin poszłam z przeciętnym entuzjazmem po 4 dniach przygotowań ( ale uczyłam się w miarę systematycznie przez większość modułu ). Wynik egzaminu – ponad 89% czyli górny przedział. Czy opanowałabym cały materiał w cztery dni bez przygotowania i pogrupowania? Zdecydowanie nie.

 

W egzaminach i sprawdzianach zazwyczaj 80% treści opiera się na 20% materiału. Dlatego warto zakreślić sobie najważniejsze informacje i nauczyć się najpierw tego, co jest naprawdę ważne.

 

Co pozwala działać skuteczniej

 

W zastosowaniu 80/20 mega istotne jest oszacowanie ogółu i ustalenie, które elementy pozwalają działać najskuteczniej. Nie po omacku, a bardzo konkretnie ogarniać to, co akurat jest potrzebne. Nie rzecz w tym, żeby poprzestać na tych 20%, ale żeby ruszyć z miejsca z sensownym trzonem.

 

“Produktywność to robienie właściwych rzeczy we właściwy sposób.”

 

There are more than 250,000 words in the vocabulary of the basic English language, but in order to read and understand a newspaper it takes only about 5,000 words. For basic conversation, even fewer.

 

 

How to use it in learning

 

Pareto rules:

Znajdź i wydobąź 20%, na którym się skupisz. Pozostałe 80% to siwy dym niezależnie od tego, co mówią eksperci.

Z tego zasobu upewnij się, że tylko 20% to wiedza teoretyczna, a pozostałe 80% zastosujesz w praktyce w oparciu o swoje zainteresowania.

Jeśli tego nie zastosujesz – szybko się znudzisz i zapamiętasz jeszcze mniej niż sugerowałaby krzywa zapominania.

 

Skup się

 

Skup się na zastosowaniu tej porcji wiedzy i słownictwa, którą nabyłaś. Dążenie do perfekcji zanim zaczniesz mówić jest w nauce języka głupie. Żeby zacząć mówić trzeba zacząć mówić. Sorry. Inaczej się nie da.

I zanim pomyślisz, że przecież nie znasz wystarczająco słów.. istnieje wiele sposobów na obejście braków. Nie wiesz jak powiedzieć “mały” powiedz “nieduży” i z głowy.

Z czasem nauczysz się reszty. Ciekawość i wygoda zrobią swoje.

 

Większość przykładów potwierdzających istnienie zasady 80/20 to wynik obserwacji. Potrzebujesz zasobu doświadczeń, żeby jej dokonać.

 

You can’t know everything, so try not to think about limitations and try your best to figure out how to get the point across.

 

 

Czy podstawowe 20% wystarczy na zawsze i do wnikliwej rozmowy? Pewnie nie. Ale. Gdzieś trzeba zacząć.

 

Zasada Pareto w trzech krokach

 

1. Wyznacz kryteria – gdzie konkretnie chcesz zastosować tą zasadę. Co chcesz osiągnąć?  Tu znajdziesz od czego zacząć.

2. Ustal szczegóły – zrezygnuj z pożeraczy czasu, rozpraszaczy i kwestii nieistotnych. O skupieniu więcej w FOCUS.

3. Powtarzaj czynności, które generują rezultaty. Tu znajdziesz więcej na  ten temat… i o mojej miłości do pomidorów.

 

Proszę bardzo – The Principal in three steps. Bo tak naprawdę jakie ma znaczenie czy wiesz jak po angielsku jest sznurówka?

 

You can still learn  English on a shoestring (budget).

 

 


Successful language learners find ways to use the little they know in the best possible ways.
Adaptation of Pareto's rule is an absolute must for people focused on speaking well 
as quickly as possible.
Hell, it's important for achieving anything. 
If you wait until it's perfect - you'll be waiting forever.

 

Osiągnięcie poziomu mistrzowskiego ( cokolwiek to znaczy) w języku trochę potrwa. Komunikacja w języku obcym dla zdawania i podtrzymywania relacji – nie. Komunikatywnym można stać się szybko. Konieczność jest najlepszą przyjaciółką postępu.

 

 

 

Your turn – Twoja kolej. Na których 20% chcesz się skupić?

Ważne i pilne

with Brak komentarzy

Załóżmy, że już wiemy gdzie się podziewa nasz czas. Załóżmy też, że mamy ogląd wszystkich zajęć i zadań, które wykonujemy. Zwykle stosunek między tymi elementami – czasem i zadaniami – jest zachwiany. Czasu wydaje się być za mało, zadań za dużo. I co teraz? Zadania dzielą się na i są w jakiejś konfiguracji WAŻNE I PILNE.

 

Nieważne czy i jak bardzo chcesz zarządzać czasem – czasem zarządzać się nie da. Czas płynie i nie ogląda się na nikogo. Z zasady zarządzać można zadaniami. A konkretniej wykonaniem zadań. Tak, wiem, że potocznie mówi się, że zarządza się biznesami, przedsiębiorstwami, projektami etc. Ale jeśli się bliżej przyjrzeć to w większości wypadków się je prowadzi. Zarządzać można tylko tym, na co ma się wpływ. Zwykle największy wpływ mamy… uwaga… na siebie. Dlatego możemy (nawet powinnyśmy) zarządzać sobą w czasie. Konkretnie wykonywaniem swoich zadań w czasie. No dobrze. Tylko jak zacząć?

 

W wyborze tego, co zrealizujemy możemy wspomoc się Martycą Priorytetów.

Dzięki temu narzędziu, zarządzanie sobą w czasie staje się łatwiejsze. Bardziej zrozumiałe. I efektywności pracy wzrasta.

Matryca pomoże zdefiniować zadanie i określić gdzie je umieścić i jak się do niego zabrać.

 

Ważne czy pilne? How does it work?

Jak działa siatka priorytetów?

 

Każde zadanie trzeba określić pod kątem dwóch czynników: ważne i pilne.

Te czynniki wpływają na sposób w jaki wykorzystujemy swój czas. Najczęściej większość z nas skupia się wyłącznie na rzeczach pilnych. To błąd. Pilne zadania zaprzątają naszą uwagę, zwłaszcza jeśli coś stanie się nagle. W nagłych wypadkach rzucamy wszystko i zapominamy o kwestiach ważnych. Taka jest już natura wypadków. Ale. Cechą wypadków jest też niska częstotliwość – zdarzają się zwykle sporadycznie. W dobrze pojętym interesie własnym powinno leżeć realizowanie ważnych dla nas zadań. Ważnych i wnoszących coś wartościowego w życie. Dlaczego w takim razie pilne kwestie biorą górę, a ważne schodzą na bok? Pilne wywierają presję, dobijają się do naszej świadomości, nie pozwalają o sobie zapomnieć. Ważne odsuwane są na bok, bo są mniej nachalne. I co teraz? Ważne sprawy mają to do siebie, że niosą znaczące konsekwencje jeśli się je zaniedba.

Przyjrzyj się matrycy. Tak rozkłada się czas i energia.

 

 

Do nas należy świadome i proaktywne planowanie i wykonywanie zadań z prawej górnej części. Pierwsza sama o siebie zadba. O trzeciej można pomyśleć jeśli zostanie i nie ma nic leprzego do zrobienia z czasem. O ostatniej najlepiej zapomnieć.

 

To, co ważne rzadko bywa pilne. To co pilne rzadko bywa ważne.

gen. D. Eisenhower

 

WAŻNE I PILNE

 

W pierwszym polu znajdą się sprawy kryzysowe, deadline i „gaszenie pożarów”.

Sytuacja optymalna to taka, że w tej ćwiartce… nie ma nic. Jak coś się tu znajdzie zrób to natychmiast/ deleguj i dopilnuj. W tej ćwiartce najczęściej znajdą się sprawy nagłe…albo zaniedbane tak długo, że terminy zaczynają gonić. Trzeba się z nimi uporać. Tu znajdzie się np. awaria sprzętu (zwykle zaniedbanego wcześniej). Może się znaleźć język obcy kiedy pojawi się opcja wyjazdu zagranicznego albo awansu i potrzebna jest płynność na określonym poziomie. Może się tu też zrobić tłoczno (i niebezpiecznie) kiedy zwlekamy z różnymi zadaniami. I nadle się uaktywnią. Mamy problem. Nerwówka na ostatnią chwilę.

 

WAŻNE I NIE – PILNE

 

W tym polu znajdą się zadania zaplanowane, długoterminowe projekty, relacje personalne i zawodowe. Tu będą wizyty lekarskie, ogólne dbanie o zdrowie i urodę, rozwój zawodowy, kursy. Dokumenty i finanse. Wszelkie zadania i tematy, które mają zasadniczy wpływ na życie. Sprawy wartościowe. W tym obszarze najlepiej umieścić naukę języka obcego, programowania, jazdy samochodem. Sprawy wymagające zaplanowania i konsekwentnego wykonania.

 

NIE – WAŻNE I PILNE

 

Deleguj lub ustal priorytety i realizuj!

W tym obszarze znaleźć się powinny zadania, które mogą być wykonane przez kogoś innego. Ogólnie rzecz biorąc będą to takie sprawy, które nie są umiejętnościami ( wiedza+praktyka). Zadania, ktore nie wymagają twojego udziału, decyzji krok po kroku albo podpisu. W delegowaniu zadań zawodowych, jeśli nie jest się artystą, zwykle jest z tym prościej. Trudniejsze mogą być kwestie typu obecności na spotkaniach. Często w ten obszar wpadają zadania domowe, które naglą ale nie muszą być wykonane przez nas osobiście. Tu zajdzie się pranie, sprzątanie itp. Teoretycznie muszą być wykonane, ale praktycznie niekoniecznie przez Ciebie. Można się tymi zadaniami podzielić albo wpleść pomiędzy inne, tak żeby nie zabierały zbyt dużo czasu.

 

 

NIE – WAŻNE I NIE – PILNE

 

Do tej kategorii należą czynności, którym ulegamy choć wiemy ( lub dobrze by było żebyśmy wiedziały) niczemu nie służą. Złodzieje czasu i rozpraszacze. Działania bezcelowe. Od razu zaznaczę – odpoczynek i lenienie się nie zaliczają się u mnie do tej kategorii. Odpoczynek jest konieczny do produktywnego funkcjonowania. Mózg potrzebuje przerw. Lenienie się też nam nie zaszkodzi – z umiarem.

Tu klasyfikuję pochłaniacze uwagi nie wnoszące wartości. Jeśli scroll’ujesz Social Media bez celu, dla stymulacji czy sensacji nie wyjdzie to na zdrowie. Nadmiar bodźców zużywa baterie, rozprasza uwagę i męczy system. Warto eliminować i unikać.

 

 

 

Na zakończenie nadmienię, że wg. mnie jest to narzędzie poglądowe. Dlaczego? A no, bo mało który ekspert w dziedzinie zarządzania sobą w czasie ją stosował. Według mnie jest to skuteczne narzędzie do określenia i powartościowania swoich zadań. Wiem, że jest pomocne w uświadamianiu sobie zakresu zadań i ich hierarchii. Bo widzisz, jeśli  nie widzisz zakresu, tego co jest do zrobienia i jaki ma względem siebie i na Ciebie wpływ to jak zamierzasz się z tym uporać? Dla mnie to takie narzędzie diagnostyczne w przygotowaniu do planowania.

 

Tak, tak.. brzmi jak kupa roboty.. ale tak się składa, że raz a dobrze zrobione zadanie na póżniejszych etapach pochłania czasu i energii znacznie mniej. Wystarczy poprawiać istniejący model jeśli działa. Jeśli nie działa, to stonowi wyraźny wskaźnik i materiał do analizy. Z mojego wieloletniego i wielokrotnego doświadczenia w projektach – projekty robione na łapu-capu lub „na czuja” źle się kończą. Dużo przy tym odkręcania, efekty marne i „nie-ma-winnych”. Nie polecam.

 

Zalety:

 

Rozplanowujesz swoje zadania samodzielnie. Narzędzie pozwala na uporządkowanie. Umożliwia wizualny ogląd.

 

Wady:

Rozplanowujesz swoje zadania samodzielnie. Wizualny ogląd kłuje w oczy.

 

Twoja kolej – proszę podziel się opinią.

Co sprawia Tobie ewentualną trudność w przeznaczaniu czasu na uczenie się i rozwój?

 

 

 

 

 

Getting your time back

with 1 komentarz

 

Miałam swoje podejrzenia. Znaczy się to taka figure of speech, subtelne ujęcie. Ale, żeby nie wymądrzać się na czuja – zapytałam. Zapytałam o najczęstsze i najbardziej upierdliwe trudności na drodze do płynności. Językowej oczywiście. Zebrała się tego garść. Na czele z „jak znaleźć czas na naukę języka obcego”? Co prawda mam pewne podejrzenia, że to nie tylko czasu, a właściwie jego braku, wina… no ale gdzieś trzeba zacząć. So.. here we go. Jak go odzyskać, ten czas, i przy sobie zatrzymać?

 

Zanim poszukamy odpowiedzi na jak znaleźć czas na naukę, warto się zastanowić gdzie chcemy go szukać. Z zarządzaniem czasem jest podobnie jak z nauką języka. Oba zagadnienia są proste, ale niełatwe i stosunkowo złożone. Do obu można podejść jak do projektu. I w obu przypadkach warto się z tą myślą oswoić, żeby nie podchodzić do tego zwierza z przerażeniem. Może wiesz, że jak zwierz wyczuje strach to nas pogoni. Na szczęście ten zwierz to taki ogromny, ale dość łagodny słoń.

W pierwszej kolejności trzeba się mu dokładnie przyjrzeć.

 

Getting your time back – gdzie znaleźć czas na naukę

 

Doba ma niezmiennie dwadzieścia cztery godziny. Wszyscy mamy tyle samo czasu. Dlatego warto się przyjrzeć gdzie ten czas się podziewa w czasie dnia.

No to policzmy ile mamy czasu:

  • 24 godziny dziennie
  • 168 godziny tygodniowo
  • mniej więcej 720 miesięcznie

 

Zakładając, że śpimy ok. 7,5 godzin na dobę, pracujemy 8 puls dojazd ( ~15,5 godzin). Czyli zostaje nam do dyspozycji jedna trzecia część dnia, tak?

 

I co z nią robisz? Pewnie znajdzie się jeszcze garść obowiązków, spraw do załatwienia – ważnych, pilnych i niecierpiących zwłoki. Jak w tym natłoku znajdujesz czas dla siebie? Czy one wszystkie są twoje?

 

Jak znaleźć czas na naukę języka obcego

 

Oprócz codziennych zadań i obowiązków może przydarzy się trochę korków ulicznych i kolejek. Sumuj i odejmuj je wszystkie. Ile zostaje czasu? I co robisz z tym, czasem który zostaje? Sama ze sobą przeprowadziłam takie rozliczenie. Planowanie i realizacja planów zwykle idą mi gładko. Lata praktyki. Ale.

Za każdym razem kiedy

  • chcę coś jeszcze osiągnąć
  • coś zmienić
  • dodać lub odjąć z mojego grafiku

 

Zastanawiam się czy mam na to miejsce. Takie puste miejsce, wolną przestrzen po angielsku nazywa się White Space. Jeśli mam mało White Space albo prawie wcale, to zastanawiam się co będzę musiała przesunąć? Co zastąpić, a z czego zupełnie zrezygnować? Bo czas nie jest z gumy. To może też już kiedyś słyszałaś.

 

W takim przyglądaniu się swoim dziennym zadaniom można dostrzec puste przebiegi, mało sprawne wykonywanie działań i, całkiem możliwe, jakieś przecieki. Po wnikliwym przeglądzie swoich dziennych poczynań zastanów się czy możesz zawiesić jedno lub parę zadań na pewien czas i wprowadzić angielski w to miejsce?

Wstępnie nie zachęcam do robienia kilku rzeczy na raz. Na tym etapie zastanów się ile czasu dziennie i/lub tygodniowo jesteś skłonna przeznaczyć na swój rozwój. Celowo nie używam „poświęcić”. Poświęcenie kojarzy się ze stratą, a ja wychodzę z założenia, że nauka i rozwój są inwestycją. Ciebie do tego też zachęcam. Wkrótce dowiesz się dlaczego.

 

Na koniec dwie małe wskazówki.

 

Przygotuj sobie notes – może być taki mały notesik, który zawsze będziesz miała przy sobie. Zapisuj w nim czas jaki zajmują ci powtarzające się czynności. Zapisuj wszystko, co robisz w ciągu dnia. I tak przez kilka dni. To ważne, żeby uzyskać realny obraz. Zapisuj, o której się budzisz i idziesz spać. Zapisuj kiedy jesz. Te informacje bardzo ci się przydadzą kiedy przyjrzymy się twojej krzywej aktywności i poziomowi energii. Ja wiem, że to może być mało sexy i nudne, ale jeśli chcesz efektów nie wymówek to tak się je osiąga. W sporcie i biznesie też analizuje się bieżące i historyczne działania. Bardzo wnikliwie. Sportowcy i ich trenerzy oglądają nagrania klatka po klatce dla usprawnienia treningów i występów. Coś musi w tym być, inaczej nie marnowaliby na to czasu. Taki przegląd i analiza działań mogą wydawać się nurzące, a nawet głupie. Ale ty to sprawdź. Zaskakujące wyniki gwarantowane.

 

Druga wskazówka to dwa przydatne narzędzia do monitorowania ile i gdzie spędzamy czasu w sieci. Na smartphonie Screen Time policzy w jakich applikacjach spędzasz czas. Zobaczysz jak na dłoni co, jak, ile i gdzie. Na komputerze pomoże ci w tym toggle.

 

Jeśli chcesz znaleźć czas na naukę i wreszcie oswoić angielski zaglądaj tu regularnie. Stopniowo będę rozwijała dla ciebie ten temat. Step by step. O tym jak w bardzo prosty sposób realizować plany pisałam też w Getting things DONE.

 

Vocabulary

 

figure of speech – metafora

subtle – subtelnie

here we go – zaczynać (potocznie)

white space – wolna przestrzeń np. w kalendarzu. Może też oznaczać „pole do popisu” w kontekście innowacji.

 

 

Jak myślisz, co pochłania najwięcej twojego wolnego czasu?

 

 

 

 

Pokonywanie ograniczeń – czyli nauka angielskiego wszędzie.

with Brak komentarzy

 

Docierają do mnie głosy, że „się nie da”, „że nie wiem jak”, „nie mam czasu”, „nie stać mnie”. Staram się być wyrozumiała, patrzeć na indywidualne sytuacje indywidualnie. Tylko, że ja wiem, wiem bo widzę, obserwuję i się pochylam nad tymi sytuacjami, że takie głosy pobrzmiewają ograniczeniami. Niestety. W dobie internetu nauka angielskiego może odbywać się wszędzie.

 

W poprzednim artykule przedstawiałam immersję, czyli prawdopodobnie najskuteczniejszą metodę do nauki jangielskiego i innych języków obcych. Popularne ujęcie tej metody jest cokolwiek zniekształcone. Przynajmniej według mnie. Kontakt z żywym językiem jest jak najbardziej wskazany, nawet konieczny, żeby się z nim oswoić. To o co chodzi z tym zniekształceniem?

 

Zniekształcone dlatego, że w zachwalaniu immersji często umykają warunki, które ją wspierają lub wykolejają. Na dodatek króluje założenie, że wyjazd jest najlepszym sposobem na immersję. Niekoniecznie. Właściwie to do samego kontaktu z językiem jest zbędny. Naukę angielskiego można zorganizować wszędzie, bo angielski jest właściwie wszędzie. Wystarczy się rozejrzeć. Z powodzeniem znajdziesz angielski w sieci, mediach tradycyjnych, gazetach, na plakatach i nawet na opakowaniach kosmetyków i produktów spożywczych. No dosłownie wszędzie.

 

Czemu zanurzenie zanurzeniu nierówne? Zobacz – zanurzeniu w wodzie i błocie będą towarzyszyły inne emocje. Na które masz większą ochotę? A gdyby tak dodać, że woda jest zimna a to specjalne wulkaniczne błoto? Czy to zmieniłoby twoją percepcję? Bo tu chodzi o kontekst, a nie lanie wody. Jeśłi zakładasz, że tylko w angielskojęzycznym basenie to wartościowe zanurzenie… to się mylisz.

Jeśli pierwsze słyszysz o immersji w nauce języka obcego to tu przeczytasz więcej o nauce angielskiego.  Zapoznaj się, żeby wiedzieć o co chodzi.

 

Podsumuję dlaczego klasyczna immersja może być nieskuteczna. Załóżmy, że jesteś w anglojęzycznym kraju. Jest ich kilka więc wybierz według upodobań. Żeby nie przeciągać, rozmiar miejscowości nie ma znaczenia – może to być Londyn, Nowy York, York, Leeds. Australia, Bermudy, Jamaica, Barbados czy Nowa Zelandia. Istotne będzie z kim tam przebywasz i w jakich sytuacjach.

 

Jeśli zamieszkasz we wspólnie wynajmowanym mieszkaniu z innymi Polakami, to w jakim języku będzie rozmawiało się w tym domu? A jeśli podejmiesz pracę w firmie sprzątającej albo w zakładzie produkcyjnym, gdzie już istnieje spora grupa Polaków, Włochów czy Hiszpanów? W jakim języku będą się komunikować? Widzisz?

Może też zaistnieć inna sytuacja np. zdobędziesz świetną pracę w biurze. Z mojego doświadczenia w biurach jest niewiele pogaduszek, może ewentualnie przy kawie albo tzw. „water cooler chats”, które zwykle nie wychodzą daleko poza „what’s up?”

 

W takim otoczeniu, pomimo przebywania w anglojęzycznym kraju, umiejętności językowe się nieszczególnie rozwiną.

 

Paradoksalnie podobna sytuacja może mieć miejsce jeśli rzucisz się, albo ktoś ci pomoże, na głęboką wodę. Znajdziesz się w otoczeniu, w którym mówi się tylko po angielsku, a ty nie rozumiesz nic. Na dodatek otoczenie  może okazać się nieszczególnie przyjazne. Pierwszą, odruchową reakcją zamiast nauki angielskiego byłoby – „get me outta here”. Jeżeli nie można od razu uciec to i tak możesz w stresie postawić mentalny opór i też z tego nic specjalnego nie wyjdzie.

 

                     A wszystko sprowadza się do celowego kierowania uwagi.

 

Jak zastosować immersję wszędzie?

 

Chętnie poleciałabym na Karaiby uczyć się języka i …

Choć wizja wyjazdu jawi się kusząco, może na chwilę odłóżmy oszczędności w bezpieczne miejsce. Na początek zastanów się nad swoją obecną sytuacją. Jak wygląda twój dzień i tydzień? Czym się zajmujesz? Co robisz po pracy? Czego chciałabyś robić mniej albo więcej?

 

Jedną z najpopularniejszych skarg na trudności w nauce jest brak czasu. Wiedziałaś? Jeśli przyjrzysz się z lotu ptaka swoim obecnym zajęciom, to możesz dostrzec jakieś luki lub puste przebiegi. Jak już to ustalisz to zastanów się, co lubisz robić żeby się odpręży. Jeśli jest to oglądanie „Na Wspólnej”, no to masz odpowiedź. Ale i pojawi się pytanie – „czy da się to czymś zastąpić?” Jeśli obstajesz przy swoich ulubionych serialach i nie chcesz rozważyć zamiany na inne – nie czytaj dalej.

 

Jeszcze tu jesteś?

To idziemy. Kiedy już ustalisz na co przeznaczasz wolny czas, zastanów się czy mogłabyś, choć część, zamienić na kontakt z angielskim?

Może serial bez lektora? Może kanał na You Tube? A może słuchasz radia? Nie wiem czy ktoś jeszcze tak robi, ja na studiach zaczynałam dzień z radiem. Radio nie odrywało mnie od ogarniania się do wyjścia i dostarczało przydatnych informacji. Jeśli słuchasz radia nastaw się na np. BBC, Capital Radio, Heart. Może być internetowe.

Chodzi o to, żeby zafundować sobie ekspozycję znaczącą, czyli sytuację kiedy rozumiesz ogólny sens wypowiedzi. Najlepiej w sprzyjającym otoczeniu. Przez około 20-30 minut.

 

I co dalej z tym otaczaniem się angielskim?

 

No dobrze – to by było otaczanie się. Tylko, że znowu, samo otaczanie się nie wystarczy. Żeby to była nauka języka angielskiego a nie tylko szary szum, po takiej chwili z angielskim koniecznie trzeba sobie utrwalić.

 

No może niekoniecznie, ale jeśli się nie utrwala to proces żyje własnym życiem i nie wiadomo dokąd nas doprowadzi. Więc jeśli chcesz prowadzić proces, a nie żeby on prowadził ciebie, zaopatrz się w notes. Masz? Po obejrzeniu odcinka serialu czy odsłuchaniu audycji zatrzymaj się na 2 minuty. Serio. Zapisz o czym była mowa: ogólny temat, kontekst, wyrażenia, które rozumiesz i, szczególnie, te których nie rozumiesz. Może wydawać się to głupie i na początku będzie tego sporo. Nie przejmuj się. Wypisz trzy. To starczy. Jeśli nie chce ci się przygotowywać notesu i przeznaczać 2 minut na notatki – nie czytaj dalej.

 

Jeśli jeszcze tu jesteś, podpowiem ci zasadniczą, często pomijaną, prostą i absolutnie kluczową kwestię. Gotowa?

Samo oglądanie serialu czy słuchanie angielskiej stacji radiowej do nauki angielskiego nie wystarczy. Pomoże przyzwyczaić się do melodii języka, często używanych słów i konstrukcji, ale… Ale wyjątkowe efekty, w krótszym czasie, pozwoli osiągnąć robienie tego w skupieniu. To będzie te same 20 minut, ale wykorzystane intensywniej. Możesz dokładniej zapoznać się z tym jak sobie zorganizować czas i skupić uwagę za pomocą Pomodoro i w ramach prawa Parkinsona. A o skupieniu pisałam szerzej w notatce o focus.

 

Na razie cię z tym zostawiam. Z doświadczenia wiem, że co za dużo to nie zdrowo. Jeśli na początek wdrożysz choć raz w tygodniu taką znaczącą ekspozycję, ani się obejrzysz a zaczniesz zauważać efekty. Ale nie chcę ci psuć przyjemność odkrywania.

 

To znaczy pod warunkiem, że doczytałaś. No i użyjesz notes 🙂

 

PS Zanurzyć można się wszędzie – choćby w wannie 😉

 

Dla tych osób, które dobrnęły do końca BONUS. Poniższy link do Impact Theory (po angielsku) dokładnie ilustruje to, co próbuję wam uświadomić. Jordan również przedstawia immersję jako mega skuteczną, ale wsłuchacie się w to, co mówi. Zaraz po wyrażeniu opinii, że jest to najlepsza metoda opowiada jak ciężko było mu przez pierwsze trzy-cztery miesiące w Niemczech, o zaoferowanej pomocy i o tym jak uświadomił sobie, że rozumiał więcej niż mu się wydawało dzięki przebywaniu w obcojęzycznym otoczeniu. Następnie zwraca uwagę, że sporo zależy od sprzyjającychy warunków otoczenia i interakcji z innymi. A wszystko dzięki wybraniu się z pomocną osobą na piwo 😉

 

➡  Video z Impact Theory – dokładnie 20 do 25 minuty.

 

Macie jakieś doświadczenia z immersją?

Taką pełną lub na pół? Bardzo jestem ciekawa jak to u was działa.

 

 

1 2 3 4 7